Piłkarskie mistrzostwa Europy. Turniej w cieniu pandemii | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 08.06.2021
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Piłkarskie mistrzostwa Europy. Turniej w cieniu pandemii

Te mistrzostwa będą inne niż zwykle – zakładano to już kilka lat temu. Ale do paneuropejskiego charakteru imprezy doszedł jeszcze koronawirus.

Były już piłkarskie mistrzostwa Europy organizowane przez dwa kraje, choćby przez Polskę i Ukrainę w 2012 roku. Ale rozgrywanie turnieju w 11 państwach to absolutna nowość. Nowością jest też organizacja tak wielkiej imprezy w czasach pandemii. Przyjęcie jednolitych reguł dotyczących higieny kibicowania, liczby miejsc na stadionach czy zasad testowania kibiców to nie lada wyzwanie.

Jeszcze pod koniec kwietnia tego roku nie było do końca wiadomo, w których miastach rozgrywane będą mecze. W ostatniej chwili UEFA zrezygnowała z Bilbao i Dublina, bo nie było gwarancji, że na stadiony w tych miastach w ogóle będą mogli wejść kibice.

Mało brakowało, by turniej zabrano także Monachium – niemieckiemu przedstawicielowi Euro 2021. Ostatecznie władzom miasta udało się dojść do porozumienia z Europejską Federacją Piłkarską, która liczy na przeznaczenie 14.500 miejsc dla kibiców na Allianz Arenie. Od razu zastrzeżono, że wszystko uzależnione jest od sytuacji pandemicznej. Jeśli lokalne władze uznają, że istnieje zagrożenie bezpieczeństwa, wtedy mogłoby wejść już tylko 7000 widzów.

– Miasto ma nadzieję ponownie zaprezentować się dobrze w roli gospodarza, o ile tylko pozwolą na to warunki pandemiczne. Na kibiców czeka wiele ośrodków testowych. Jesteśmy w trakcie przygotowań i liczymy na dobrą atmosferę – mówi DW Thomas Groß, rzecznik prasowy Departamentu Edukacji i Sportu miasta Monachium.

Kibic przy kibicu i to bez maski. Takich scen nie zobaczymy na EURO

Kibic przy kibicu i to bez maski. Takich scen nie zobaczymy na EURO

Restrykcje przy wstępie na stadiony

Stolica Bawarii prezentuje dość restrykcyjne podejście w porównaniu do innych miast. Na Allianz Arenie mieści się zazwyczaj ponad 75 tysięcy widzów, a wszyscy, którzy wejdą na stadion, będą musieli wcześniej poddać się testom na koronawirusa.

Siedmiu organizatorów przyzwoliło na dopuszczenie od 22 do 32 procent miejsc na stadionach.  W Baku i Petersburgu zapowiada się wypełnienie połowy krzesełek na trybunach. Kopenhaga z kolei zmieniła decyzję na bardziej liberalną – pod koniec maja zadecydowała, że kibice będą mogli wypełnić stadion w 45 procentach. W Budapeszcie Puskas Arena ma być zapełniona w stu procentach.

„Najważniejszym wskaźnikiem dla decyzji dotyczących pojemności była perspektywa poprawy sytuacji zdrowotnej w różnych krajach. Pod uwagę wzięto wiele faktów, w tym sytuację szczepień w terenie, plany ponownego otwarcia gospodarki. Istotny jest także spodziewany spadek rozprzestrzeniania się wirusa z powodu wyższych temperatur” – czytamy w oświadczeniu UEFA przekazanym DW.

Każdy będzie musiał się pilnować także w trakcie piłkarskiego spektaklu i trzymać emocje na wodzy. Obowiązkiem jest noszenie masek na stadionie i wokół niego, przy zachowaniu dystansu półtora metra od innych osób. Każdy gospodarz musi też zapewnić wystarczająco dużo środków dezynfekujących. UEFA podaje, że „przestrzeganie zasad higieny ułatwi ponad 800 miejsc do dezynfekcji”.

Taki puchar czeka na nowych mistrzów Europy

Taki puchar czeka na nowych mistrzów Europy

Chcąc wejść na stadiony w Budapeszcie, Bukareszcie, Rzymie oraz Kopenhadze trzeba przedstawić dowód szczepienia na COVID-19 lub negatywny wynik testu. Oznacza to, że Petersburg – gdzie Polacy rozegrają dwa mecze – nie przewiduje ułatwień dla osób zaszczepionych. Zapowiada się tam także mierzenie temperatury na wejściu. Nie będzie ułatwień dla ozdrowieńców. Niektóre miasta zapowiadają możliwość zmian restrykcji na chwilę przed inauguracją turnieju.  Reprezentacja Polski zagra także z Hiszpanami w Sewilli, gdzie nie podano jeszcze dokładnych zasad wstępu.

Kibice kręcą nosem

Mistrzostwa Europy, wokół których na kilka dni przed pierwszym gwizdkiem wciąż jest tyle znaków zapytania, nie budzą zaufania kibiców. W internecie pełno jest ofert sprzedaży biletów. Ale nie brakuje też kibiców, w tym Polaków, którzy już odliczają godziny do wylotu.

– Wyjazd do Sewilli to nie tylko sportowe emocje. To też kibicowanie z rodakami, poczucie wielkiej imprezy, ale i wrażenia turystyczne. Bardzo chętnie zasmakujemy kuchni regionalnej, spędzimy czas nad morzem w Maladze – mówi nam Paweł z Białegostoku, który w "męskim towarzystwie" kolegów i przyjaciół wybiera się na mecz Polski z Hiszpanią.

Dystans, ograniczenia ruchu

W wielu miastach na kibiców czekają także inne atrakcje niż same mecze. – Rozpoczęło się ozdabianie miasta, wykorzystywane są też różne powierzchnie reklamowe z aplikacjami eventowymi. W dni meczowe na Siegestor, Ratuszu i Isartor pojawią się instalacje świetlne. Różne projekty kulturalne i artystyczne też ubogacą pejzaż miasta – mówi  Thomas Groß z Departamentu Edukacji i Sportu Monachium.

Poluzowanie restrykcji w wielu krajach nie oznacza końca pandemii. Bardziej emocjonalni fani mają zapomnieć o możliwości ściskania dłoni, uścisków, przybijania piątki i bliskiego kontaktu z innymi. UEFA zaleca także ograniczenia w ruchu.

Mistrzostwa Europy zainaugurowane zostaną 11 czerwca przez mecz otwarcia w Rzymie. Niemcy rozegrają pierwszy mecz z Francją cztery dni później. Pierwszy mecz Polaków odbędzie się 14 czerwca. Robert Lewandowski i spółka zmierzą się w nim ze Słowacją.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Redakcja poleca