„Pieniądze za praworządność”. Czy Polska posłucha TSUE? | UE-Polska-Niemcy – Wiadomości po polsku | DW | 12.10.2021
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Europa

„Pieniądze za praworządność”. Czy Polska posłucha TSUE?

Lekceważenie wyroków TSUE może być przesłanką do sięgnięcia po mechanizm „pieniądze za praworządność”. Ale bez automatyzmu – tłumaczyli przedstawiciele instytucji UE podczas rozprawy w unijnym Trybunale.

Pieniądze za praworządność

Warszawa: demonstracja poparcia dla pozostania w Unii Europejskiej

Przed pełnym, 27-osobowym składem Trybunału Sprawiedliwości UE zakończyła się dziś (12.10.2021) dwudniowa rozprawa co do wniosku Polski i Węgier o unieważnienie nowej unijnej reguły, która wiąże wypłaty funduszy UE z praworządnością. Zaskarżone rozporządzenie pozwala na zawieszenie lub redukcję wypłat dla tych krajów, gdzie – to pierwszy warunek – istnieją poważne naruszenia zasad praworządności oraz – to drugi warunek – wpływają one na nieprawidłowości, np. korupcję, w gospodarowaniu unijnymi pieniędzmi (lub stwarzają poważne ryzyko takich nieprawidłowości).

– Niewykonywanie wyroków sądów polskich oraz unijnych stanowi poważne naruszenie praworządności. Jednak do aktywacji tego mechanizmu musi być jeszcze druga przesłanka, czyli należy wykazać związek z gospodarowaniem budżetem UE – przekonywała dziś Katarzyna Herrmann reprezentująca Komisję Europejską na rozprawie TSUE w Luksemburgu.

Wspólne wartości, wspólne pieniądze

Zeszłotygodniowe orzeczenie polskiego Trybunału Konstytucyjnego, który uderzył w zasadę pierwszeństwa prawa Unii interpretowanego przez TSUE, pojawiało się kilka razy m.in. w wystąpieniach wysłanników dziesięciu krajów Unii, które wspólnie europarlamentem i Radą UE broniły w Luksemburgu reguły „pieniądze za praworządność”. – To orzeczenie pokazuje, że w Polsce nie na już standardowych zabezpieczeń dla systemu praworządności – przekonywali Duńczycy. Cytowali dawne orzecznictwo TSUE, że „Unia łączy państwa, które swobodnie i dobrowolnie przystąpiły do wspólnych wartości”, o których mowa w unijnym traktacie, a „poszanowanie tych wartości jest warunkiem korzystania ze wszelkich praw” w UE.

– Przestało być oczywistością, że wyroku TSUE do praworządności są wykonywane. To jeszcze pilniej uzasadniania, że sporne rozporządzenie potrzebne Unii – przekonywała wysłanniczka Holandii.

– Skoro Polska i Węgry podważają, że TSUE może orzekać co do praworządności, to co będzie z rozpatrywaną przez nas skargą? Gdy wyrok będzie korzystny dla Polski i Węgier, zostanie przyjęta? A gdy będzie niekorzystny, będzie podważany? – pytał podczas rozprawy fiński sędzia Niilo Jääskinen.

Polska przedstawicielka Sylwia Żurek, odparła, że sam fakt złożenia skargi przez Polskę do TSUE oznacza, że podporządkuje się jego wyrokowi.

Spór o artykuł 7

Polska i Węgry przekonywały, że reguła „pieniądze za praworządność” (pozwalająca na zawieszenie wypłat głosami 15 z 27 krajów Unii) to procedura sankcyjna, która bezprawnie dubluje art. 7 (z zaporowym wymogiem jednomyślności). A ponadto traktatowy koncept „państwa prawnego” jest zdaniem Warszawy i Budapesztu na tyle ogólny, że nie można go używać w kwestiach budżetu UE – zwłaszcza, że instytucje unijne nie powinny jednostronnie tego pojęcia doprecyzowywać.

Natomiast przedstawiciele Parlamentu Europejskiego oraz Rady UE (ministerialni przedstawiciele krajów Unii) odpowiadali, że celem reguły „pieniądze za praworządność” jest ochrona budżetu Unii (chodzi np. o przekręty nieścigane przez upolityczniony wymiar sprawiedliwości). A zatem nie ma mowy o zarzucanym przez Polskę „omijaniu postępowania z art. 7”. Także przedstawiciel Niemiec, które jako unijna prezydencja w 2020 r. pilotowały rozporządzenie „pieniądze za praworządność”, odrzucał te zarzuty Polski i Węgier.

Sędzia Marek Safjan był wśród kilku członków TSUE, którzy dopytywali dziś przedstawicieli władz Polski, czy rzeczywiście uważają, że Unia nie może w swych działaniach – w tym za pomocą orzecznictwa TSUE – konkretyzować ogólnego wymogu przestrzegania „państwa prawnego”, czyli przekładać go na bardziej szczegółowe wymogi wobec krajów Unii. Warszawa i Budapeszt podkreślają, że odmienna tożsamość narodowa poszczególnych państw Unii sprawia, że instytucje UE powinny powstrzymywać się od zbytniego uszczegółowiania postulatu praworządności, a co najwyżej zajmować się nią ogólnie tylko w ramach art.7.

Czym jest praworządność?

Sędzia Marek Safjan jednak powołał się dziś na pojęcie „tożsamości konstytucyjnej całej Unii”, której kluczowym elementem jest praworządność. Pełnomocnicy Polski uchylili się od jednoznacznych odpowiedzi na jego pytania. – Ochrona tożsamości narodowej kraju UE ma granicę tam, gdzie jest wymóg ochrony traktatowych wartości podstawowych – przekonywał podczas rozprawy przedstawiciel Belgii.

Również przedstawiciel Węgier odmówił dziś próby zdefiniowania wspólnego unijnego minimum praworządnościowego, choć uparcie na niego naciskał chorwacki sędzia Sinisza Rodin. – Grozi nam dialog głuchych – powiedział Rodin.

Rzecznik generalny TSUE Manuel Campos Sanchez-Bordona zapowiedział, że 2 grudnia przedstawi swą opinię co do wniosku o unieważnienie reguły „pieniądze za praworządność”. Wyroku należy się spodziewać wczesną wiosną 2022 r. Komisja Europejska zgodnie z zeszłoroczną obietnicą dla premierów Mateusza Morawieckiego i Viktora Orbana nie zamierza przed tym wyrokiem TSUE wnioskować o zawieszenie funduszy UE, ale już wcześniej może zainicjować kilkumiesięczną procedurę prowadzącą do takiej decyzji.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>