Nowy pomysł minister pracy: obcinamy świadczenia nieintegrującym się imigrantom | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 02.02.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Nowy pomysł minister pracy: obcinamy świadczenia nieintegrującym się imigrantom

Niemiecka minister pracy grozi imigrantom obcięciem świadczeń socjalnych, jeżeli nie będą chcieli się integrować. Prasa ocenia to sceptycznie.

"Frankfurter Allgemeine Zeitung" wyjaśnia: "Andrea Nahles grozi imigrantom obcięciem świadczeń socjalnych, jeżeli nie będą chcieli się integrować. Jest to pustosłowie. Nikt nie dostanie zapomogi bez wkładu własnego. Ale ludzie, do których adresowane są te słowa, szybko zauważą, że tu ktoś nadyma tylko policzki, ale brak mu powietrza, żeby zagwizdać. Socjaldemokratka Nahles wie, że niemieckie państwo opiekuńcze nikogo nie zostawi na lodzie. Tego nie zmienią żadne groźby sankcji. Zawsze jakieś minimum egzystencjalne dostają nawet ludzie odmawiający kooperacji. Do tego, że tak jest, przyczyniła się sama minister Nahles.

Badacze migracji, jak wykładający w Berlinie Holender Ruud Koopmann widzą właśnie w tak rozbuchanych systemach opieki socjalnej największą przeszkodę integracyjną. Podkopują one w krótkim czasie motywację imigrantów - ostrzegał na panelu zorganizowanym przez CDU. Jego rada: Tylko ci, którzy po trzech latach pobytu będą mieli pracę i nie wejdą w konflikt z prawem, mogą zostać w Niemczech. Trzeba nagradzać tych, którzy się naprawdę starają. Lecz tej piłeczki nie podchwycili obecni na podium ministerialni sekretarze stanu. Przy czym droga ta byłaby z pewnością skuteczniejsza niż nowe ustawy integracyjne. Może Nahles wreszcie o tym pomyśli".

"Badische Zeitung" z Fryburga pisze: "Problem nie polega na tym, że masa imigrantów nie chce się integrować, tylko że wielu z nich nie dostaje w ogóle takiej szansy przez brak kursów językowych i integracyjnych. Minister przyznaje nawet bez ogródek, że faktycznie występuje deficyt miejsc na takich kursach, ale potem dalej bredzi coś o sankcjach, nie mówiąc dokładnie, o co jej chodzi. To pachnie populizmem i zdaje się być adresowane do elektoratu AfD. Lecz przy pomocy takich frazesów SPD nie uda się poprawić swoich mizernych wyników w rankingach".

"Koelner Stadtz-Anzeiger" pisze: "Andrea Nahles grozi obcięciem świadczeń migrantom odmawiającym integracji w społeczeństwie niemieckim i mówi o 'wspieraniu i zachęcaniu'. Problem polega jednak na tym, że przy pomocy samych zachęt rząd nie rozwiąże wszystkich problemów związanych z integracją. Procedury azylowe trwają w nieskończoność. Nowo przybywający imigranci są skazani na bezczynność przez całe miesiące. Jakoś nikt już nie mówi o programie 100 1000 miejsc pracy tzw. 1euro-job dla uchodźców, jaki minister Nahles deklarowała przed dwoma miesiącami. Brak też kursów językowych. Podczas gdy minister grozi, że ludziom wymigującym się od kursów obcinać się będzie świadczenia, koalicja rządząca właśnie uchwaliła, że uczestnicy tych kursów będą musieli za nie sami płacić".

"Volksstimme" z Magdeburga zaznacza, że „W swych planach integracji federalna minister pracy Andrea Nahles zapożyczyła zdaje się pomysły z innych państw Unii Europejskiej. Novum w Niemczech byłoby jednak to, że uchodźcy, podobnie jak w Danii, musieliby przekazać swój majątek - o ile takowy posiadają - na sfinansowanie swojego pobytu. Minister Nahles chce oprócz tego, żeby obcokrajowcy z państw UE mogli pobierać niemieckie zasiłki socjalne tylko wtedy, gdy najpierw sami uiszczą składki. Zadziwiającą przypomina to zamiary władz Wielkiej Brytanii, by obywatelom UE, którzy dopiero co przyjechali na Wyspy odmawiać zapomóg socjalnych. W ten sposób minister Nahles wyraźnie zezuje w kierunku klasycznego elektoratu SPD: Niemców na dolnych szczeblach drabiny socjalnej, którzy nie mają odczuć ciężaru rządowej polityki uchodźczej. Tyle, że takie żądanie minister bezwarunkowej integracji nijak nie przystaje do ostatniego ostrzeżenia ze strony Angeli Merkel, że uchodźcy będą musieli wracać do swoich krajów, kiedy zapanuje tam już spokój. Takie sprzeczności w łonie rządu wcale nie motywują imigrantów do integracji, lecz raczej wywołują niepewność".

Opr.: Małgorzata Matzke

Reklama