Pojedynek Merkel-Juncker o wpływy w Europie | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 04.03.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Pojedynek Merkel-Juncker o wpływy w Europie

Angela Merkel po raz pierwszy składa wizytę w Brukseli nowej Komisji Europejskiej i jej przewodniczącemu Junckerowi. Wizyta ta jest testem dla obydwu polityków. Wygląda na to, że obydwoje walczą o wpływy w Europie.

Deutschland EU Merkel und Juncker Konferenz in Berlin

Jean-Claude Juncker i Angela Merkel w Berlinie 02.03.2015

Dla konserwatywnych chadeków szef Komisji UE Jean-Claude Juncker jest przysłowiowym wilkiem w owczej skórze – zamaskowanym socjaldemokratą w stylizującym się chadeka.

Prawdą jest, że wspierany także przez CDU i CSU czołowy kandydat na stanowisko szefa KE w wyborach do PE dotychczas tak dobrze rozumiał się ze swym konkurentem do tego stanowiska, socjaldemokratą Martinem Schulzem, że do nieporozumień dochodziło tylko w kwestiach, kto pierwszy wyraził tę samą opinię.

- To przecież nie przemawia przeciwko niemu, jeśli on zgadza się z tym, co ja myślę To przemawia za Jeanem-Claudem Junckerem - twierdzi Schulz.

- Przyznaję panu Schulzowi rację, jeśli on myśli tak samo, jak ja - odpowiada Juncker.

"Schuncker - Julz" i pani kanclerz

Juncker i Schulz – znani w Brukseli jako "Schuncker i Julz" – są dzisiaj zażyłymi przyjaciółmi. Niemiecka kanclerz natomiast, chadecka polityk jak Juncker, do samego końca robiła uniki, zanim poparła jego kandydaturę. Najpierw na szefa Europejskiej Partii Ludowej potem na przewodniczącego KE. Nikt nie wpadł na pomysł, aby mówić o nich „Muncker i Jerkel“.

Jan Techau, dyrektor thinktanku Carnegie Europe w Brukseli, tak ocenia relacje między Merkel i Junckerem: „W czasie kryzysu w strefie euro doszło między nimi do rozdźwięku. Wtedy Merkel odnosiła wrażenie, że Juncker jest za miękki i za bardzo wyjdzie naprzeciw zadłużonym państwom. W tej kwestii na pewno nie zawsze mieli te same poglądy”.

Także w ostatniej odsłonie dramatu zadłużenia, z Grecją w roli głównej, ponownie ujawniły się różne stanowiska między nimi. Z jednej strony Merkel upierała się przy rygorystycznym planie oszczędności, z drugiej strony Juncker witał szefa greckiego rządu Aleksisa Ciprasa „cmokiem” i zapewniał, że wystąpi w roli pośrednika.

- Próba rządu Grecji, przeciągnięcia Junckera na swoją stronę jako adwokata w negocjacjach Grecji z państwami strefy euro, nie powiodła się. Dlatego, że wiadomo, kto w tej sprawie odgrywa kluczową rolę: eurogrupa pod przywództwem Niemiec”, zauważa Techau.

Kto ma decydować o losach Europy?

Tak naprawdę Merkel i Juncker mają problemy nie natury osobistej, lecz po prostu toczą batalię o władzę, uważa politolog techau. Kto ma decydować o losach Europy? Berlin czy Bruksela? -Jesteśmy Komisją Unii Europejskiej a nie oddziałem czy odbiorcą poleceń narodowych rządów - zaznaczył Juncker już na samym początku, kiedy przedstawiał swoich komisarzy. I nieprzypadkowo, jak sądzi większość, akurat to zdanie wygłosił po niemiecku, podczas gdy cały czas mówił głównie po francusku i angielsku.

W przeciwieństwie do swego poprzednika José Manuela Barroso, który bardzo często dzwonił do Berlina, Juncker stara się kwestionować rolę Merkel jako nieoficjalnej regentki Europy. - Jako kluczowa negocjatorka jest zainteresowana utrzymaniem instytucji w ryzach. A Juncker, który pochodzi z malutkiego państwa, chce wzmocnić instytucje, ponieważ małym państwom daje to możliwość większego partycypowania w procesach decyzyjnych. To jest praktycznie kość niezgody między nimi - wyjaśnia Techau.

Pytanie brzmi, jak dalece Merkel jest skłonna ustąpić w tej batalii z Brukselą o wpływy Berlina. W końcu może się wręcz okazać korzystne dla niej, że nie będzie postrzegana jako osoba, która w UE jako jedyna podejmuje decyzje. Gdyż, tak zupełnie nie rozwiały się jeszcze w Europie wątpliwości wobec silnych Niemiec.

Nowy zespół Junckera

W osobie Luksemburczyka Jeana-Clauda Junckera Komisja Europejska ma przewodniczącego, który jest przebiegłym i pewnym siebie weteranem polityki. Mówi biegle po niemiecku, francusku i angielsku – pozwalając sobie czasami na uszczypliwości. Jego droga na szczyt KE była usłana przeszkodami, lecz teraz obiecuje on nowy początek. Chce odnowy struktur Komisji: ma mieć więcej wiceprzewodniczących, którzy przejęliby decydujące zadania horyzontalne. Interesujący model, który najpierw trzeba przetestować w praktyce.

tagesschau.de / Barbara Cöllen

Reklama