Pożegnanie polskiej dyplomatki w Kolonii: „Pani wie, że nasze serce jest i pozostanie z Panią″ | Echa polskie | DW | 09.03.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Pożegnanie polskiej dyplomatki w Kolonii: „Pani wie, że nasze serce jest i pozostanie z Panią"

„Szkoda, że musiała wrócić do Polski" - pisze „Koelner Stadt-Anzeiger" w relacji z pożegnania polskiej konsul Jolanty Róży Kozłowskiej. Kozłowska zwolniona została dyscyplinarnie z końcem 2012 roku.

[Petra Roth, Oberbürgermeisterin a.D. wurde für ihr Engagement in der deutsch-polnischen Zusammenarbeit und der Städtepartnerschaft zwischen Frankfurt und Krakau des Offizierskreuz des Verdienstordens der Republik Polen verliehen. (v.l.) Oberbürgermeister von Frankfurt, Peter Feldmann, Professor Jacek Majchrowski, Präsident der Stadt Krakau und] Jolanta Róza Koslowska, Generalkonsulin der Republik Polen, im Frankfurter Römer pixel***beschnitten durch DW

Jolanta Kozłowska swą odwagę przypłaciła utratą stanowiska

Sobotnie (09.03) wydanie kolońskiej gazety przynosi relację z pożegnania szefowej polskiego Konsulatu Generalnego w Kolonii, która odwołana została dyscyplinarnie z placówki, ponieważ nie chciała się podpisać pod planami polskiego MSZ sprzedaży dotychczasowej siedziby polskiego konsulatu, zabytkowej willi w eleganckiej dzielnicy Marienburg, i wynajęcia pomieszczeń biurowych w centrum miasta.

„Czy przypadkiem było, że pożegnanie, które grono przyjaciół zgotowało konsul Kozłowskiej, przypadło akurat na 8 marca, w Międzynarodowy Dzień Kobiet" - zastanawia się gazeta, pisząc, że co prawda dyplomatka przypłaciła swą odważną postawę utratą pracy, ale w Kolonii świętowana była jak bohaterka.

Dziennik informuje, że liczni Kolończycy przybyli na zaproszenie znanej dziennikarki Hildegardy Stausberg, szefowej Kolońskiego Klubu Prasowego do jej prywatnego domu w Bayenthal, dostrzegając w Kozłowskiej kobietę, która przez trzy i pół roku znakomicie reprezentowała zarówno swój kraj jak i jego placówkę.

„Szkoda, że musiała wrócić do Polski. Bardzo przysłużyła się stosunkom Nadrenii Północnej-Westfalii z Polską. Wszyscy postanowiliśmy nie tracić jej z oczu" - podkreślał na pożegnaniu były wiceszef CDU i były premier Północnej Nadrenii-Westfalii Juergen Ruettgers, cytowany przez kolońską gazetę. „Miejmy nadzieję, że nie jest to pożegnanie na zawsze" - to życzenia wyartykułowała była burmistrz Kolonii Renate Canisius.

„Jestem strasznie smutna" - przyznała z kolei w rozmowie z "Koelner Stadt-Anzeiger" była posłanka CDU w nadreńskim landtagu Andrea Verpoorten. Według niej Jolanta Róża Kozłowska otworzyła konsulat przed ludźmi, „wypełniła ten dom sercem i zniosła bariery". Hildegard Stausberg z pełnym uznaniem mówiła o gościnności konsul Kozłowskiej, która stała się dla niej przyjaciółką, i podkreślała, że organizowane w konsulacie muzyczne poranki wzniecały 'fajerwerki'. „Wszystko jedno kiedy i jak, ale Pani musi powrócić. Była Pani namacalną ambasadorką Polski' - powiedział notariusz Konrad Adenauer. "Pani wie, że nasze serce jest i pozostanie z Panią" - dodał.

Konsul Kozłowska podziękowała za możliwość takiego pożegnania się - pisze "Koelner Stadt-Anzeiger": „W Warszawie jeszcze na dobre nie rozpakowała walizek i jak dotąd nie ma konkretnych planów na przyszłość. »Jestem zupełnie wolnym człowiekiem, w fazie orientacji« - przyznała eks-dyplomatka dodając: »Myślami jestem często w Kolonii«".

Małgorzata Matzke

red.odp.: Alexandra Jarecka / du

Reklama