Ostatni raz tyle dzieci rodziło się w Niemczech w 1982 roku! | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 17.10.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Ostatni raz tyle dzieci rodziło się w Niemczech w 1982 roku!

Według danych Federalnego Urzędu Statystycznego z Wiesbaden liczba urodzeń na kobietę wyniosła w ubiegłym roku 1,5. W roku 1982 wynosiła 1,51. Jednym z powodów takich statystyk jest imigracja, ale nie fala uchodźców.

Dwa lata temu liczba urodzeń w RFN wynosiła 1,47. Oznacza to, że w 2015 roku, na każde 1000 kobiet, przypadło o 27 porodów więcej. Wiek matek wynosił średnio 31 lat.

- To bardzo dobry sygnał, że w Niemczech na świat przychodzi coraz więcej dzieci. Dane z 2015 roku przedstawiają najwyższą liczbę urodzeń w zjednoczonych Niemczech - powiedziała minister ds. rodziny Manuela Schwesig (SPD). Zaznaczyła, że aby zachować taką tendencję potrzebne są lepsze możliwości godzenia kariery zawodowej z rodziną. - Więcej szkół, w których dzieci mogą przebywać cały dzień i więcej miejsc w przedszkolach, prowadzi do większej liczby dzieci. Dlatego będę zabiegała o to, by oferta całodziennej opieki nad dziećmi  była jeszcze szersza - podkreśliła minister.

Martin Bujard: Fala uchodźców nie wpłynęłaznacząco na statystyki

Według Federalnego Instytutu Badań Demograficznych (BIB) w Wiesbaden na takie statystyki wpływają też coraz lepsze szanse na rynku pracy dla kobiet. Nie bez znaczenia jest też liczba kobiet z zagranicznym obywatelstwem, które rodzą w Niemczech. W ubiegłym roku liczba urodzeń w przypadku kobiet z zagranicznym paszportem wyniosła 1,95.

Martin Bujard z BIB zaznacza jednak, że fala uchodźców z ubiegłego roku nie wpłynęła znacząco na statystyki.  - Kobiety musiałyby już być w ciąży, kiedy przyjechały do Niemiec - tłumaczy i dodaje, że w porównaniu z Francją czy krajami skandynawskimi w Niemczech wciąż i tak rodzi się mało dzieci. Z jego obliczeń wynika, że kobiety urodzone w 1933 roku, czyli mające dziś 83 lata, urodziły najwięcej dzieci w XX wieku, bo liczba urodzeń na kobietę wynosiła wówczas średnio 2,22. Od tego czasu, liczba ta sukcesywnie spadała i w roku 1968 była najniższa. Wynosiła 1,49. Ale i teraz, według eksperta, nie ma nadmiernych powodów do radości, bo „dopiero liczba 2,1 pozwoliłaby na ustabilizowanie sytuacji, a do tego jeszcze nam daleko”.

Rzeczywiście, niemieckie społeczeństwo wciąż się kurczy i to mimo większej liczby porodów. - W porównaniu z Francją, Stanami Zjednoczonymi czy Szwecją w niemieckich rodzinach brakuje trzeciego dziecka”, podsumowuje ekspert BIB. W Niemczech wciąż dominuje model rodziny 2+2.

Mój ojciec nigdy nie miał dla mnie czasu i wniosek: ja będę inny

Harald Rost z uniwersytetu w Bambergu wylicza powody, dla których pary odsuwają decyzję o dziecku: długie lata kształcenia, brak

stabilnych związków i praca, która często wiąże się z podróżowaniem. - Wiele osób najpierw chce mieć zawód, mieszkanie, w miarę stabilną sytuację finansową. Chcą zasmakować życia, zanim zdecydują się na dziecko. Po trzydziestce, nie każdemu jednak się udaje - zaznacza. Przy jednym lub dwójce dzieci, można pogodzić karierę z rodziną. Trudniej jest w przypadku trójki czy czwórki. Wiele rodzin wpada wówczas w finansowe tarapaty. Rost zaznacza, że potrzebna jest nie tylko mądra polityka rodzinna, ale i wyrozumiałość w wielu firmach.

Socjolog twierdzi, że sporo zmieniło się również w postrzeganiu ojcostwa przez mężczyzn. Wielu chce zajmować się dziećmi i tego też „oczekują kobiety”. Nie bez znaczenia jest tzw. efekt śnieżnej kuli: - Jeżeli mężczyźni widzą, że inni mężczyźni biorą urlop ojcowski, traktują to jak wzór. Inną motywacją może być też wspomnienie: mój ojciec nigdy nie miał dla mnie czasu i wniosek: ja będę inny- wyjaśnia socjolog.

 

afp, epd, dpa / Magdalena Gwóźdź

 

Reklama