Podróż Seehofera do Moskwy: samozwańczy król odwiedził samozwańczego cara | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 04.02.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Podróż Seehofera do Moskwy: samozwańczy król odwiedził samozwańczego cara

Podróż premiera landu Bawaria Horsta Seehofera do Moskwy spotkała się z różnymi reakcjami mediów. Choć wększość komentatorów przyjęła ją bez zachwytu, docenia się wolę polityka CSU podtrzymywania dialogu z Moskwą.

"Die Welt" pisze:

Pozycja Seehofera w kryzysie uchodźczym pasuje do obrazu, jaki szkicują od miesięcy rosyjskie media. Europa jest zalewana przez imigrantów, uchodźcy atakują niemieckie kobiety, a Merkel jest izolowana. Krytykę kursu rządu Seehofer wyraził również wobec rosyjskiej agencji prasowej Tass.

- Niepohamowana migracja do Niemiec, za którą wielu obwinia rząd, osiąga granice wytrzymałości - powiedział Seehofer, Kiedy jednak został zapytany. czy dostrzega ryzyko rozpadu UE, szef CSU odpowiedział, że jest zwolennikiem europejskiej idei. - Nikt nie igra z Unią Europejską ot tak, bez powodu - zaznaczył.

"Neues Deutschland" zauważa:

Socjaldemokratyczny minister spraw zagranicznych wciąż przypomina, że nie wolno dopuścić, aby urwał się dialog z Rosją. Jak niewiele ten apel znaczy nawet w jego własnej partii, pokazuje koncert krzykliwej kakofonii z okazji wizyty Seeholfera w Moskwie. W roli białego kruka pośrodku czarnego szwadronu socjaldemokratów występuje jedynie premier Brandenburgii Platzeck i chwali podtrzymywanie przez Seehofera kontaktu z Moskwą. Ponieważ bez lub wręcz przeciwko Rosji nie jest możliwe rozwiązanie żadnego globalnego problemu. Czyżby nie miał racji? Jego partyjni przyjaciele najwyraźniej tego nie usłyszeli - a przynajmniej można tak pomyśleć obserwując jak szybko zniknęli w ciemnych okopach niechlubnej przeszłości.

"Nürnberger Nachrichten" stwierdza:

Samozwańczy król Bawarii Horst Seehofer oraz bawarski król-emeryt Edmund Stoiber rozmawiali z samozwańczym carem Rosji. Wszyscy trzej zapewnili o swoim znaczeniu i wymienili się informacjami na temat sytuacji na świecie. Nie spowodowało to żadnej wielkiej szkody politycznej. Nie przyniosło to również żadnej większej korzyści, gdyż do podjęcia prawdziwych negocjacji z Władimirem Putinem zabrakło premierowi landu pełnomocnictwa.

opr. Róża Romaniec