1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Prasa niemiecka o dymisji Johnsona: „Wielu odetchnie z ulgą”

8 lipca 2022

Po serii skandali brytyjski premier Boris Johnson zapowiedział dymisję. Ale dopiero, gdy znajdzie się następca. Media w Niemczech krytycznie komentują tę sytuację.

https://p.dw.com/p/4DpXZ
Großbritannien Boris Johnson Statement
Zdjęcie: Justin Tallis/AFP

Frankfurter Allgemeine Zeitung” analizuje: „Taki populista jak Johnson do końca nie mógł uwierzyć, że już nie jest popularny. W sumie jednak zbyt często pozwalał sobie mijać się z prawdą. (…) Jego niekonwencjonalny sposób bycia podobał się wielu Brytyjczykom. Nawet uzyskał aprobatę wśród wyborców, którzy nie byli naturalnymi zwolennikami Partii Konserwatywnej. Właśnie to sprawiło, że Johnson stał się niezwykle atrakcyjny dla partii, która zawsze postrzegała siebie jako 'naturalną' brytyjską partię rządzącą. Wyjście kraju z Unii Europejskiej nie było jednak dla Johnsona, w przeciwieństwie do wielu innych osób w brytyjskiej Partii Konserwatywnej, sprawą najważniejszą. Co więcej, przez pewien czas półoficjalnie zastanawiał się, czy być może nie powinien opowiedzieć się za pozostaniem w UE. Jednak trafnie oceniwszy nastroje w swojej partii, stanął na czele ruchu opowiadającego się za brexitem. Właśnie tu widział swoją szansę, by awansować na urząd premiera. (…)

Ale już tutaj granice populisty wyszły na jaw. Był mistrzem w 'sprzedawaniu' umowy o wyjściu z UE. Ale gdy ludzie potem zobaczyli w praktyce, co ich samozwańczy geniusz z Downing Street wynegocjował z Brukselą, zaczęło się wielkie rozczarowanie. (…) Pandemia i sposób radzenia sobie z nią już ostatecznie pokazały ciemne strony Johnsona. Najpierw bagatelizował epidemię, potem podejmował nielogiczne decyzje. A gdy już uznał powagę sytuacji, to – jak się okazało z perspektywy czasu – wobec siebie stosował inne zasady niż wobec wszystkich innych. Na początku temu zaprzeczył. Zawsze przyznawał się tylko do tego, czemu już nie można było zaprzeczyć.

Do końca wierzył, że wszystko ujdzie mu na sucho. Popełnił ten sam błąd, co wszyscy populiści. Wydaje im się niemożliwe, że mogą być niepopularni. Partia Konserwatywna, o czym właśnie przekonał się także Boris Johnson, nie straciła silnego instynktu władzy i zmusiła go do odwrotu. Boris Johnson poniósł porażkę nie z powodu spisków, ale ostatecznie z powodu własnego charakteru”.

Według „Handelsblatt” Boris Johnson w końcu potknął się sam o siebie oraz słabości własnego charakteru. „Dla Wielkiej Brytanii fatalne było jednak to, że premier nie miał żadnego planu, by wyprowadzić kraj z najgorszego od pół wieku kryzysu gospodarczego. (...) Wielka Brytania jak dotąd nie zdołała wyedukować swoich obywateli i zorganizować swojej gospodarki w taki sposób, aby Brytyjczycy mogli nie tylko odnieść sukces w finansowym świecie londyńskiego City, ale także zagrać w Lidze Mistrzów sektora produkcyjnego. Johnson nie miał odpowiedzi na ten dylemat. Jego następca musi wymyślić więcej. Wielka Brytania ma jedne z najlepszych uniwersytetów na świecie, Londyn jest mekką dla start-upów w Europie, scena technologiczna kwitnie. Warunki do nowego startu gospodarczego są więc sprzyjające. Ale może się to udać tylko wtedy, gdy następny brytyjski premier będzie również przestrzegał pierwszego przykazania każdego rządu: nie szkodzić!“. 

„Frankfurter Rundschau” uważa, że spóźniona dymisja brytyjskiego premiera nie jest wyzwoleniem ani dla Borisa Johnsona, ani dla torysów. Johnson „mimo swoich licznych przewinień, do końca jest uparty i woli obwiniać innych za swoją beznadziejną sytuację, odwołując się do instynktu stadnego. Konserwatyści zdecydowanie zbyt długo pozwalali prawicowemu populiście Johnsonowi na krętactwa i kłamstwa. Nie usunęli go z urzędu, ponieważ źle sobie radził z niekiedy poważnymi następstwami brexitu lub z powodu katastrofalnych zaniedbań podczas pandemii. Nie przepędzili go też z powodu wątpliwego finansowania luksusowego remontu jego mieszkania przy Downing Street 10, ani z powodu 'partygate' czy innych skandali. Nie, postawili mu się dopiero wtedy, gdy Brytyjczycy odwrócili się od niegdysiejszego zbawcy, a ten już nie mógł wygrać wyborów. Torysi teraz kontynuują niegodny dramat walki o władzę nad następcą Johnsona“.

„Stuttgarter Zeitung” podkreśla: „Świat, Europa, a przede wszystkim Wielka Brytania zasługują na kogoś lepszego niż Boris Johnson. I jak w każdym państwie, nowy szef na Downing Street 10 musi najpierw zapanować nad chaosem na własnym podwórku. Brexit pozostawił ślady, które nie są tak łatwe do usunięcia z drogi, jak nieustannie twierdził Johnson. Kraj stał się nieatrakcyjny dla pracowników oraz inwestorów, a potrzebuje jednych i drugich“.

Zdaniem „Suedkurier” z Konstancji wielu odetchnie z ulgą, daleko poza granicami Królestwa. „Z perspektywy europejskiej Johnson oznacza brexit, który napędzał z niepohamowanym populizmem i za który w dużej mierze odpowiada. Ale dorobek polityczny Johnsona nie ogranicza się do kupy gruzu pozostawionej przez jego politykę europejską. W kontekście wojny w Ukrainie był jednym z pierwszych, którzy widzieli sytuację taką, jaka była i działali zdecydowanie. Nawet jeśli brytyjski premier czasami zachowywał się jak polityczny błazen, Putin musiał traktować go poważnie. Decydujące dla sytuacji w Europie jest to, czy Brytyjczycy pozostaną na tym kursie, czy też przejdą na politykę ustępstw, jak Scholz i Macron. Radosna reakcja Moskwy na wiadomość z Londynu o rezygnacji powinna być ostrzeżeniem.

„Nuernberger Zeitung” podsumowuje: „Po prostu nie chciał odejść. Rezygnacja to słowo, które nie występuje w słowniku Borisa Johnsona. W końcu jednak presja stała się zbyt duża nawet dla brytyjskiego premiera, o którym mówiono, że pazurami trzymał się biurka na Downing Street. Istny exodus ministrów i sekretarzy stanu, którzy opuścili rząd w proteście przeciwko jego przywództwu, dał Borisowi Johnsonowi wyraźnie do zrozumienia: koniec gry”.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>