Początek czasu letniego w Niemczech | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 29.03.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Początek czasu letniego w Niemczech

W Niemczech i innych krajach unijnych rozpoczął się czas letni. Odżyły także dyskusje nad sensem tego posunięcia. Przeważa opinia, że więcej z tego szkody niż pożytku.

Zmiana czasu z zimowego na letni nie budzi dziś wątpliwości chyba już tylko tylko z jednego - urzędowego punktu widzenia. Na mocy dyrektywy 2000/84/WE Parlamentu Europejskiego i Rady Europejskiej z dnia 19 stycznia 2001 roku, w ostatnią niedzielę marca o godzinie 1:00 czasu uniwersalnego, a w Niemczech o drugiej rano, obywatele RFN przestawili zegary o godzinę do przodu.

Jaki to ma sens?

Zeitumstellung Junge Frau mit Wecker

Dziś (29.03) dla wielu z nas budzik zadzwonił za wcześnie

Kiedy w 1980 roku w RFN wprowadzono czas letni tłumaczono to, podobnie jak wcześniej w 1916 roku, w którym wprowadzono go w Niemczech po raz pierwszy, potrzebą lepszego wykorzystania światła słonecznego, lepszym dopasowaniem aktywności człowieka do czasu i,przede wszystkim, oszczędzaniem energii.

Analiza Federalnego Urzędu Ochrony Przyrody wykazała jednak, że spodziewany efekt zmniejszenia zużycia energii nie nastąpił. Można było się tego z góry spodziewać. W końcu zapalamy światło wtedy, kiedy robi się ciemno, a gasimy je, kiedy jest już jasno, a nie dlatego, że właśnie wybiła określona godzina.

Eksperci Urzędu wytłumaczyli to mądrzej i precyzyjniej: latem ludzie krócej siedzą przy świetle sztucznym, za to na wiosnę i jesienią, kiedy już, albo jeszcze, obowiązuje ich czas letni, zużywają rano więcej energii na ogrzewanie mieszkania i w sumie wychodzi na jedno. Zużycie energii pozostaje na tym samym poziomie. Dodajmy, że niemieckie gospodarstwa domowe zużywają ok. 25 procent energii.

W jeszcze większym stopniu odnosi się to do przemysłu, który kieruje się aktualnym zapotrzebowaniem na energię, a nie tym czy innym rozporządzeniem. No chyba, że chodzi o decyzję wyłączenia mu prądu w sytuacjach nadzwyczajnych. Ogólnie obowiązuje zasada, że w przemyśle zmiana czasu powoduje tylko przesunięcie godzin szczytu w zużyciu energii elektrycznej.

Kto rano wstaje...

Kto rano wstaje, ten jest przede wszystkim niewyspany. Ludzie są ponadto poirytowani koniecznością przestawiania zegarków. Niby zdążyli się już do tego przyzwyczaić w ciągu minionych 35 lat, ale, jak wynika z badań przeprowadzonych na zlecenie drugiego programu niemieckiej telewizji publicznej ZDF, ponad połowa (56 procent) Niemców uważa, że czas letni jest złym rozwiązaniem. Opowiada się za nim tylko 19 procent obywateli RFN, a pozostałym 26 procentom jest to obojętne.

Müder Schüler

Czy tak będzie wyglądał poniedziałek 30.03 w wielu szkołach?

Nieobojętne są za to szkody dla zdrowia w postaci trudności z koncentracją i problemów z zasypianiem i wstawaniem o zmienionej porze. Można dyskutować, czy czas letni sprzyja poprawie bezpieczeństwa na drogach. To prawda, że kierowcy poruszają się po nich teraz kiedy jest już jasno, ale nie wszyscy, a część z nich też może mieć wspomniane wyżej kłopoty z koncentracją.

Dla większości ludzi zmiana czasu jest męcząca i potrzebują ok. tygodnia, aby dopasować swój zegar biologiczny do nowych warunków, tak jak w przypadku podróży między strefami czasowymi, choć te drugie są jeszcze bardziej męczące. Skomplikowana i droga jest też zmiana czasu w wielu instytucjach, zwłaszcza w transporcie i bankach, które często blokują klientom dostęp do swych usług, na przykład bankomatów.

Na szczęście wszystko skończy się 25 października, kiedy odzyskamy straconą godzinę i przesuniemy ponownie zegarki o godzinę do tyłu. Oby nie w pociągu, który stoi na stacji, lub w wyznaczonym miejscu na trasie, żeby dopasować się o rozkładu jazdy. To dobra okazja, żeby zastanowić się nad sensem zmiany czasu letniego na zimowy.

dpa, afp / Andrzej Pawlak