Prezydent Joe Biden. I co to oznacza dla Europy | UE-Polska-Niemcy – Wiadomości po polsku | DW | 20.01.2021
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Europa

Prezydent Joe Biden. I co to oznacza dla Europy

Europa liczy na naprawę stosunków transatlantyckich. Ale czy polityka zagraniczna będzie dla Joe Bidena priorytetem wobec wewnętrznie rozdartych Stanów?

Joe Biden zostanie dziś zaprzysiężony na prezydenta USA

Joe Biden zostanie dziś zaprzysiężony na prezydenta USA

Dla francuskiego ministra ds. europejskich Clémenta Beaune'a jest jasne: - Europa powinna wziąć na siebie większą odpowiedzialność. Koncepcja strategicznej autonomii nie traci nic na znaczeniu w momencie przejęcia sterów władzy przez tandem Biden / Harris. - Europa powinna zdefiniować swoje wartości i interesy. Oczywiście nie przeciwko Stanom Zjednoczonym; trzeba współpracować – zaznacza francuski minister. W każdym razie ma on nadzieję, że współpraca w zakresie ochrony klimatu, bezpieczeństwa i polityki handlowej będzie znacznie lepsza – jak podkreślił Beaune, uważany za zaufanego francuskiego prezydenta. – Konieczny jest nowy start tego partnerstwa.

Strategiczna autonomia nie jest przekleństwem

Kiedy Emmanuel Macron lansował pojęcie „strategicznej autonomii” na określenie relacji między Europą a Stanami Zjednoczonymi, można było odnieść wrażenie, że chce w ten sposób odciąć się od Warszawy czy Berlina. Teraz jego europejski minister próbuje uściślić tę koncepcję: oczywiście, że nikt nie chce zaniedbywać partnerstwa ani NATO, ale „Stany Zjednoczone będą nadal wymagać od nas o większej autonomii. Będą prosić nas o wzięcie na siebie większej odpowiedzialności i, na przykład, zwiększenie wydatków na obronę – wyjaśnia Beaune.

W tym kontekście Beaune broni również bardzo krytykowanego nowego porozumienia UE-Chiny: - Dziwne byłoby przekonanie, że UE nie ma prawa sama podpisywać umów. Przecież nie jest ona skierowana przeciwko nowemu prezydentowi USA. Europa powinna jednak wiedzieć, czego chce i brać na siebie odpowiedzialność pod każdym względem – wyjaśnia francuski polityk.

Joe Biden - kandydat na prezydenta w 1988

Joe Biden - kandydat na prezydenta w 1988

Można odnieść wrażenie, że rząd w Paryżu chce trzymać się swojej strategii większej niezależności europejskiej, także wobec administracji Bidena, zgodnie z francuską tradycją traktowania sojuszu transatlantyckiego bardziej sceptycznie niż reszta Europy.

Europa musi być częścią rozwiązania

Europejczycy powinni bardzo szybko zasygnalizować rozbrat z administracją Trumpa w Waszyngtonie - uważa Jana Puglieri z ośrodka Council on Foreign Relations w Berlinie: - Mamy za sobą cztery trudne lata, teraz znow jest szansa na zbliżenie i powitanie nowego prezydenta z otwartymi ramionami - mówi. To przesłanie i gotowość do aktywnej współpracy byłyby ważne również dla Joe Bidena w jego kraju: - Nie jesteśmy żadnymi wasalami i nie można cofnąć czasu, ale należałoby pokazać nowemu rządowi, że Europa jest zaangażowana w multilateralizm i chce przejmować kolejne zadania – wyjaśnia politolożka.

Biden jest tak przytłoczony zadaniami w polityce wewnętrznej, że z zadowoleniem przyjmie to, jeśli Europa zajęłaby się określonymi tematami - na przykład sytuacją na Białorusi w swoim najbliższym sąsiedztwie.

- Powinniśmy być częścią rozwiązania, a nie częścią problemu - wyjaśnia Jana Pulgieri, zaznaczając, że popiera ona ideę pewnej strategicznej autonomii dla Europejczyków, aby mogli stać się lepszymi partnerami. - Paryż obawia się, że ambicje Europejczyków znowu usną. A w Berlinie jest niepewność wobec minimalnej przewagi Bidena i świadomość, że USA nie będą wiecznie wszędzie się angażować. To oznacza, że ​​Europa musi zdecydowanie stać się silniejsza i powinna aktywniej starać się utrzymać USA jako partnera.

Prezydentura Donalda Trumpa dobiegła końca

Prezydentura Donalda Trumpa dobiegła końca

Po objęciu urzędu przez Joe Bidena Pulgieri doradzałaby Europejczykom skoncentrowanie się w pierwszej kolejności na „lżejszych kwestiach”, obiecujących szybkie rezultaty: polityce klimatycznej, negocjacjach z Iranem, roli NATO. - Wczesnym latem odbędzie się szczyt NATO, na którym europejscy partnerzy powinni zasygnalizować przypływ nowej energii i nową koncepcję strategiczną.

Z drugiej strony polityka handlowa pozostanie niezwykle trudna i trzeba będzie zacząć od małych kroków. A jeśli chodzi o porozumienie UE-Chiny, ekspertka jest krytyczna: - Absolutnie musimy naprawić zły start w polityce wobec Chin”.

Nowe rozdanie w partnerstwie transatlantyckim

Porozumienie z Chinami było niefortunne - uważa także Reinhard Bütikofer, poseł Zielonych w Parlamencie Europejskim. - Należało zupełnie inaczej się za to zabrać. Nie chodzi przy tym o zwrócenie się do Stanów Zjednoczonych o zgodę. Chodzi o współpracę obu stron w tej i wielu innych kwestiach. Ze strategicznego punktu widzenia takie solowe występy Europejczyków nie mają sensu, ale jest wystarczająco dużo czasu, aby usiąść do stołu i o tym porozmawiać. Umowa wejdzie bowiem w życie dopiero za zgodą Parlamentu Europejskiego, a do tego czasu jest wiele okazji do dyskusji.

Bütikofer uważa, że ​​Europejczykom nie udało się wysłać ważnego sygnału do Waszyngtonu, Pekinu i reszty świata: - Jest nowe rozdanie i partnerstwo transatlantyckie będzie rewitalizowane - podkreśla. Poza tym uważa on, że priorytet należy przyznać polityce klimatycznej, a w dalszej kolejności polityce handlowej i bezpieczeństwa. Nie można pozwolić sobie na luksus koncentrowania się na tylko jednym temacie - przyznaje. - Musimy żuć gumę i biegać - mówi Bütikofer, posługując się amerykańskim określeniem wielozadaniowości.

Koniec koszmaru?

- Jedną ze zmian, które ekipa rządowa Bidena wprowadzi w odniesieniu do Europy, będzie koniec z pogardą wobec Europy, która manifestował Trump - mówi Judy Dempsey z Carnegie Europe. Ponadto Biden rozumie Europę i dobrze zna Angelę Merkel. Dempsey również dostrzega większe wyzwania dla Europejczyków, zwłaszcza w polityce bezpieczeństwa i obrony. I być może szansę na wznowienie negocjacji w sprawie kontroli broni jądrowej. Jednak stosunki transatlantyckie należy otworzyć poza oś Europa-USA, aby zacieśnić współpracę z innymi demokracjami. Od Kanady po Japonię powinno być możliwe uzgodnienie wspólnych strategii bezpieczeństwa, obrony i handlu z Chinami, Indiami i Ameryką Łacińską.

- Europa przeżyje lekki wstrząs - uważa Judy Demsey, ale dzięki ożywieniu umów handlowych, takich jak TTIP między Waszyngtonem i Brukselą, Zachód może wiele zrobić, aby ustanowić wspólne normy i wartości, a także zasady przejrzystości i inwestycji. Koszmar lat Trumpa można jednak przezwyciężyć tylko wtedy, gdy spróbuje się zrozumieć, co napędza ruch prawicowy i populistów oraz w jaki sposób można regulować media społecznościowe. Reżimy autorytarne chciały osłabić demokrację poprzez cyberataki lub finansowanie takich ruchów - podkreśla Judy Dempsey. - Administracja Trumpa obnażyła słabość instytucji demokratycznych, ale ukazała także ich siłę. Ale to, jakie jest ich dziedzictwo, pozostaje kwestią absolutnie otwartą.

Obejrzyj wideo 01:45

USA przed zaprzysiężeniem Joe Bidena. Czy będzie spokojnie?