Polska Partia Niemiec, czyli demokracja od kuchni | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 11.01.2018
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Polska Partia Niemiec, czyli demokracja od kuchni

Grupa polskich aktywistów z Berlina zakłada partię. Bardziej niż na wejściu do Bundestagu zależy im jednak na politycznym uświadamianiu. I obronie demokracji.

Logo powstającej Polskiej Partii Niemiec

Logo powstającej Polskiej Partii Niemiec

Niemiecka scena polityczna uchodzi za zabetonowaną. Karty od lat rozdają na niej zawodnicy wagi ciężkiej jak CDU czy SPD. Ale niebawem w rejestrze partii politycznych może pojawić się nowa siła: Polnische Partei Deutschlands (PPD) - czyli Polska Partia Niemiec. Co prawda ugrupowanie nie jest jeszcze zarejestrowane. Nie ma też programu, nie wspominając o strukturach terenowych. Jego założycielom wcale to jednak nie przeszkadza. Przeciwnie, faza tworzenia partii jest bowiem ważnym elementem całego projektu.

Warsztaty z demokracji

- Formalne zarejestrowanie partii nie jest żadnym problemem, można by to zrobić od razu. Ale chcemy przeżywać to wspólnie z wszystkimi zainteresowanymi – mówi jeden z pomysłodawców przyszłego ugrupowania Adam Gusowski. Założyciele nie zamierzają jednak działać po omacku. Wszystkie etapy powstania partii, tworzenia jej wewnętrznej struktury, fundamentów finansowych czy światopoglądowych, mają odbywać się pod okiem ekspertów i na oczach wszystkich uczestników projektu. - Dotychczas można było tylko wejść do jakiejś partii, a tu jest się jej współtwórcą, ucząc się jednocześnie całego systemu – mówi Gusowski. Efektem ma być większe zrozumienie politycznych procesów i większe obywatelskie zaangażowanie. 

Członkowie założyciele PPD: (od l.) Piotr Mordel, Olga Bowgierd i Adam Gusowski

Członkowie założyciele PPD: (od l.) Piotr Mordel, Olga Bowgierd i Adam Gusowski

Reakcja na wydarzenia nad Wisłą

Impulsem do założenia partii była sytuacja polityczna w Polsce po objęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość, a także sukces Alternatywy dla Niemczech w ostatnich wyborach do Bundestagu. - Zdajemy sobie sprawę z zagrożeń, jakie niosą ze sobą populiści – mówi Adam Gusowski.

Pomysłodawcy Polskiej Partii Niemiec to osoby związane z berlińskim Klubem Polskich Nieudaczników. To jeden z najważniejszych adresów na mapie kulturalno-towarzyskiego życia Polaków w Berlinie. W ostatnich dwóch latach klubowi, znanemu dotychczas głównie z aktywności kulturalno-satyrycznej, coraz trudniej było jednak zachować dystans do wydarzeń politycznych. W Klubie odbywały się warsztaty i dyskusje poświęcone polityce, mediom, przemianom społecznym. Także Niemcy zainteresowani Polską coraz częściej szukali u „Nieudaczników” interpretacji tego, co dzieje się za Odrą. - Zostaliśmy niejako bezwiednie upolitycznieni - mówi Gusowski zastrzegając, że PPD nie ma być partią polityczną o charakterze satyrycznym. Satyra będzie jednak wykorzystywana do tłumaczenia mechanizmów działających w polityce. 

Jeden z pomysłodawców PPD Adam Gusowski

Jeden z pomysłodawców PPD Adam Gusowski

Nic o nas bez nas

Polska Partia Niemiec, mimo polskości w nazwie, nie ma aspiracji do bycia reprezentacją Polaków w Niemczech. Ugrupowanie ma być ponadnarodowe, europejskie i otwarte na wszystkich – Niemców, Polaków i innych imigrantów. Partia nie zamierza jednak unikać angażowania się w dyskusje dotyczące stosunków polsko-niemieckich, Polski czy Polonii, zwłaszcza te, które toczą się w Polsce.  – Nie chcemy, żeby w Polsce mówiono o nas bez nas. Możemy sami o sobie mówić, o tym, jaka jest nasza perspektywa, co myślimy i jak żyjemy za granicą – zaznacza jedna z pomysłodawczyń projektu Olga Bowgierd.

Pomysłodawcy utworzenia PPD przyznają, że nie wiedzą, czy na końcu faktycznie uda się powołać do życia partię polityczną. – Nie wiadomo, co się z tego wyłoni, ale nawet, jeśli nie partia, to będzie to jakiś element gry politycznej na niemieckim rynku. Może z tego powstać jakaś platforma komunikacji politycznej – mówi Gusowski.

Wojciech Szymański / Berlin

Redakcja poleca

Reklama