NSA: „Na Niemców nie można już liczyć” | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 23.05.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

NSA: „Na Niemców nie można już liczyć”

Niemiecki wywiad ostrzegał i obawy te zdają się potwierdzać: Amerykanie nie ufają już Niemcom. Senat USA odrzucił tymczasem projekt ograniczenia uprawnień Narodowej Agencji Bezpieczeństwa (NSA).

BND-Abhörstation in Bad Aibling

Stacja nasłuchowa w Bad Aibling w Bawarii

„To, co wyprawia niemiecki rząd, jest bardziej niebezpieczne niż informacje ujawnione przez Snowdena”, powiedział pracownik amerykańskiego wywiadu niemieckiemu dziennikowi „Bild”. Odniósł się w tej wypowiedzi do pytania, czy Urząd Kanclerski może postawić do dyspozycji Bundestagu listę dziesiątków tysięcy selektorów NSA. Według informacji tabloidu, nawet szef amerykańskiego wywiadu James Clapper jest zdania, że nie można już polegać na Niemcach. Dlatego też poddał on kontroli współpracę z niemiecką Federalną Służbą Wywiadowczą (BND).

W poufnej wskazówce („Secret”) Clapper krytykuje, że tajne, amerykańskie dokumenty z komisji śledczej Bundestagu ds. afery podsłuchowej NSA regularnie docierają do mediów. Szkodzi to interesom Stanów Zjednoczonych. Dopóki taka sytuacja będzie się utrzymywała, amerykański wywiad ma zbadać, w jaki sposób można ograniczyć współpracę z BND lub ją wręcz zakończyć. Clapper wspomina też o ewentualnej rezygnacji z usług zaprzyjaźnionych niemieckich służb, jak choćby stacji nasłuchowej w Bad Aibling w Bawarii. Dziś amerykański wywiad poważnie myśli o innym partnerze. USA wstrzymały już wspólne projekty i plany kooperacji z BND, pisze „Bild”.

Amerykański senat blokuje reformę NSA

US-Geheimdienstdirektor James Clapper im US Senat

Szef amerykańskiego wywiadu James Clapper myśli o ograniczeniu lub wręcz zerwaniu współpracy z BND

W stacji nasłuchowej Bad Aibling BND kontroluje międzynarodową komunikację elektroniczną i telefoniczną w kryzysowych regionach, takich jak Afganistan czy Somalia i udostępnia część przechwyconych danych amerykańskiemu wywiadowi NSA. Od 2005 NSA posługuje się tzw. selektorami - są to np. numery telefonów komórkowych i adresy mailowe, przy pomocy których, po przefiltrowaniu danych zebranych przez BND, Amerykanie mogą namierzyć i śledzić konkretne osoby. NSA latami szpiegował w ten sposób także Europę. W BND inwigilacja ta wyszła na jaw między innymi podczas kontroli w sierpniu 2013, kiedy w aktywnym systemie podsłuchowym znaleziono tysiące problematycznych selektorów.

Uprawianą przez NSA na masową skalę inwigilację ujawnił w 2013 roku demaskator Edward Snowden. Jak się okazało, podsłuchiwane były też telefony czołowych europejskich polityków, w tym kanclerz Angeli Merkel.

Ponad rok temu prezydent Barack Obama zainicjował reformę pracy służb wywiadu, przy czym miałaby ona dotyczyć tylko działalności na terenie USA. Szpiegostwa w innych krajach, takich jak Niemcy, reforma NSA by nie objęła.

W ubiegłym tygodniu Izba Reprezentantów niespodziewanie większością głosów zaaprobowała ustawę ograniczającą program zbierania danych NSA. Odrzucił ją jednak Senat USA. Jego zwolennicy uzyskali tylko 57 z 60 koniecznych głosów. Przeciwko ustawie głosowało 42 senatorów, poinformowały amerykańskie media. Ustawa, tak zwany „USA Freedom Act“, miała zastąpić kontrowersyjny akt prawny „Patriot Act” powołany do życia po zamachach terrorystycznych 11 września 2001. USA Freedom Act znacznie ogranicza uprawnienia NSA w kontrolowaniu i gromadzeniu danych o połączeniach telefonicznych i komunikacji w Internecie.

Amerykański Kongres jest pod presją. 1 czerwca wygasają przepisy zawarte w „Patriot Act”. Senatorzy będą próbowali znaleźć ponownie rozwiązanie 31 maja.

dpa, afp, rtr / Elżbieta Stasik

Reklama