Polska przegrała swój najważniejszy spór przed TSUE | UE-Polska-Niemcy – Wiadomości po polsku | DW | 24.06.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Europa

Polska przegrała swój najważniejszy spór przed TSUE

Unijny Trybunał orzekł, że czystka emerytalna w Sądzie Najwyższym była sprzeczna z prawem UE. Z wyroku TSUE wynika, że instytucje Unii muszą strzec niezawisłości sądownictwa. A to może oznaczać nowe procesy.

Budynek Sądu Najwyższego w Warszawie

Budynek Sądu Najwyższego w Warszawie

Orzeczenie TSUE kończy najgorętszy spór między władzami Polski a Komisją Europejską, która przed blisko rokiem wszczęła postępowanie przeciwnaruszeniowe, zarzucając Polsce złamanie unijnego prawa z powodu zmian w Sądzie Najwyższym. Obniżenie wieku emerytalnego z 70 do 65 lat dotknęło ponad jedną trzecią sędziów SN, w tym I prezes Małgorzatę Gersdorf, choć jej 6-letnia kadencja (do 2020 r.) wynika wprost z konstytucji. Drugi punkt skargi Komisji dotyczył nieskrępowanej uznaniowości prezydenta Polski przy uwzględnianiu wniosków sędziów o zgodę na pracę w SN pomimo wieku emerytalnego.

Timmermans zaryzykował

Przed rokiem Komisja Europejska z jednej strony była pod presją obrońców praworządności, organizacji pozarządowych, a nawet polskich demonstrantów, a z drugiej strony jej prawnicy toczyli ciężkie wewnętrzne spory, czy skarga na pewno utrzyma się w TSUE. I choć Komisja bardzo nie lubi przegrywać spraw przed Trybunałem, bo to podważa jej wiarygodność, to wobec nieustępliwości PiS oraz pod upartym naciskiem swego I wiceprzewodniczącego Fransa Timmermansa postanowiła zaryzykować. W swej skardze do TSUE z września 2018 r. uznała, że polska ustawa o SN narusza art. 19 Traktatu o UE, który zobowiązuje kraje Unii do „ustanowienia środków zaskarżenia niezbędnych do zapewnienia skutecznej ochrony sądowej w dziedzinach objętych prawem Unii”. Innym słowy, skoro polscy sędziowie orzekają także na postawie przepisów UE, to są jednocześnie „sędziami Unii”, a zatem instytucje UE powinny strzec ich niezawisłości.

Wiceszef KE Frans Timmermans

Wiceszef KE Frans Timmermans

Unijny Trybunał przyznał dziś rację Komisji Europejskiej. Jego 15-osobowa wielka izba uznała, że „zastosowanie przepisów przewidujących obniżenie wieku przejścia w stan spoczynku sędziów SN do urzędujących sędziów tego sądu narusza zasadę nieusuwalności sędziów, która jest nierozerwalnie związana z ich niezawisłością”. TSUE potwierdził, że zgodnie z unijnymi traktatami organizacja wymiaru sprawiedliwości należy do kompetencji praw członkowskich (to argument nieustannie podnoszony przez Warszawę w sporach praworządnościowych z Brukselą), ale jednocześnie orzekł, że „przy wykonywaniu tej kompetencji państwa członkowskie mają obowiązek dotrzymywać zobowiązań wynikających dla nich z prawa Unii”. To oznacza, że „między państwami UE oraz ich sądami powinno istnieć wzajemne zaufanie” co przestrzegania podstawowych wartości Unii, w tym praworządności. Wyroki TSUE nie podlegają apelacji.

Ustrojowa decyzja TSUE

Polska na początku tego roku wycofała się z czystki emerytalnej w SN (wskutek doraźnego „środka tymczasowego” nałożonego przez TSUE). A zatem główne - lecz zarazem kolosalnie ważne dla ustroju całej Unii – znaczenie wyroku polega na potwierdzeniu przez TSUE, że kompetencje krajów co do kształtowania własnych sądów są ograniczone wymogami UE, które Komisja Europejska (a w ostateczności TSUE) mogą egzekwować w procedurach dyscyplinujących. – Tak wielkie kroki prawne zdarzają się raz na pokolenie – mówi jeden z bardzo wpływowych brukselskich prawników z instytucji UE.

TSUE już przed ponad rokiem użył argumentu „sędziowie krajowi są sędziami Unii” w uzasadnieniu rozstrzygnięcia sporu o płace sędziów portugalskich. Jednak w przypadku polskiego Sądu Najwyższego – jak podkreślił rzecznik generalny TSUE Jewgienij Tanczew – Trybunał „po raz pierwszy w historii” rozstrzygał w kontekście skargi bezpośredniej na kraj Unii co do zgodności przyjętych przezeń przepisów dotyczących organizacji jego systemu sądownictwa ze standardami ustanowionymi w art. 19 Traktatu o UE.

Przed Trybunałem toczy się teraz kilka spraw – w ramach skarg Komisji Europejskiej oraz pytań prejudycjalnych od polskich sądów – powiązanych ze zmianami w polskim wymiarze sprawiedliwości od 2016 r. Dotyczą m.in. nowego systemu dyscyplinowania polskich sędziów oraz prawomocności obecnej Krajowej Rady Sądownictwa. W zasadzie w każdej z tych spraw władze Polski próbowały podważać jakiekolwiek uprawnienia instytucji UE do zajmowania się polskim sądownictwem. Jednak dzisiejsze orzeczenie TSUE ostatecznie ucina te wątpliwości. A także oznacza, że „polityczne postępowanie” w wobec Polski z artykułu 7 Traktatu o UE, które od blisko półtora roku toczy się w Radzie UE, nie wyklucza się – wbrew argumentom podnoszonych przez prawników rządu Mateusza Morawieckiego – z jednoczesnym zaskarżaniem Polski do TSUE.

Uprawnienia instytucji UE do wiążącego orzekania o łamaniu praworządności to dodatkowe wsparcie dla projektu przepisów, które od 2021 r. wiązałyby wypłaty unijnych funduszy z poszanowaniem zasad państwa prawa.

Redakcja poleca

Reklama