1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Prasa o wojnie w Gazie: „Konieczna presja na obie strony”

Dagmara Jakubczak opracowanie
7 października 2025

Dwa lata temu po ataku Hamasu na Izrael wybuchła wojna w Strefie Gazy. Prasa komentuje rocznicę tych wydarzeń, perspektywę pokoju oraz postawę Niemiec.

https://p.dw.com/p/51ZRW
Terytoria palestyńskie, Gaza 2025 | Izraelskie ataki na Gazę trwają
Pomimo intensywnych ataków: według izraelskich danych w mieście Gaza może nadal przebywać 3000 bojowników Hamasu.Zdjęcie: Khames Alrefi/Anadolu Agency/IMAGO

Handelsblatt” analizuje: „Jednym z podstawowych problemów konfliktu na Bliskim Wschodzie jest to, że jego strony oraz osoby zajmujące się kryzysem z zewnątrz nieustannie próbują ustalić, kto jest w nim sprawcą, a kto ofiarą. Nie będzie pokoju na Bliskim Wschodzie bez porządku politycznego, który z jednej strony zagwarantuje istnienie Izraela, a z drugiej uwzględni podstawowe prawa Palestyńczyków (...). Uznanie tego dotyczy zwłaszcza kraju, który uznał bezpieczeństwo Izraela za swoją rację stanu. Jednak odpowiedzialność Niemiec za Holokaust nie oznacza bezwarunkowego poparcia dla rządu Netanjahu. Racja stanu nakazuje raczej udzielenie pomocy narodowi żydowskiemu w realizacji jego prawa do samoobrony. Nakazuje jednocześnie dbanie o to, aby politycy w Jerozolimie przetrzegali zasadę zachowania odpowiednich proporcji, a przede wszystkim przestrzegali prawa międzynarodowego”.

Reutlinger General-Anzeiger” ostrzega: „Trudności będą dotyczyć przyszłości Strefy Gazy: Izrael ma przekazać kontrolę palestyńskiej administracji technokratycznej pod nadzorem międzynarodowym, a w perspektywie pojawia się utworzenie samodzielnego państwa palestyńskiego. Rząd premiera Netanjahu odrzuca tę drogę: nie tylko dlatego, że obawia się o bezpieczeństwo Izraela, ale także o własne istnienie. Hamas także ma na celu swoje egoistyczne interesy kosztem ludności palestyńskiej: dlatego prawdopodobnie odmówi rozbrojenia się i wykluczenia z planowanego rządu palestyńskiego. Przyszłość Bliskiego Wschodu leży teraz w rękach USA, Egiptu i Arabii Saudyjskiej. Izrael jest uzależniony od Ameryki pod względem dostaw uzbrojenia, pieniędzy i wsparcia politycznego. A Gaza od państw arabskich w zakresie pomocy humanitarnej i odbudowy. Międzynarodowa presja mogłaby zatem zmusić przywódców obu stron do ustępstw”.

Nuernberger Nachrichten” zaznacza: „Wcześniejsze porozumienia pokojowe między Palestyńczykami a Izraelczykami pozwoliły jednak przezwyciężyć tę nienawiść. Szansa istnieje. Dlatego plan Donalda Trumpa zasługuje na poparcie, a jeśli ta koncepcja zostanie wdrożona i zda egzamin w praktyce, to zasługuje on również na Pokojową Nagrodę Nobla. Nie w tym roku, ale być może w 2026. Nadzieja, wizja – czyli dokładnie to, czego świat tak bardzo potrzebuje i czego pragnie tak wielu ludzi”.

Palestyna jako państwo. Kraje ONZ podzielone

Rhein-Neckar-Zeitung” z Heidelbergu podkreśla: „Masakry pozostają niewybaczalnym, nieludzkim aktem terroru, którego Izrael nie mógł nie ukarać. Niemcy – niezależnie od tego, czy to zgodne z duchem czasu, czy nie – jako pomysłodawcy i sprawcy Holokaustu ponoszą historyczną winę wobec wszystkich Żydów, a zwłaszcza wobec państwa Izrael, które bez tej zbrodni przeciwko ludzkości nie istniałoby. Niemniej jednak zobowiązanie to nie oznacza, że należy bezkrytycznie akceptować działania rządu Netanjahu. Wojna – nie ma co do tego wątpliwości – już dawno straciła swój cel, chyba że celem tym było zniszczenie Strefy Gazy. Jednak pomimo wszelkiej krytyki dzisiejszą rocznicę należy poświęcić pamięci ofiar z 7 października. Również po to, aby nie stały się one ofiarami po raz drugi – ofiarami czystego fałszowania historii. Wtedy Hamas ostatecznie wygrałby”.

W związku z rocznicą tragicznych wydarzeń, niemieckie gazety poruszają też inny wątek: rosnącej niechęci i aktów przemocy wobec Żydów. 

Augsburger Allgemeine” pisze: „Łzy, które Merz uronił podczas otwarcia odrestaurowanej synagogi przy ulicy Reichenbachstraße w Monachium w połowie września, pozwoliły zajrzeć głęboko w duszę kanclerza. Byłoby jednak dobrze, gdyby ten wyjątkowy stan emocjonalny w obliczu otchłani zła niemieckiej przeszłości zaowocował konkretnymi działaniami na rzecz bezpieczeństwa Żydów mieszkających obecnie w Niemczech. Pierwsze antyizraelskie demonstracje w dzielnicy Berlina Neukoelln i w Duisburgu nie były reakcją na niemal nieograniczoną przemoc izraelskiego wojska, ale wyrazem radości z powodu śmierci setek Izraelczyków kilka godzin po ataku Hamasu. Od tego czasu liczba przestępstw z antysemickich pobudek znacznie wzrosła. Berlińska komendantka policji radzi Żydom unikać niektórych dzielnic stolicy Niemiec”.

Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku!

Pomiń następną sekcję Dowiedz się więcej