Ofensywa uśmiechów, czyli Angela Merkel w Londynie | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 08.11.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Ofensywa uśmiechów, czyli Angela Merkel w Londynie

Rozdźwięki pomiędzy Wielką Brytanią i pozostałymi krajami UE wciąż przybierają na sile. Brytyjczycy grożą storpedowaniem projektu budżetu UE na najbliższe siedem lat.

Zamiast oficjalnej dyskusji przy stole obrad, Angela Merkel zdecydowała się na (prawie) prywatną pogawędkę przy stoliku podczas kolacji w siedzibie premiera Davida Camerona przy Downing Street 10. Na szczycie UE w Brukseli 22 i 23 listopada zapadną decyzje ws. budżetu na lata 2014 - 2020. Tymczasem Brytyjczycy grożą, że zgłoszą weto, jeśli omawiany projekt nie będzie po ich myśli. Sztywne stanowisko wyspiarzy wywołuje oburzenie pozostałych członków UE i pogłębia podziały w jej łonie. Kanclerz Merkel wybrała się we w środę wieczorem (7.11.12) do Londynu, aby osobiście przekonać się, czy w Brukseli będzie można liczyć na kompromisową ugodę.

- Debata budżetowa jest niczym piorunochron, który może tym razem ściągnąć na nią wszystkie gromy, jakie nagromadziły się po obu stronach kanału La Manche wskutek pogłębiających się niepokojąco rozbieżności wśród członków UE - twierdzi Giles Merritt, sekretarz generalny brukselskiego think-tanku "Friends of Europe".

Spór unijny budżet

Obecnie Wielka Brytania bardziej niż kiedykolwiek przedtem dystansuje się od pozostałych państw członkowskich Unii. Do tego stopnia, że niektórzy widzą już w niej kanddydata do jej opuszczenia. Nawet jeśli to przesada, stanowisko Wielkiej Brytanii podczas debaty budżetowej na najbliższym szczycie w Brukseli zostanie potraktowane jako wyznacznik przyszłej polityki Londynu wobec UE.

Fahnen Flaggen Großbritannien und Europa

Wielka Brytania ma problem z UE, a UE z Wielką Brytanią

Na temat nowego, siedmioletniego budżetu UE, dyskutuje się od dawna i są to gorące dyskusje. Komisja Europejska domaga się 1,033 biliona euro, co oznacza wzrost o mniej więcej 5 procent w porównaniu z obecnym budżetem. Cypryjski przewodniczący Rady UE uważa, że nowy budżet powinien być niższy o 50 mld euro. Niemcy, Szwecja i Francja są za większą redukcją i żądają obniżenia go o przynajmniej 100 miliardów.

David Cameron Parteitag in Birmingham

David Cameron

David Cameron najchętniej zamroziłby unijny budżet na obecnym poziomie, co oznacza przeszło 200 mld euro mniej, niż chciałaby Komisja Europejska. Tymczasem większość posłów do Izby Gmin żąda jeszcze większych oszczędności. David Cameron jest więc naciskany ze wszystkich stron.

W tej sytuacji należy spodziewać się trudnych obrad w Brukseli. Eksperci przy tym uwagę, że państwa członkowskie UE wnoszą do jej budżetu zaledwie 1 procent PKB. Tymczasem ich własny budżet narodowy pochłania (średnio) od 40 do 50 procent PKB.

Trudna dyskusja

Zbliżający się szczyt budżetowy UE i antyunijne nastroje w Wielkiej Brytanii będą w Brukseli bardzo pilnie obserowane. - Jeszcze do niedawna państwa członkowskie UE gotowe były zatrzymać Wielką Brytanię w UE za wszelką cenę, ale teraz doszły do wniosku, że to nie zdaje egzaminu. Do tej pory zawsze udawało się w końcu wypracować jakiś kompromis, ale dziś obie strony wydają się być zmęczone i zniechęcone, i przyjdzie pora, kiedy wreszcie trzeba będzie porozmawiać ze sobą bez ogródek - mówi Marco Incerti z Instytutu "Ceps".

- Wielka Brytania powinna się zdecydować, czy rzeczywiście chce odgrywać konstruktywną rolę w Europie i angażować się na serio w sprawy europejskie, czy też zamierza jedynie korzystać z udogodnień wspólnego rynku. W tym przypadku mogłaby pójść w ślady Norwegii, która, nie będąc formalnym członkiem UE, utrzymuje z nią ścisłą więź gospodarczą - zauważa deputowany do Parlamentu Europejskiego Marcus Ferber.

Belgien EU Europaparlament Guy Verhofstadt

Guy Verhofstadt

Guy Verhofstadt, były premier Belgii, obecnie przewodniczący grupy liberalnej w Parlamencie Europejskim, jest podobnego zdania: - Unia ma z Wielką Brytanią fundamentalny problem, który polega na tym, że Brytyjczycy chcieliby należeć do Unii, ale nie chcą uczestniczyć aktywnie w niemal żadnej, podejmowanej przez nią strategii. To tak, jak gdyby ktoś chciał być członkiem klubu golfowego, ale pod warunkiem, że nie będzie musiał grać w golfa.

Z kolei Charles Gilles z brukselskiego think-tanku "Friends of Europe" nie wyklucza, że Wielka Brytania zdecyduje się wystąpić z UE w ciągu najbliższych pięciu lat. Prawdopodobieństwo takiego kroku ocenia na 50 procent.

Jak współpracować z Brytyjczykami?

Fabrizio Fiorilli, rzecznik eurokomisarza ds. budżetu, Janusza Lewandowskiego, ostrzega zarówno przed przypieraniem Brytyjczyków do muru, jak i podejmowaniem prób spychania ich na margines. - Każdy członek EU ma prawo zgłosić weto, jeśli się z czymś nie zgadza - mówi i przypomina, że obok Wielkiej Brytanii podczas przyszłej debaty budżetowej także inne państwa mogą skorzystać z tego środka. Dania zapowiedziała, że zawetuje decyzje szczytu, jeśli nie uzyska obniżki składki członkowskiej, a Francja nie zamierza poprzeć dalszego obniżania budżetu rolnego Unii.

Janusz Lewandowski

Janusz Lewandowski

Jeśli do końca roku 2013 nie uda się uchwalić nowego budżetu będzie obowiązywał stary. To jednak oznacza odrzucenie żądań i życzeń wszystkich, którzy je zgłosili. Zarówno Brytyjczyków, Niemców, jak i Polaków. Dlatego Fiorilli jest optymistą i wierzy, że nowy budżet zostanie uchwalony.

Bardzo wiele zależy tu od Angeli Merkel, która chce przekonać Davida Camerona, że opory jego rodaków szkodzą wspólnej, europejskiej sprawie. - Bruksela spodziewa się po niemieckiej pani kanclerz nowej ofensywy uśmiechów - mówi Merritt z think-tanku "Friends of Europe". Jeśli uda się jej wypracować bazę pod wolny od ostrych konfliktów szczyt budżetowy Unii, to będzie to dobrym prognostykiem co do dalszej postawy Brytyjczyków wobec UE.

Jednak "ofensywa uśmiechu" na razie nie przyniosła wymiernych rezultatów. Atmosfera spotkania była dobra, ale nie przyniosło ono przełomu. Na konferencji prasowej premier Cameron zapowiedział, że pozostaje przy swom stanowisku a brytyjski dziennik "Financial Times" skomentował z ironią, że relacje Merkel-Cameron są "jednymi z najcieplejszych, ale i najmniej produktywnych w europejskiej polityce".

Ruth Krause / Andrzej Pawlak

red. odp.: Bartosz Dudek