Prasa niemiecka: po szczycie koalicji CDU/CSU - FDP | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 06.11.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Prasa niemiecka: po szczycie koalicji CDU/CSU - FDP

Szczyt partii koalicji rządowej to show, obliczone na pozyskanie wyborców - twierdzą gazety.

German Chancellor Angela Merkel (R) and Economy Minister Philipp Roesler attend a cabinet meeting at the Chancellery in Berlin, October 24, 2012. REUTERS/Thomas Peter (GERMANY - Tags: POLITICS)

Angela Merkel i Philipp Rösler

Jak zauważa boński General-Anzeiger:

"Wiele przemawia za tym, że kompromis między uczestnikami szczytu, wymuszony nocną porą obrad, wpłynął na ostateczny podział przedświątecznych prezentów gwiazdkowych, choć każdy z jego uczestników doskonale sobie zdaje sprawę, że zapadłe decyzje nie odegrają w praktyce większej roli. W każdym razie udało się wreszcie zakończyć ostry wewnątrzpartyjny i wewnątrzkoalicyjny spór o premię wychowaczą, co jest ważnym krokiem naprzód w polityce prorodzinnej obecnej koalicji rządowej".

Zdaniem Straubinger Tagblatt/Landshuter Zeitung:

"Po dramatycznym spadku popularności partii liberalnej (FDP), niedzielne spotkanie na szczycie miało na celu przede wszystkim pokazać, że partie CDU i CSU więcej z FDP łączy, niż dzieli i ten cel ich liderom: Angeli Merkel, Horstowi Seehoferowi i Philippowi Röslerowi udało się osiągnąć. Ale czy ten pokój w łonie koalicji rządowej przetrwa, jak zapewnia trójka partyjnych przywódców, zależy od tego, czy Rösler i jego liebrałowie uzyskają zadowalający wynik w wyborach do landtagu w Dolnej Saksonii pod koniec stycznia przyszłego roku".

Frankfurter Allgemeine Zeitung pisze, że:

"Opozycyjna SPD dostrzega w wynikach szczytu koalicji CDU/CSU - FDP przede wszystkim zgniły kompromis, który ją praktycznie dyskwalifikuje. Socjaldemokraci nie chcą jakoś zauważyć, że na podobne kompromisy szli, i to wielokrotnie z Zielonymi, i że wewnątrzpartyjne przepychanki oraz wymuszone okolicznościami ugody należą do codziennej praktyki rządów koalicyjnych. Każda koalicja jest zdolna do życia, to jest: utrzymania się u władzy tylko wtedy, kiedy potrafi przezwyciężyć różnice, dzielące jej uczestników".

Münchner Merkur podkreśla, że:

"Po ośmiogodzinnym politycznym show, zainicjowanym i odegranym z powodzeniem przez trójkę jego uczestników, dwóch z nich: FDP i CSU ponownie zaspokoiło oczekiwania własnej klienteli wyborczej. Dawniej chodziło o obniżony podatek płacony przez hotelarzy, a tym razem przedwyborcze prezenty przybrały kształt premii wychowawczej i likwidacji kwartalnej opłaty za wizytę u lekarza. Partia CDU zadowoliła się zapewnieniami, że popularność jej szefowej, Angeli Merkel, utrzymuje się na wysokim poziomie, co jej - na razie - wystarcza. W sumie był to kolejny przykład uprawiania polityki plasterków salami, zamiast jakże potrzebnej polityki śmiałych kroków. Ta krótkowzroczność i podlizywanie się wyborcom nie tylko obraża inteligencję wielu z nich, ale obnaża także prawdziwe interesy koalicji chadecko-liberalnej, której zależy tylko na tym, co sprzyja jej utrzymaniu, nie ma ona natomiast żadnego pomysłu na rozwiązanie istotnych problemów kraju, którym chce nadal rządzić".

Podobnie uważa komentator dziennika Kieler Nachrichten:

"Koalicja ostatkiem sił dowlokła się do mety. Partia CSU dostała upragnioną premię wychowaczą, FDP zniesienie kwartalnej opłaty za wizytę u lekarza, a CDU zmiany w zabezpieczeniu emerytalnym. I to wszystko. Niczego więcej po tej koalicji rządowej nie można się już spodziewać. Podjęte decyzje na krótką metę oznaczają ulgę finansową dla wyborców, którzy potem zapłacą za nią podwyżką podatków ponieważ koalicja chadecko-liberalna nie ma pomysłu na długofalowe rozwiązanie problemów opieki zdrowotnej i zaopatrzenia emerytalnego. Z punktu widzenia polityki społecznej, lata jej rządów były latami zmarnowanymi".

Andrzej Pawlak

red.odp.: Małgorzata Matzke

Reklama