Prasa o zakazie jazdy dla diesli: rachunek zapłacą kierowcy | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 07.09.2018
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Prasa o zakazie jazdy dla diesli: rachunek zapłacą kierowcy

Od przyszłego roku Frankfurt nad Menem musi wprowadzić zakazy jazdy dla diesli – orzekł sąd administracyjny w Wiesbaden. Prasa komentuje.

"Neue Osnabruecker Zeitung" pisze: "Wobec coraz to nowych zakazów wjazdu dla samochodów z silnikami diesla rządząca koalicja kłóci się, czy potrzebna jest „twarda” modernizacja sprzedanych już samochodów. I jak to zwykle bywa, gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. W tym wypadku korzystają producenci aut, którzy sprzedali miliony spartaczonych pojazdów, ale być może wykpią się niedrogimi modernizacjami oprogramowania, chociaż użycie nowoczesnej techniki daje o wiele niższe emisje spalin. Jeśli ktoś oczekiwał, że afera spalinowa przyniesie jakiś przełom, ten może być rozczarowany. Podczas gdy koncerny samochodowe notują rekordy sprzedaży, wykiwani kierowcy muszą obejść się smakiem".

We "Frankfurter Neue Presse" czytamy: "Ustawodawca pozostał bezczynny, a samorządy – jak to często bywa – wyczekiwały. Od lat istnieją plany dotyczące ochrony powietrza. We Frankfurcie od 2011 roku. Ale poza wprowadzeniem w ubiegłym roku tak zwanej eko-strefy oraz spóźnionym zakupem niskoemisyjnych autobusów i pociągów niewiele się zdarzyło. Wręcz przeciwnie. Zarówno Hamburg, jak i Stuttgart czy Frankfurt musiały zostać zmuszone przez sąd do wprowadzenia w życie własnych planów ochrony powietrza. Trzeba zadać sobie pytanie, co to za polityka, która musi być skłaniana przez sądy do wprowadzania w życie własnych planów".

"Neues Deutschland" ocenia natomiast: "Obarczanie wyłączną odpowiedzialnością posiadaczy diesli jest niesprawiedliwe. Są oni kozłem ofiarnym chybionej polityki rządu wobec lobbystów. Najpóźniej trzy lata temu, kiedy wyszło na jaw, że koncerny samochodowe manipulują emisją spalin, rząd powinien był zadziałać. Ale zamiast nakazać przeprowadzenie modernizacji pojazdów na koszt producentów, zamiast urzędowo je skontrolować i wprowadzić wysokie kary finansowe, rząd był pomagierem branży. Dlatego nie należy oczekiwać, że koszty niezbędnych „twardych” modernizacji pojazdów zostaną pokryte przez sprawców. Znowu będą to podatnicy, którzy dostaną do zapłacenia rachunek za milionowe oszustwa podejrzanych biznesmenów".

Komentator "Darmstaedter Echo" pisze: "Znaczna część przedstawicieli przemysłu samochodowego najwidoczniej wierzyła, że przysługuje im prawo do oszustw. Znaczna część polityków wierzyła zaś, że przysługuje im prawo do nicnierobienia. Czy to w sprawie wyjaśnienia afery spalinowej, czy to w kwestii działań na rzecz ochrony powietrza. Za tę politykę bez kręgosłupa płacą teraz kierowcy. Niebawem we Frankfurcie, a wkrótce w Wiesbaden i Darmstadt? Pozostaje mieć nadzieję, że przynajmniej jakość powietrza rzeczywiście się popawi. Z punktu widzenia gospodarki ta samozawiniona fala przeciwko dieslowi jest fatalna dla Niemiec".

Redakcja poleca