Plan Google. Miliardy na niemiecką infrastrukturę cyfrową
16 listopada 2025
Od kilku dni czekano na tę wiadomość: Google zainwestuje miliardy w niemiecką infrastrukturę cyfrową. Pytanie brzmiało: dokąd dokładnie popłyną środki i na co zostaną przeznaczone? 11 listopada kalifornijski koncern technologiczny oficjalnie ujawnił szczegóły.
Na konferencji prasowej w Berlinie dyrektor Google’a w Niemczech, Philipp Justus, ogłosił, że firma zainwestuje w ciągu czterech lat 5,5 miliarda euro w działalność w Niemczech. Obejmuje to budowę nowego centrum danych w Dietzenbach w Hesji, a także rozbudowę istniejących baz w Monachium, Frankfurcie i Berlinie.
Entuzjazm rządu
Niemiecki rząd przyjął deklaracje z radością. „Chcemy uczynić Niemcy wiodącą lokalizacją centrów danych w Europie” — powiedział minister cyfryzacji, Karsten Wildberger (CDU), w rozmowie z agencją Reuters.
Minister nauki, Dorothee Bär (CSU), uznała plany inwestycyjne Google za dowód na to, że Niemcy już dziś są atrakcyjnym rynkiem. Zaangażowanie koncernu ma przynieść „rozwój i wartość dodaną dla naszego kraju”.
Także minister finansów Lars Klingbeil (SPD) pochwalił plany Google: „To dokładnie to, czego teraz potrzebujemy”. Wicekanclerz, w rozmowie z Niemiecką Agencją Prasową, określił planowane inwestycje jako „prawdziwe inwestycje w przyszłość — w innowacje, sztuczną inteligencję, neutralną klimatycznie transformację i nowe miejsca pracy w Niemczech”. Google zapowiedział, że „do 2029 roku projekt zapewni rocznie około 9 tys. miejsc pracy”.
Uzasadniony sceptycyzm
Prof. Katharina Hölzle, dyrektorka Instytutu Fraunhofera w Stuttgarcie, patrzy na program Google z mieszanką optymizmu i niepokoju. Z jednej strony ucieszyła się, bo oferta zza oceanu wskazuje, że Niemcy są „bardziej atrakcyjne, niż sami myślimy”. Z drugiej strony jednak obawia się, że doprowadzi to do powstania nowych zależności: „Powstaną kolejne infrastruktury, z których później będzie nam trudno się wyplątać”.
Pięć miliardów euro to dużo?
Wolfgang Eppler z Instytutu Oceny Skutków Techniki i Analizy Systemów (ITAS) w Karlsruhe uważa, że to „dużo pieniędzy”. Ale dodaje: „Jeśli spojrzeć na to, ile inwestuje się w USA, np. 500 miliardów dolarów, to jest tylko drobna kwota”.
Także Bloomberg podkreśla, że wysokość inwestycji pokazuje przepaść między Europą a USA. Tech-giganci, jak Microsoft, Google czy startupy w rodzaju OpenAI, inwestują setki miliardów dolarów w rozwój sztucznej inteligencji.
Według danych Bloomberga niemiecki projekt Google ma wykorzystywać ok. 10 tys. procesorów graficznych (GPU). To jednak jedynie ułamek inwestycji planowanej w USA. Samo centrum danych budowane w Teksasie przez SoftBank, OpenAI i Oracle ma używać ok. 500 tys. GPU.
Inne firmy też chcą inwestować w Niemczech
Nie tylko Google chce inwestować w Niemczech. W ubiegłym tygodniu Deutsche Telekom ogłosił, wspólnie z amerykańskim twórcą chipów AI, Nvidią, plan budowy centrum danych o wartości około miliarda euro. Według branżowego stowarzyszenia Bitkom w tym roku administratorzy centrów danych zainwestują łącznie ok. 12 miliardów euro w Niemczech.
We wrześniu francuski koncern Data4 ogłosił inwestycję na ok. 2 miliardy euro i rozpoczął budowę swojego pierwszego centrum danych w Niemczech — w Hanau. W Heilbronn, w Parku Innowacji Sztuczna Inteligencja (IPAI), ma powstać największy w Europie ekosystem AI z naciskiem na projektowanie chipów.
Rosnące zapotrzebowanie na moc obliczeniową sztucznej inteligencji napędza boom budowlany centrów danych. Według najnowszego badania Bitkom moc przyłączeniowa niemieckich serwerowni do 2030 r. niemal się podwoi — do 5 gigawatów.
Plan 200 miliardów euro
W lutym Unia Europejska ogłosiła plan wsparcia rozwoju sztucznej inteligencji o wartości 200 miliardów euro, który ma potroić zdolności obliczeniowe regionu do 2032 r.
Niemiecki Telekom prowadzi rozmowy z różnymi firmami o udziale w budowie tzw. gigafabryk AI. Proces jednak postępuje powoli, a UE nie przedstawiła jeszcze jasnych kryteriów oceny projektów ani sposobu dystrybucji środków.
Zielone obietnice
Google deklaruje, że chce minimalizować wpływ swoich usług na klimat i środowisko. Nowe centrum w Dietzenbach ma odzyskiwać nadmiarowe ciepło i wykorzystywać je.
Ciepło odpadowe ma być przesyłane do sieci ciepłowniczej firmy Energieversorgung Offenbach AG (EVO). Po uruchomieniu centrum danych będzie mogło zaopatrywać ponad 2 tys. lokalnych gospodarstw domowych w ciepłą wodę i ogrzewanie.
Czy centrum danych może być neutralne klimatycznie? Katharina Hölzle jest sceptyczna, ale niepozbawiona nadziei: „Nie wiem, czy osiągniemy zero, ale — skoro sami nie budujemy centrów danych — powinniśmy myśleć o tym, jak tworzyć technologie, które będą tam wykorzystywane. W tym widzę dla nas szanse”.
Politycy muszą pilnować danych
Eksperci, z którymi rozmawiała redakcja DW, widzą powody do sceptycyzmu i wzywają do czujności. Nie wolno zapominać, że amerykańska firma będzie przechowywać i przetwarzać nasze dane. Wolfgang Eppler ostrzega: „Nie można zbytnio uzależniać się od tego”.
Katharina Hölzle zauważa, że „dyskusja na temat cyfrowej suwerenności w ostatnich 12 miesiącach wyraźnie przybrała na sile”. Podkreśla: „Ważne jest, aby politycy w Niemczech dokładnie pilnowali, gdzie dane są przechowywane i kto ma do nich dostęp. To fundamentalna kwestia dla ochrony konkurencyjności niemieckiego przemysłu”.
Artykuł ukazał się pierwotnie na stronach Redakcji Niemieckiej DW.