Prokuratura: VW niszczył dane o aferze spalinowej | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 09.06.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Gospodarka

Prokuratura: VW niszczył dane o aferze spalinowej

Prokurator generalny w Brunschwiku wszczął śledztwo przeciwko pracownikowi koncernu Volkswagena, który zlecił likwidację dowodów manipulacji testów emisji spalin.

Wszczęcie śledztwa potwierdził w czwartek (9.06.2016) rzecznik Prokuratury Generalnej w Brunszwiku (Braunschweig) Klaus Ziehe. – Prowadzone jest postępowanie przeciwko pracownikowi VW, który w sierpniu 2015 r. w zawoalowany sposób dawał do zrozumienia, żeby pracownicy czyścili lub likwidowali dane dotyczące testów emisji spalin.

Wypowiedzią tą Ziehe potwierdził wcześniejsze doniesienia rozgłośni NDR, WDR i dziennika „Süddeutsche Zeitung“ (SZ). Wyniki prowadzonego śledztwa ujawniły, że „częściowo zastosowano się do tego wezwania”. Stąd wzięło się pierwotne podejrzenie o usiłowanie naruszenia prawa i eliminowanie danych.

Wg. informacji rozgłośni NDR, WDR i SZ podejrzany jest wysokiej rangi prawnikiem zatrudnionym w koncernie Volkswagena, który był odpowiedzialny za kwestie prawne dotyczące bezpieczeństwa produkcji samochodów na rynek amerykański.

Jak informuje agencja Reutera, wezwanie do usunięcia akt obowiązywało ok. tygodnia.

Potem dział prawny koncernu VW rozesłał „ligation hold”, czyli zgodne z prawem Stanów Zjednoczonych wezwanie do zabezpieczenia danych na wypadek procesu. Na początku września 2015 informacje o oszustwach w testach emisji spalin otrzymały władze amerykańskie. Na zapytanie agencji Reutera, rzecznik koncernu Volkswagena powiedział, że nie będzie się wypowiadał na temat trwającego śledztwa.

Wg. Prokuratury Generalnej w Brunszwiku, oskarżony zalecał usuwanie danych w sierpniu 2015 roku, czyli zaraz po upublicznieniu oszustw w USA. Jak poinformował Ziehe, śledztwo wykazało, że likwidowane dane rejestrowano po części na dyskach flash. Tymczasem, niektóre z nich oddano. – Wychodzimy z założenia, że nie doszło do większej utraty danych, co mogłoby zasadniczo utrudnić śledztwo lub je opóźnić – powiedział rzecznik prokuratury. Dlatego śledztwo prowadzone jest tylko w związku z utrudnianiem postępowania karnego.

rtrd / Barbara Cöllen