1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Polska przeciw reformie traktatowej UE

18 grudnia 2023

Ministrowie państw UE przekazali europarlamentarne propozycje zmiany traktatów do Rady Europejskiej, która obraduje na szczytach UE. Ta ma zupełną dowolność, kiedy zająć się tymi pomysłami reformy. Polska jest przeciw.

https://p.dw.com/p/4aIXJ
Flaga Unii Europejskiej i Polski
Flaga Unii Europejskiej i PolskiZdjęcie: Beata Zawrzel/IMAGO

Ministrowie 27 krajów UE w Radzie UE, która obradowała w poniedziałek [18.12.2023] w formacie ministrów środowiska, podjęła formalną decyzję o przekazaniu do Rady Europejskiej (przywódcy 27 krajów Unii) niedawnych propozycji Parlamentu Europejskiego co do reformy traktatowej UE. Ponadto o tych pomysłach reformy zostaną oficjalnie poinformowane parlamenty wszystkich krajów Unii. – Rada Europejska ma pełną swobodę co do tego, czy i kiedy rozpatrzy raport Parlamentu Europejskiego co do reform traktatowych – tak służby prawne wyjaśniały procedurę ambasadorom krajów UE, którzy przygotowywali dzisiejsze obrady ministrów.

Dzisiejszą decyzję Rady UE przyjęto bez żadnej dyskusji (Polskę reprezentowała podsekretarz stanu Anita Sowińska), ale polska strona – jak wynika z naszych informacji – w swym pisemnym oświadczeniu dołączonym do protokołu obrad podkreśliła, że „rozpoczynanie rewizji traktatów w obecnym kontekście geopolitycznym osłabiłoby jedność UE oraz odciągnęło naszą energię polityczną od innych, palących wyzwań”, „wikłanie UE w żmudny proces reformy traktatów może doprowadzić do poważnego kryzysu wewnątrz UE”, a ponadto „mogłoby opóźnić akcesję nowych państw”. Propozycje Parlamentu Europejskiego zostały określone jako „nieadekwatne i nieodpowiadające realnym potrzebom Unii” i skrytykowane za „radykalny charakter, który nie tylko nie służy usprawnieniu i wzmocnieniu Unii, ale może być wykorzystywany w ramach antyunijnej i antyzachodniej narracji w państwach członkowskich i kandydujących”.

To tylko krok formalny

Hiszpańska prezydencja w Radzie UE pierwotnie rozważała wpisanie tego punktu już w porządek dyskusji zeszłotygodniowej Rady UE (tuż przed szczytem), ale m.in. Niemcy, Francja i Dania optowały za przesunięciem go na ten tydzień. Sprzeciwiał się także ambasador Polski przekonujący, że – te dyskusje toczyły się przed powołaniem rządu Donalda Tuska – debaty w sprawie zmian traktatów proponowanych przez Parlament Europejski są „przedwczesne i potencjalnie szkodliwe dla Unii”. Polska – wedle światków tych obrad ambasadorów – przekonywała, że niewielka większość głosująca za rezolucją Parlamentu Europejskiego o zmianach traktatowych (291 do 274) „powinna być interpretowana jako oznaka powszechnych podziałów w tej sprawie”.

Podczas przygotowawczych rozmów ambasadorów sprzed dwóch tygodni Polska już samotnie sprzeciwiała się podejmowaniu decyzji przez dzisiejszą Radą UE, ale hiszpańska prezydencja – powołując się na opinię służb prawnych – tłumaczyła, że chodzi o decyzję formalną. A zatem odrzucono argumenty Polski, że Rada UE powinna najpierw przeanalizować propozycje Parlamentu, aby zobaczyć, jak z nimi postąpić. – Hiszpańska prezydencja przypomniała, że jedyną rolą Rady UE jest przedłożenie europarlamentarnej propozycji Radzie Europejskiej. To formalność – relacjonuje nasz rozmówca w Brukseli.

Jak wygląda dalsza procedura

W kolejnym kroku Rada Europejska (przywódcy krajów Unii obradujący na szczytach UE) może podjąć zwykłą większością decyzję, w której opowiedziałaby się za rozpatrzeniem zaproponowanych zmian traktatowych. Teoretycznie może też zwykłą większością podjąć decyzję o dalszym rozpatrywaniu pomysłów reform bez zwoływania „konwentu” (z udziałem przedstawicieli paramentów krajowych, Parlamentu Europejskiego, Komisji Europejskiej), ale skala zmian proponowanych obecnie przez europosłów wyklucza – o ile szczyt UE w ogóle podjąłby decyzje o rozpatrywaniu ich pomysłów reform – pominięcie „konwentu”. Wszelkie ewentualne kolejne kroki zmierzające do zmian traktatowych byłyby już zastrzeżone do decyzji podejmowanych jednomyślnie, czyli każdy z 27 krajów Unii miałby prawo weta.

Parlament Europejski zaproponował z listopadzie bardzo mocne, choć nadal odległe od modelu „europejskiego superpaństwa”, zacieśnienie eurointegracji poprzez poważne wzmocnienie roli europarlamentu, rozszerzenie uprawnień UE oraz radykalne ograniczenie reguły jednomyślności. Jednak w Radzie Europejskiej teraz zupełnie brak chętnych do zwoływania „konwentu”, by dyskutować o tak ambitnych europoselskich pomysłach na reformy Unii. Z drugiej strony część krajów UE podkreśla, że pewna – choć znacznie skromniejsza od postulatów Parlamentu Europejskiego – reforma ustrojowa UE jest potrzebna w ramach rozszerzenia o m.in. Ukrainę.

„Kraje aspirujące do członkostwa muszą zintensyfikować swe wysiłki reformatorskie [...] Równolegle Unia musi położyć niezbędne podwaliny wewnętrzne i przeprowadzić reformy, określając długoterminowe ambicje Unii i sposoby ich osiągnięcia. A także zająć się kluczowymi kwestiami związanymi z jej priorytetami i politykami publicznymi, a również z jej zdolnością do działania” – głoszą pisemne wnioski z zeszłotygodniowego szczytu UE.

– W praktyce belgijska prezydencja w Radzie UE [w pierwszym półroczu 2024 roku] będzie starała się podtrzymać przy życiu temat reformy Unii poprzez opracowanie harmonogramów, grup dyskusyjnych i zadaniowych. I nic więcej. Mówimy przecież o zmianach w kontekście rozszerzenia, czyli nie przed końcem tej dekady – przekonuje jeden z zachodnich dyplomatów w Brukseli.

Propozycje niemiecko-francuskie

Przygotowanie Unii do rozszerzenia jest również podstawową przesłanką ogłoszonego we wrześniu eksperckiego „Raportu Dwanaściorga”. Powstał na zamówienie rządów w Berlinie i Paryżu z zastrzeżeniem, że nie jest ich oficjalnym stanowiskiem. „Raport Dwanaściorga” oprócz kilku wersji zmian traktatowych wyszczególnia zmiany, do których zmiany traktatów nie byłyby niezbędne. I to właśnie nie o pomysłach europarlamentu, lecz przede wszystkim o ewentualnych nietraktatowych reformach ustrojowych Unii (w perspektywie najbliższych pięciu-siedmiu lat) rozmawia się teraz wśród przedstawicieli państw UE. Chodzi głównie o „klauzulę pomostową” w traktacie lizbońskim, która pozwala 27 państwom Unii jednomyślnie zdecydować o rezygnacji z prawa weta w Radzie UE w tych dziedzinach, w których nadal obowiązuje.

Niemcy i Francja opowiadają się za – dokonaną w ramach klauzuli pomostowej – rezygnacją z wetowania w polityce zagranicznej (w praktyce chodzi o sankcje, wspólne deklaracje i nominacje, nie o kwestie strategiczne) oraz podatkowej, choć przynajmniej Paryżowi na razie chodziłoby przykładowo o kwestie podatku VAT, który już teraz jest mocno zharmonizowany w ramach Unii.

Przeciwnicy zmian obawiają się, że w przyszłości może dojść do prób powiązania rozszerzenia Unii z jej reformami ustrojowymi w jednym pakiecie negocjacyjnym. – Teraz nawet wprowadzona za pomocą klauzuli pomostowej rezygnacja z weta w kwestiach zagranicznych jest odrzucana przez około dwie trzecie państw Unii – szacuje jeden z naszych rozmówców w Brukseli.

Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >>