Pomidory prosto z dachu | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 04.01.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Gospodarka

Pomidory prosto z dachu

Idea iście wizjonerska: w Berlinie na dachu starej fabryki urosną pomidory i zioła. W dużym akwarium już pływają karpie.

Takie miejskie farmy będą kiedyś codziennością

Takie miejskie farmy będą kiedyś codziennością

Kombinacja ryb z warzywami nie jest tutaj przypadkowa. System, który zastosowano do nawodnienia fauny i flory nazywa się Aquaponic. ”To jest fascynujące, gdyż ten sam obieg wody nawadnia i rośliny i ryby” – mówi Tobias Wimmer, student projektowania urbanistycznego na Uniwersytecie Technicznym w Berlinie. Ryby wydzielają substancje odżywcze, które transportowane dalej przez wodę pobierane są przez rośliny. W ten sposób rośliny filtrują wodę i proces powtarza się.

„Warzywa na szczęście nie mają posmaku rybnego” – zapewnia Tobias żartobliwie. 27-latek jest jednym z 15 studentów, którzy w tym semestrze opiekują się hodowlą. Na razie to tylko projekt, wielka farma ma w tym miejscu powstać w 2013 roku.

Zaopatrzenie miasta

Frisch vom Dach

Christian Echternacht wraz z ekipą projektu "Warzzywa prosto z dachu"

„Miejska farma ma mieć rozmiary stadionu piłkarskiego. Powierzchnia dachu wynosi cztery tysiące metrów kwadratowych” – wyjaśnia Christian Echternacht, który odpowiedzialny jest za marketing i dystrybucję. Grupa ekologicznych pionierów wciąż szuka inwestorów dla dość kosztownej inwestycji: pięć milionów euro.

Echternacht dostrzega w projekcie wielkie nadzieje. „Jak do tej pory mieszkańcy miast nie mieli możliwości, by uprawiać warzywa przez cały rok, do tego tak bardzo czyste i zdrowe” – dodaje ekspert. Ryby karmi się biopokarmem. Warzywa nie wymagają nawożenia, u ryb nie trzeba stosować antybiotyków.

Wizjonerzy przyszłości

Żywność hodowana na takich farmach nie potrzebuje wielkich zasobów. Tradycyjna hodowla ryb zużywa tysiąc litrów wody na kilo ryb, a na ekologicznej miejskiej farmie jedynie 200 litrów. Wszystko dzięki temu, że rośliny filtrują wodę, którą można ponownie wykorzystać.

Frisch vom Dach

Prototyp miejskiej farmy

Tobias dziwi się, że już od dawna nie buduje się takich farm. „W Berlinie jest dużo niezagospodarowanej przestrzeni i budynków, starych domów, które można by zaadaptować do takich celów”. Podobne przekonanie panuje nie tylko w Berlinie. „Urban Forming” to międzynarodowe zrzeszenie, które działa prężnie w USA i Szwajcarii. W Nowym Jorku taka szklarnia od dawna działa już na dachu jednego z wieżowców.

Projekt przyszłości czy szaleństwo? Jedno jest pewne: rok 2012 dla ekipy projektu największej miejskiej farmy świata będzie pracowity. Jeśli uda się pozyskać inwestorów, szary budynek historycznej fabryki zamieni się w ogromną szklarnię i udowodni, że zdrowe warzywa można hodować także w wielkich miastach.

Nadine Wojcik / Anna Maciol

Red.odp.: Małgorzata Matzke

Redakcja poleca