Powódź w Niemczech. Dlaczego nie zadziałał system wczesnego ostrzegania? | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 21.07.2021
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Powódź w Niemczech. Dlaczego nie zadziałał system wczesnego ostrzegania?

Niemcy pytają, dlaczego nie zadziałał system ostrzegania przed katastrofami, aby ewakuować zagrożone powodzią miejscowości, takie jak Sinzig.

Kiedy Michael Kopitzara po powodzi w Sinzig (Nadrenia-Palatynat) wchodzi do swojego garażu, nie może uwierzyć własnym oczom. Jego Honda wprawdzie ocalała, ale wielbiciel motocykli musi zainwestować sporo pieniędzy, aby przywrócić ją do stanu sprzed powodzi. W całym tym chaosie to tylko mały promyk nadziei, bo parter i piwnica jego domu są całkowicie zniszczone. – Nikt nie spodziewał się, że coś takiego się wydarzy – mówi.

Michael Kopitzara: nikt się nie spodziewał

Michael Kopitzara: nikt się nie spodziewał

Kopitzara od 30 lat jest członkiem Ochotniczej Straży Pożarnej w Sinzig i potrafi najlepiej ocenić, jak uprzedzano ludzi o zbliżającej się katastrofie. – Nasza straż pożarna zrobiła wszystko, co w ludzkiej mocy – mówi. Po południu przed nadejściem fali powodziowej strażacy chodzili od drzwi do drzwi.

Woda coraz wyższa!

Ponieważ Kopitzara mieszka w pobliżu rzeki Ahr, jemu i jego sąsiadom powiedziano, żeby lepiej zabezpieczyli swoje samochody i zaparkowali je na parkingu pobliskiego supermarketu. – Zrobiłem to wprawdzie, ale uśmiechnąłem się. Cztery lata temu, kiedy ostrzegano tu przed powodzią stulecia, nie dotarła ona nawet do naszego ogródka i była cichym pluskiem.

Katwarn: ostrzeżenie przed powodzią

Katwarn: ostrzeżenie przed powodzią dla tycvh, którzy mieszkają do 50 m od rzeki Ahr

Wczesnym wieczorem straż pożarna po raz drugi objechała okolicę, ponownie dzwoniła do drzwi i przez głośniki ostrzegała mieszkańców przed powodzią. Przesłanie było jasne: Woda jest coraz wyższa! Zachowaj szczególną ostrożność! Zabezpiecz swoje rzeczy! Śledź informacje w mediach!

Kopitzara, który przez cały czas był w kontakcie ze swoimi kolegami z OSP, postanowił jednak coś zrobić. Przed drzwiami ułożył worki z piaskiem, a najważniejsze teczki z piwnicy przeniósł do salonu. – Nawet nie pomyślałem o swoim laptopie i służbowych dokumentach, które znajdują się w moim gabinecie w piwnicy – mówi.

Ochrona przed katastrofami

Uspokoiło go też spojrzenie na aplikację Katwarn. Aplikacja służąca przekazywaniu ostrzeżeń przed katastrofami podała krótko przed północą, że wszyscy mieszkańcy terenów 50 metrów na prawo i lewo od rzeki Ahr powinni opuścić swoje domy. Kopitzara mieszka w odległości 70 metrów od rzeki.

W Niemczech toczy się teraz debata, dlaczego nie zadziałał system ostrzegania przed katastrofami, aby ewakuować zagrożone powodzią miejscowości, takie jak Sinzig. Michael Kopitzara ma na ten temat jednoznaczne zdanie. – Decyzje takie muszą być podejmowane odgórnie, nie można czymś takim obciążać małej straży pożarnej w każdej miejscowości – mówi.

Z perspektywy czasu uważa, że przy dokładnej ocenie sytuacji można było zareagować wcześniej i szybciej. Ale kto podejmuje tak brzemienną w skutki decyzję? – Trzeba było mieć odwagę, żeby ewakuować dziesiątki tysięcy ludzi w bardzo krótkim czasie, nawet jeśli mogłoby to być na darmo.

Tragedia w środku nocy

W Sinzig spotyka się ludzi, którzy przez cały czas byli zupełnie nieświadomi, których ze snu wyrwały krzyki sąsiadów, a potem w piżamie błyskawicznie opuścili swoje domy. I spotyka się takich, którzy mieszkają na pierwszym piętrze i obudzili się dopiero wtedy, gdy Sinzig przypominało już jezioro.

W tym ośrodku ofiarami powodzi było 12 osób niepełnosprawnych intelektualnie

W tym ośrodku ofiarami powodzi było 12 osób niepełnosprawnych intelektualnie

Zupełnie bezradni wobec klęski powodzi byli ci, którzy potrzebują ochrony i pomocy, którzy nie są w stanie nawet zrozumieć komunikatów o klęskach żywiołowych. W jednym z domów w pobliżu rzeki na parterze straciło życie dwanaście osób niepełnosprawnych intelektualnie. 

Jaka woda? 

Kerstin Laubmann jest wstrząśnięta wydarzeniami z nocy powodziowej. Teraz jednak musi wspierać innych na duchu. Od 30 lat jest pastorką ewangelickiej parafii w Sinzig. – Ludzie nawet jeszcze nie wiedzą, jak się czują. Są w tunelu, chcąc uratować to, co da się uratować. A potem siadają i zaczynają płakać – mówi.

Pastorka Laubmann wspiera innych na duchu

Pastorka Laubmann wspiera innych na duchu

Laubmann pracowała również w Andernach nad Renem, gdzie ludzie są przyzwyczajeni do powodzi. Ale taka katastrofa na rzece Ahr? – Myślałam, że to niemożliwe, nie mogłam sobie tego wyobrazić. Wielu pytało w nocy: „jaka woda?”.

W nocy ewakuowano syna Laubmann, który mieszka niżej, nad rzeką Ahr. W noc powodziową w Sinzig ani razu nie zawyła syrena. Ale dlaczego miałaby zawyć? – myśli pastorka. Na jej dźwięk pomyślałaby raczej o wybuchu pożaru.

Jeszcze pięć dni po powodzi Kerstin Laubmann nie wie, jakie wnioski powinno wyciągnąć Sinzig. Postawić metrowej wysokości ścianki szczelne, akurat tam, gdzie przebiega ścieżka rowerowa i jest teren rekreacyjny? Nie do pomyślenia. Żyć bardziej świadomie, chronić tereny zielone i skończyć z uszczelnianiem terenu? Na pewno tak. – Ale przed taką wodą nie można się uchronić.