Prasa w Niemczech: „Putin szykuje piekło nie tylko Ukrainie, ale i swojemu krajowi” | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 26.02.2022
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Prasa w Niemczech: „Putin szykuje piekło nie tylko Ukrainie, ale i swojemu krajowi”

Niemieckie dzienniki podkreślają, że Putin wpędził Rosję w izolację. Dodają, że wbił klin także w europejską jedność.

Niemiecka prasa o Putinie

Kalifornia: protest przeciwko rosyjskiej agresji na Ukrainę

Frankfurter Allgemeine Zeitung” pisze, że podstawowy problem polega na tym, że Putin nie zna innych sposobów rozwiązywania konfliktów niż przekupstwo i przemoc. Oba te instrumenty mogą być bardzo skuteczne, ale powodują rozkładanie się rosyjskiego państwa od wewnątrz. „Z powodu izolacji, w jaką Putin wpędził Rosję, jest w niej coraz mniej do podziału, a jednocześnie narastają sprzeczności w społeczeństwie. W rezultacie jednym ze skutków użycia przemocy wobec Ukrainy będzie to, że Putin dla utrzymania swojej władzy będzie musiał użyć więcej przemocy także w Rosji, co z kolei będzie miało wpływ i na to, czego Rosja może się spodziewać, gdy Putina już nie będzie. Ten watażka przygotowuje piekło nie tylko Ukrainie, ale i swojemu krajowi. A im dłużej będzie pozostawał u władzy, tym gorsza ona będzie”. 

Jak zaznacza Frankfurter Rundschau”, sondaże niezależnego Centrum Lewady w Rosji pokazują, że kłamstwa Putina znajdują zwolenników i w tej chwili coraz więcej ludzi w Rosji (60 procent) uważa, że winę za sytuację na Ukrainie ponoszą NATO i USA. Odsetek ten rośnie. „Jednocześnie stanowi on także odpowiedź na pytanie, czy w Rosji może powstać wystarczający opór przeciwko wojowniczej polityce Putina. Pierwsze demonstracje w największych miastach Rosji wzbudziły wprawdzie na Zachodzie nadzieje, że Rosjanie sprzeciwią się wojnie Putina, ale okazały się one zwodnicze. Do tej pory rosyjski reżim zawsze potrafił kontrolować wszelkie protesty. Niemal całkowicie kontroluje media i zamyka w więzieniach oraz obozach działaczy opozycji. A większości ludzi w kraju nadal żyje się lepiej niż pod koniec lat 80. i w latach 90. ubiegłego wieku. Żywe są ich wspomnienia ówczesnej biedy, braku perspektyw i chaosu. Putin ciągle do tego nawiązuje, aby szerzyć strach przed tym, czego nie da się przewidzieć” - czytamy. 

Allgemeine Zeitung” z Moguncji pisze: „Putin nie zaprowadzi pokoju, dopóki nie przetrąci kręgosłupa Ukrainie. Dopóki jej wojsko nie zostanie w znacznym stopniu wyeliminowane. Dopóki infrastruktura cywilna Ukrainy nie zostanie zniszczona w takim stopniu, że odbudowa gospodarcza tego kraju będzie niemożliwa przez dziesięciolecia. Dopóki marionetkowy reżim zainstalowany tam z jego łaski nie sprawi, że ukraińskie dążenia do demokracji i rządów prawa przejdą do historii. Ukraina, dla której zapalamy światła na Bramie Brandenburskiej, dla której wychodzimy na ulice albo modlimy się o nią, już nie istnieje”. 

Zdaniem „Nuernberger Nachrichten” „patrzenie wstecz i wyliczanie wszystkich błędów, które popełniono w ostatnich latach, nie pomoże Ukraińcom. To, czego teraz potrzebują, to oznaki niezłomnej solidarności. Dochodzą do tego sankcje nałożone na Rosję przez USA i UE, ale to wszystko to tylko początek i nie powinniśmy mieć żadnych złudzeń. Putin wiedział, że Zachód zareaguje właśnie w ten sposób i na pewno podjął odpowiednie środki ostrożności. Już teraz widać, że przed atakiem na Ukrainę uzgodnił swoje poczynania z Chinami. Pekin wspiera szefa Kremla bardziej bezpośrednio niż pośrednio, przez co część zachodnich sankcji zostanie złagodzona”. 

Neue Osnabruecker Zeitung” uważa, że „chociaż atak na Ukrainę należy potępić i powinien mieć poważne konsekwencje dla Rosji i jej reżimu, nie ma tu łatwych odpowiedzi. Czy Ukrainę należało wesprzeć dostawami broni? To pomogłoby jej w realizacji prawa do samoobrony. Jednocześnie są powody, by życzyć sobie jak najszybszego zakończenia tej wojny. Warto na nią spojrzeć trzeźwo: nie spodziewając się innego wyniku, każdego jej dnia będzie ginąć coraz więcej młodych żołnierzy i cywilów. Ci, którzy chcą ją przedłużyć, milcząco się na to godzą. Celem musi być jak najszybsze jej zakończenie, a nie prowadzenie walk ulicznych w Kijowie. Wstrzemięźliwa postawa rządu niemieckiego była i jest słuszna”. 

Volksstimme” z Magdeburga pisze, że „Władimir Putin może polegać na Niemczech. Olaf Scholz stanął na czele grupy państw przyjaznych Rosji: Cypru, Węgier i Austrii, które wraz z Włochami, szczególnie uzależnionymi od dostaw rosyjskiego gazu, uniemożliwiły odcięcie Rosji od systemu płatności międzynarodowych SWIFT. W ten sposób wbili klin w Europę, na co liczył Putin. Wątpliwe jest, czy krótkoterminowe interesy gospodarcze Niemiec są warte ryzyka utraty jedności w UE i z USA, ustabilizowania władzy Putina i dalszej utraty prestiżu Niemiec w Europie Wschodniej. Rozczarowanie Ukraińców jest zrozumiałe. Zwłaszcza po tym, kiedy Angela Merkel wraz z Putinem zmusiła Petro Poroszenkę do wyrażenia zgody na odstąpienie wschodniej Ukrainy. A Olaf Scholz odmówił jej dostaw broni, która podniosłaby Rosji cenę podboju ich kraju”. 

Według „Ludwigsburger Kreiszeitung” „jedyną rzeczą, którą zbrodniarze wojenni na Kremlu mogliby odczuć natychmiast, byłoby wykluczenie Rosji z systemu płatności SWIFT. Zaatakowani Ukraińcy prosili o to UE, niczym tonący o koło ratunkowe. Szefowie państw i rządów UE włączyli nawet do trwającego już posiedzenia prezydenta Ukrainy ubranego w wojskową koszulę i wysłuchali go ze świadomością, że jest on na pierwszym miejscu na rosyjskiej liście celów do wyeliminowania. I odłożyli na razie na bok rozdział dotyczący systemu SWIFT. Jakby w Europie mogło wydarzyć się coś jeszcze gorszego niż wojna”. 

W „Hannoversche Allgemeine Zeitung" czytamy: „Będziemy mogli zabezpieczyć w skali globalnej nasze wolne życie, w całej jego różnorodności, jeśli w niektórych miejscach sprawy potoczą się inaczej niż dotychczas. Nie możemy sobie dłużej pozwolić na armię, która w razie potrzeby nie jest zdolna do działania, a jej żołnierze pozostają na marginesie życia społecznego. Potrzebujemy zaopatrzenia w energię, które jest odporne na kryzysy i w czasie niepewności podlega nadzorowi państwa. I wreszcie, w całym społeczeństwie musi obecnie wzrosnąć świadomość, że szacunek i bezpieczeństwo nie spadają z nieba. Jako warunek wstępny wolności, zarówno wewnętrznej, jak i zewnętrznej, mają one swoją cenę, i to nie tylko finansową”. 

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>