Prasa o Epsteinie: „Jak można być tak ślepym?”
7 lutego 2026
Tydzień temu Departament Sprawiedliwości w Waszyngtonie opublikował ponad trzy miliony dodatkowych dokumentów związanych ze sprawą Epsteina. W ciągu dziesięcioleci Epstein miał wykorzystać seksualnie ponad tysiąc nieletnich i młodych kobiet, w niektórych przypadkach handlując nimi z celebrytami. Epstein, skazany już w 2008 roku, został ponownie aresztowany w 2019 roku, m.in. za wykorzystywanie seksualne nieletnich. Znaleziono go powieszonego w celi w Nowym Jorku.
„Süddeutsche Zeitung poświęca sprawie Epsteina obszerny artykuł na pierwszej stronie, zwracając uwagę, że akta śledztwa dotyczące przestępcy seksualnego nie zostały jeszcze w pełni przeanalizowane.
„Ujawnienie milionów stron dokumentów, e-maili i tysięcy zdjęć prowadzi do całkowicie nieprzejrzystego zalewu informacji. Niemal niemożliwe jest odróżnienie wiarygodnych tez od dzikich teorii spiskowych. Niemniej jednak zrzuty ekranu szczególnie kontrowersyjnych dokumentów od dawna krążą w sieci w setkach egzemplarzy. Nie ułatwia to kompleksowego zbadania sprawy i odpowiedzialnego obchodzenia się z wrażliwymi informacjami" – ocenia dziennik z siedzibą w Monachium.
Także „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ) rozpoczyna sobotnie wydanie artykułem dotyczącym afery Epsteina. „Ich związek był znacznie bliższy niż dotychczas sądzono: Woody Allen i Jeffrey Epstein spotykali się na wspólnych kolacjach, podróżowali razem – i rozmawiali o zarzutach dotyczących molestowania” – pisze dziennik. I krytykuje bliskie relacje świata sztuki z Jeffreyem Epsteinem. „Jak można być tak ślepym” – komentuje, przywołując propozycję, jaką Epstein złożył kuratorowi sztuki Davidowi Rossowi. Chodziło o stworzenie wystawy nawiązującej do afery seksualnej Romana Polańskiego. Miała mieć tytuł „Statutory. Girls and Boys Ages 14–25”
„Chłopcy i dziewczęta od czternastego roku życia – to właśnie chciał oglądać. Ross również” – czytamy w dzienniku. „Środowisko artystyczne, które zazwyczaj ma o sobie bardzo wysokie mniemanie moralne, często nie przejmowało się tym, co motywuje jego sponsorów i czym się zajmują. Do tego dochodzi szokujące bagatelizowanie wykorzystywania dzieci” – konkluduje liberalno-konserwatywny dziennik.
„Nürnberger Zeitung” pisze stanowczo: „Najwyższy czas, aby brakująca połowa akt ujrzała światło dzienne. Jednak to nie wystarczy. Cały materiał musi zostać uporządkowany, aby mógł nabrać znaczenia. Potrzebna jest dogłębna analiza prawna przestępstw, ich zleceniodawców i beneficjentów. Można wątpić, czy amerykańska demokracja i pozostałe państwa prawa mają na to siłę. Wynika to z rozległości sieci Epsteina, ale także z braku woli osuszenia tego bagna”.
Portal „T-online” zwraca uwagę, że sprawa Epsteina ma znaczenie nie tylko z punktu widzenia prawa karnego, ale także bezpieczeństwa Europy.
„Biorąc pod uwagę przypadki Petera Mandelsona oraz Thorbjørna Jaglanda, nikt nie może zagwarantować, że nie ma innych europejskich urzędników lub innych wpływowych osób, które są skompromitowane przez swoje kontakty z Epsteinem i mogą być narażone na szantaż”– czytamy. Portal podkreśla, że również niektórzy Niemcy byli blisko związani z Epsteinem. „Rząd federalny powinien zatem dopilnować, aby niemieckie służby wywiadowcze i organy bezpieczeństwa przeanalizowały obszerne dokumenty, a także powinien starać się o pełny wgląd w nieocenzurowane dokumenty dotyczące Epsteina w Waszyngtonie” – konkluduje komentator niemieckiego portalu.
Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na facebooku! >>