Oktoberfest: pod okiem policji i kamer | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 18.09.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Oktoberfest: pod okiem policji i kamer

Więcej policji, ogrodzeń i kontroli - monachijskie święto piwa odbywa się w tym roku przy zaostrzonych środkach bezpieczeństwa. Odwiedzający słynny Oktoberfest mimo wszystko doskonale się bawią.

W Monachium rozpoczął się wczoraj (17.09.2016) największy na świecie festyn ludowy – Oktoberfest. Tradycyjne święto piwa odwiedzi do 3 października ok. 6 milionów osób. W tym roku podjęto nadzwyczajne środki bezpieczeństwa.

To pierwszy Oktoberfest po atakach terrorystycznych w Paryżu, Brukseli, Nicei, Wuerzburgu i Ansbach. Pierwszy festyn od czasu, gdy do Niemiec dotarł terroryzm tzw. „Państwa Islamskiego”. Tradycyjne święto piwa może być potencjalnym celem terrorystów.

Oktoberfest München

Siegfried Nuernberg i Sarah Schmidt czekają, by oddać torbę

Kompleksowe kontrole

Przy wejściu na teren festynu stoją w długiej kolejce Siegfried Nuernberg i Sarah Schmidt. Na stoisku, gdzie można deponować bagaż już o 10-tej rano jest ciaśniej niż zwykle. Sarah Schmidt wolałaby wziąć torbę ze sobą, ale jest za duża. W tym roku obowiązuje żelazna zasada: torba, do której zmieszczą się więcej niż trzy litry mleka, nie może być wniesiona na teren festynu. Podobnie jest z plecakami. – To niewygodne – mówi Siegfried Nuernberg. – Ale zrozumiałe po wszystkich tych zamachach – dodaje jego partnerka. Po raz pierwszy na monachijskim święcie piwa obowiązują w tym roku kompleksowe kontrole wstępu. Po raz pierwszy też cały teren festynu – Theresienwiese – jest całkowicie ogrodzony, aby upewnić się, że wszyscy z odwiedzających korzystali z oficjalnego wejścia.

Oktoberfest München

Większe torby i plecaki muszą zostać poza terenem festynu

Wspomnienie zamachu z 1980

Podświadomy strach przed terroryzmem jest częścią Oktoberfest. Niemal każdy monachijczyk po 50. ma w pamięci zamach bombowy 26 września 1980. Sprawcą był Gundolf Koehler działający w imieniu organizacji neonazistowskiej Grupa Sportów Obronnych Hoffmana. Zginęło wówczas 13 osób. Także Inge, Karin i Carolin pamiętają ówczesne nastroje. – To był szok dla miasta – mówi Karin. – Jednak po kilku dniach znowu siedziałyśmy na festynie – mówi. Przyjaciółki przychodzą na słynne Wiesn od 40 lat. Festyn odbył się także wtedy, gdy w 2001 runęły bliźniacze wieże w Nowym Jorku czy w 2009, kiedy al-Kaida zapowiedziała zamachy w Niemczech. Władze wprowadziły wtedy trzy strefy zamknięte wokół terenu festynu.

Oktoberfest München

Od 40 lat na Wiesn: przyjaciółki Inge, Carolin i Karin

Policja i kamery wideo

Obecność wielu policjantów na Theresienwiese nie jest niczym nowym. W tym roku ich liczba wzrosła z 500 do 600. Ponadto na terenie festynu zainstalowano 29 kamer. – Nie sposób nie zauważyć policjantów, rzucają się w oczy – mówi Denise Hefner, która wraz z mężem przyjechała na święto piwa z Wyoming (USA). Obecność policji uznaje za ważną, daje poczucie bezpieczeństwa. Teraz chodzi jeszcze o to, by móc się dobrze bawić. – Nie możemy dać terrorystom tego, czego chcą – podkreśla Mike Hefner.

Podkreślają to także gospodarze festynu. – Akceptujemy decyzję każdego, który nie przyjedzie w tym roku na Oktoberfest – mówi Siegfried Able, gospodarz jednego z namiotów piwnych. – Jednocześnie musimy cieszyć się z życia – dodaje. Jeśli kontrole są konieczne, Able przystaje na nie.

Deutschland Oktoberfest in München Eröffnungstag Festbesucher

Otwarcie Oktoberfest (17.09.2016). Czy i w tym roku do Monachium zawita 6 mln gości?

Strzały na Wiesn?

Przed namiotem Traudl Beck i Theresia Helgert sprzedają tradycyjne precle. – Jeśli ktoś zamierza przeprowadzić zamach, nie powstrzyma go kontrola bagażu – mówi Traudl Beck. Mimo wszystko obie sprzedawczynie sprawiają wrażenie zrelaksowanych. Na pytanie o nieprzyjemne uczucie panujące na tegorocznym festynie, uśmiechają się. – Jeśli coś się stanie i tak nie możemy tego zmienić – stwierdza Helgert. Takie pragmatyczne podejście cechuje w tym roku wielu zwiedzających.
Jest krótko po dwunastej, kiedy w oddali słychać strzały. Grupa piwoszy rozgląda się niepewnie. – To tylko petardy – uspokaja Helgert. Gdy nadburmistrz rozpoczyna pierwszą beczkę, puszczane są petardy. Tylko, że w tym roku budzą nieco więcej niepokoju niż w przeszłości. Po kilku sekundach wszystko wraca do normy: kelnerki przynoszą pierwsze kufle piwa. – Miejmy nadzieję na spokojny festyn – konstatuje Theresia Helgert.

Felicitas Wilke / Katarzyna Domagała