Patrzyliśmy na Polaków: opozycja NRD a Solidarność | UE-Polska-Niemcy – Wiadomości po polsku | DW | 06.11.2009
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Europa

Patrzyliśmy na Polaków: opozycja NRD a Solidarność

Kiedy w PRL powstała Solidarność, opozycja enerdowska dopiero się mobilizowała. Była to mała grupa osób głównie ze środowisk intelektualnych. Niektóre z nich dobrze znały Polskę i dzisiaj mówią o „cudzie Solidarności”.

Protesty w Berlinie 04.11.1989 na Alexanderplatz

Protesty w Berlinie 04.11.1989 na Alexanderplatz

Otwarcie ruchu bezwizowego między Polską a NRD w styczniu 1972 roku miało kluczowe znaczenie dla zbliżenia środowisk opozycyjnych obu krajów. Polska, jako jeden z najbardziej liberalnych krajów komunistycznych, była bardzo atrakcyjna dla młodych obywateli NRD.

Krytyczny wobec reżimu enerdowskiego bard, Wolf Biermann nie mógł 16.11.1976 wrócić do NDR

Krytyczny wobec reżimu enerdowskiego bard, Wolf Biermann nie mógł 16.11.1976 wrócić do NDR Odebrano mu obywatelstwo.

Zaczęło się od nieformalnych spotkań

Narodziny Solidarności w Polsce przypadły w NRD na fazę powstawania zalążków demokratycznej opozycji. Wolfgang Templin, jeden z jej liderów mówi, że jej zalążkiem w latach 80. była „lewicowo-alternatywna obyczajowość nasycona pacyfistycznym duchem kościoła”.

Zaczęło się w Berlinie wschodnim od spotkań środowisk kościelnych, grup przyjaciół i nieformalnych grup literacko-artystycznych. W prywatnych mieszkaniach spotykały się grupy pacyfistyczne, między innymi kobiety walczące przeciwko militaryzacji edukacji w przedszkolach i w szkołach. Organizowano wieczory autorskie pisarzom, którzy znaleźli się na czarnej liście. Opozycjoniści spotykali się m.in. u Roberta Havemanna, który na kilka lat został skazany na areszt domowy. Wszędzie tam bywał Wolfgang Templin:

Profesor Robert Havemann

Profesor Robert Havemann

"Poznawałem te środowiska po powrocie z Polski, gdzie studiowałem filozofię w latach 1976 -77. Szukałem ludzi, którzy byli pod wrażeniem wydarzeń w Polsce i opowiadali o tym u nas. Wtedy poznałem Ludwiga Mehlhorna. To zdumiewające w jak różny sposób każdy z nas poznawał Polskę. Zryw Solidarności w 1980 roku zaskoczył nas w NRD. Nie byliśmy wtedy zorganizowani jako opozycja. Spotykaliśmy się regularnie, ale nie wiedzieliśmy, co dalej? Byliśmy w fazie przygotowań do pracy politycznej. W przeciwieństwie do Polaków, nie mamy tradycji ruchu oporu, więc nie mieliśmy do czego nawiązać”.

Reakcje na Solidarność

Jedyny opór, jaki mieszkańcy NRD stawili władzy komunistycznej, nota bene pierwsi w bloku wschodnim, został krwawo stłumiony. Było to w czerwcu 1953 roku. Pamięć o tym traumatycznym doświadczeniu była w kręgach enerdowskiej opozycji żywa aż do przełomu.

Ludwig Mehlhorn

Ludwig Mehlhorn

Ludwig Mehlhorn utrzymywał bliskie kontakty z Klubami Inteligencji Katolickiej w Polsce. Nawiązał je w czasie kilku pobytów w Polsce, dokąd pojechał w ramach Akcji Pokuty. Wolfgang Templin i Ludwig Mehlhorn znali język polski, dlatego w kręgach opozycji enerdowskiej mieli za zadanie zbieranie i upowszechnianie informacji o tym, co się w Polsce działo. To nie było proste. W odpowiedzi na legalizację Solidarności ograniczono liczbę podróży obywateli NRD do Polski. Bezpieka Stasi inwigilowała środowiska opozycyjne. SED prowadziło zmasowaną i agresywną propagandę antypolską. Ale mimo to udało się zorganizować przerzucenie materiałów do Polski i dotrzeć do informacji z polskich kręgów opozycyjnych. Teraz wiadomo, że pośrednikami byli ludzie z Berlina Zachodniego.

Od podziwu po strach

Ludwig Mehlhorn opowiada, że stosunek do Solidarności zmieniał się. Najpierw był podziw. Potem strach:

Zebranie założycielskie grupy Demokratie Jetzt 1990

Zebranie założycielskie grupy "Demokratie Jetzt" 1990

-

"Na początku mówiono: wreszcie ktoś im pokaże, Polacy są odważni. Wtedy chodziło o kwestie socjalne, podwyżki płac. Potem kwestie polityczne wzięły górę nad socjalnymi. W NRD przyglądano się temu z szacunkiem, ale sądzę, że zazdroszczono też Polakom odwagi. Potem dość szybko pojawił się lęk, a pod wpływem zaszczucia przez propagandę nawet złość. Także wśród ludzi sympatyzujących z Solidarnością pojawił się strach przed konsekwencjami. Zastanawiano się, czy do Polski wkroczą wojska Układu Warszawskiego tak, jak w 1968 w czasie Praskiej Jesieni?. Pojawił się lęk, że ktoś z rodziny, mąż a może syn, będzie musiał w mundurze wmaszerować do Polski?”

Trudno wyjaśnić polski fenomen

Tylko mała grupa w kręgu opozycjonistów „bezwarunkowo akceptowała ruch Solidarnościowy i próbowała wytłumaczyć innym, na czym polega fenomen wydarzeń w Polsce” – opowiada Wolfgang Templin. Większość ludzi z kręgów opozycji enerdowskiej z zainteresowaniem i sympatią obserwowała, co się działo w Polsce. Ale prawie nikt z nich nie rozumiał istoty tych wydarzeń:

30 sierpnia 1980 Lecz Wałęsa ogłasza powstanie NSZZ Solidarność

30 sierpnia 1980 Lecz Wałęsa ogłasza powstanie NSZZ Solidarność

"Nieustannie zadawano mi pytania: Czy to jest ruch robotniczy? Czy buntuje się lewica czy obóz konserwatywny? Jaką rolę odgrywa w Polsce Kościół? Ja z kolei tłumaczyłem, że to ruch solidarnościowy, że chodzi o rozbijanie starych struktur metodami pokojowymi. Znaliśmy to w teorii, z tekstów Vaclava Havla, Adama Michnika, czy ze Sztuki kompromisu".

Na zryw trzeba było czekać…

Lecz na pokojowy zryw w NRD było wtedy za wcześnie. Wolfgang Templin opowiada, że zakwestionowanie systemu politycznego i możliwość zaistnienia w NRD pluralistycznego politycznie, otwartego społeczeństwa, ówczesnej opozycji enerdowskiej wydawało się „istną utopią”. Kiedy w Polsce już dawno utracono wiarę w socjalizm z „ludzką twarzą”, w NRD opozycja wierzyła w to, że reforma systemu jest możliwa. Z tego powodu polska i niemiecka opozycja nie utrzymywały bliskich kontaktów, poza małymi wyjątkami. Krąg wokół Wolfganga Templina i Ludwiga Mehlhorna, którzy w 1985 roku współtworzyli „Inicjatywę Prawa Człowieka i Pokój”, utrzymywał w latach 1980-81 i później częste kontakty z grupami „Wolność i Pokoj” i ruchem ekologicznym w Polsce.

Poniedziałkowa manifestacja 10 października w Lipsku

Poniedziałkowa manifestacja 10 października w Lipsku

Polska opozycja nie mogła być przykładem do naśladowania dla opozycji enerdowskiej chociażby ze względu na represje, z którymi musiał się liczyć każdy, kto był wrogo nastawiony do NRD. Poczynaniom środowiska opozycyjnego reszta społeczeństwa przyglądała się ze strachem. Dopiero 10 lat po powstaniu Solidarności w Polsce, w NRD doszło do masowego zrywu społecznego przeciwko systemowi. Był on, w przeciwieństwie do zrywu solidarnościowego, krótki i bezbolesny.

Dziedzictwo Solidarności

Wolfgang Templin mówi o „cudzie Solidarności”. Jego zdaniem Solidarność odegrała w obaleniu komunizmu bardzo ważną rolę. Była rodzajem „trzęsienia ziemi”, które społeczeństwa w wielu krajach popchnęło do czynów I dzięki temu w 1989 roku stało się to, co się stało:

Wolfgang Templin

Wolfgang Templin

"Rok 1989 jest europejskim symbolem. Dla mnie osobiście symbolizuje łańcuch pokojowych rewolucji, którym sprzyjały słowa Gorbaczowa, rozkład imperium sowieckiego i koniunktura polityczna. Lecz bez głębokiej, wewnętrznej potrzeby zrywu i protestu, potrzeby samoorganizacji społecznej, wydarzenia w 1989 roku nie miałyby pokojowego przebiegu. Ten pokojowy charakter masowego protestu zawdzięczamy w dużym stopniu Solidarności.”

Ludwig Mehlhorn twierdzi, że z ducha narodzin ruchu solidarnościowego przydałby się nam trochę także dzisiaj: "Przydałaby się nam przede wszystkim świadomość, że jesteśmy zdolni solidarnie wziąć sprawy w swoje ręce. Ta postawa jest aktualna także w społeczeństwie hołdującym wartościom neoliberalnym. Dlatego życzę sobie nieustannej obecności dziedzictwa Solidarności i mam nadzieję, że będą do tego nawiązywać następne pokolenia".

Autor: Barbara Cöllen

red. odp. Agata Kwiecińska

Reklama