Prasa: Łukaszenka się przeliczył; UE podatna na szantaż | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 19.11.2021
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Prasa: Łukaszenka się przeliczył; UE podatna na szantaż

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” krytykuje Angelę Merkel za rozmowę z Łukaszenką. Według „Sueddeutsche Zeitung“ UE musi już teraz wpłynąć na Polskę w sprawie sytuacji migrantów.

Irakijscy migranci wracają z Białorusi do kraju

Irakijscy migranci wracają z Białorusi do kraju

W ocenia dziennika „Frankfurter Allgemeine Zeitung" (FAZ) Komisja Europejska ma rację, że z Aleksandrem Łukaszenką nie należy negocjować. „Nie jest on uznawany przez Europę za legalnego przywódcę i nie powinien być nagradzany za swoją próbę szantażu. Chodzi mu właśnie o to, by zmusić UE do uznania jego reżimu i skłonić do rezygnacji z sankcji. Nie ma ku temu żadnych przekonujących rzeczowych powodów” – pisze autor komentarza Nikolas Busse.

Zauważa, że Unii udało się już w dużej ograniczyć „barbarzyńskie działania” Łukaszenki, a pierwsi migranci wracają z Białorusi do krajów ojczystych. Jego propozycja, że odeśle do domów więcej migrantów, jeżeli Unia także część przyjmie, „to przyznanie, że się przeliczył”. „Tak jak wcześniej Erdogan, nie docenił on zdecydowania UE i krajów na zewnętrznej granicy, przede wszystkim Polski” – dodaje Busse.

Nieufność wobec Berlina

„Mimo to, Merkel rozmawiała z Łukaszenką. To zgodne z jej modus operandi, dzięki któremu często dobrze przysłużyła się Europie. Zasadniczo nic nie przemawia przeciwko rozmawianiu, bo nie jest to równoznaczne z negocjowaniem. W tym przypadku byłoby lepiej, gdyby kanclerz nie sięgnęła po telefon. Bez potrzeby potwierdziła ona nie tylko w Warszawie stare wrażenie, że Niemcy w Europie Wschodniej uprawiają politykę ponad głowami partnerów. Już w sprawie Nord Stream 2 Merkel się tym nie przejęła, co osłabia pozycję UE i prowadzi u sojuszników do nieufności wobec Berlina” – konkluduje komentator „FAZ”.

Dziennik „Sueddeutsche Zeitung" podkreśla odpowiedzialność Aleksandra Łukaszenki za los migrantów przy granicy polsko-białoruskiej. Autor komentarza Matthias Drobinski zauważa, że w konflikcie UE z dyktatorem widać asymetrię, jak w sytuacji wzięcia zakładników, bo szantażowany stoi wobec dylematu, z którego nie ma dobrego wyjścia.

„Także mówienie o 'wojnie hybrydowej', w której ludzie stają się bronią, uczyniło zagrożenie stworzone przez Łukaszenkę wielkim i potężnym, w którym ludzie ci przedstawiani są jako zagrożenie egzystencjalne dla Europy – gdy tymczasem chodzi raczej o szczególnie perfidną formę przestępczości państwowej. To odczłowieczyło w dużej mierze tych, co błąkają się na pograniczu” - ocenia Drobinski.

Strach paraliżuje UE

„Europa jest podatna na szantaż także dlatego, że graniczący z nieracjonalnym, gotujący się strach przed powtórką wydarzeń z 2015 roku uniemożliwia jakiekolwiek humanitarne podejście do uchodźctwa i migracji” – dodaje.

Migranci przy granicy polsko-białoruskiej

Migranci przy granicy polsko-białoruskiej

Według autora komentarza aby wytrzymać próbę szantażu „potrzeba jedności, wewnętrznej siły, kompasu, który poprowadzi przez chwilowy gąszcz”. „Potrzebna byłaby wspólna polityka migracyjna, która otwiera legalne drogi imigracji, oprócz prawa do azylu. Potrzebny byłby wspólny europejski reżim graniczny, który szybko reaguje na napływających uchodźców, gwarantuje uczciwe procedury azylowe i przyjmowania uchodźców, ale także szybko wyjaśnia, kto nie może zostać. Potrzebne byłoby też konsekwentne zwalczanie przyczyn uchodźctwa, projekty sprawiedliwego podziału bogactwa, a nie symbolicznej pomocy” – wylicza Drobinski.

Presja odnosi skutek

Jak pisze, nie zapobiegłoby to kolejnym próbom szantażu ze strony sąsiadów, ale umożliwiłoby właściwe postępowanie w takich sytuacjach. „Bycie narażonym na szantaż nie oznacza bycia bezsilnym” – pisze komentator „SZ”, dodając, że skutek zaczyna odnosić presja UE na linie lotnicze, transportujące migrantów na Białoruś, Rosja może zapobiec przerwaniu transferu gazu, a także rozmowa Angeli Merkel z Łukaszenką może okazać się przydatna. 

„Ale już teraz UE musi wpłynąć na Polskę, by już żadni ludzie na granicy nie byli bici, aby mogli złożyć wniosek o azyl i by organizacje humanitarne mogły się nimi zająć” – podkreśla Drobiński.

Przypomina, że tego właśnie zażądał były przewodniczący Bundestagu Wolfgang Schaeuble, polityk CDU, „który uchodzi za wcielenie polityki realnej”. Zaproponował on w wywiadzie prasowym przyjęcie przez UE migrantów, którzy utknęli na granicy i przeprowadzenie procedur azylowych. „Ma on rację, bo siłą Europy jest także to, by nie porzucać człowieczeństwa, wytrzymać dylemat, pozwolić, by pękało serce, nie tracąc rozsądku. Nie chodzi o to, by przyjąć wszystkich zwabionych przez Łukaszenkę. Nie można jednak pozwolić, by tam siedzieli” – ocenia komentator „Sueddeutsche Zeitung”.