Nowoczesne niewolnictwo. Imigranci harują na włoskich plantacjach | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 26.08.2018
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Nowoczesne niewolnictwo. Imigranci harują na włoskich plantacjach

Dziesiątki tysięcy imigrantów, także z Afryki, pracują przy zbiorach pomidorów na plantacjach w Apulii na południu Włoch. W nieludzkich warunkach.

Na włoskich plantacjach pomidorów pracują głównie imigranci

Na włoskich plantacjach pomidorów pracują głównie imigranci

Są bez dokumentów i żyją w barakach w okolicach miejscowości Foggia w Apulii na południu Włoch. Zatrudniani są przy zbiorach pomidorów. W ciągu ostatnich kilku dni w drodze do pracy zginęło 16 osób. Przelało to szalę goryczy i doprowadziło do demonstracji wśród 500, najczęściej afrykańskich, robotników sezonowych. Walczą przeciwko wyzyskowi, uciskowi i braku bezpiecznych warunków pracy. Pracują za głodowe stawki. „Zaczynamy o siódmej, a czasem o piątej rano i pracujemy dwanaście godzin. Wg obowiązujących przepisów, zarabiając po siedem euro za godzinę, powinniśmy otrzymywać 50 euro dziennie. A dostajemy poniżej dwudziestu euro. To nie jest normalne i domagamy się godności, szacunku oraz zalegalizowania – tłumaczy Senegalczyk Idrisa.

„Potrzebujemy dokumentów”

Na plantacjach w okolicach Foggii pracuje około 30 tys. imigrantów jako robotników sezonowych. Większość z nich nie posiada prawa pobytu i żyje w nielegalnych gettach. Pracodawcy przewożą ich codziennie, jak zwierzęta, na wielkich samochodach ciężarowych. Nie obowiązują tam żadne standardy bezpieczeństwa. Mamadoussuelgou żyje we Włoszech od dwóch lat. „Nie chcemy mieszkać w gettach w takich warunkach. Potrzebujemy dokumentów, aby wynająć mieszkania, znaleźć dobrą pracę, by móc płacić czynsz i lepiej żyć – mówi.

Nielegalne miasto 

Kilka kilometrów od plantacji znajduje się Borgo Mezzanone, największe gettow okolicy miasteczka Foggia. Getto istnieje od 30 lat i żyje w nim około tysiąca osób, gnieżdżąc się w prowizorycznych barakach pokrytych falistą blachą. Jest tylko jedna toaleta dla wszystkich i jedno miejsce z wodą bieżącą. Materac w baraku kosztuje 30 euro na miesiąc, jak opowiada jeden z afrykańskich demonstrantów. Getto jest jak małe miasto, wyjaśnia Raffaele Falcone – związkowiec walczący o prawa jego mieszkańców. Można tu znaleźć restauracje, bary, co najmniej dwa domy publiczne, które zbudowała nigeryjska mafia. Przy tym prostytucja jest oficjalnie zabroniona we Włoszech.

„W getcie obowiązuje inna gospodarka i policja niczego nie kontroluje. Kwitnie prostytucja – mówi Falcone. Jego zdaniem bardziej korzystają na tym miejscowi Włosi, niż imigranci. Klientami prostytutek są mieszkańcy pobliskiej Foggi, a klientami przestępczych pośredników pracy włoscy plantatorzy. Wg Falcone zarówno prostytucja jak i praca na plantacjach, to przykłady brutalnego wyzysku. A oba zjawiska powstały dzięki popytowi na nie wśród samych Włochów.

Mafia, przedsiębiorcy, konsumenci

Szef resortu spraw wewnętrznych Włoch Matteo Salvini z prawicowej partii Liga Północna jest zdania, że problemy te są wyłącznie zasługą mafii, którą trzeba zwalczyć legalnymi środkami, a getto zlikwidować.

W opinii związkowca Falcone to zbyt krótkowzroczna polityka. Zlikwidowanie getta nic nie da, jeśli nie stworzy się alternatywy dla jego mieszkańców. Poza tym odpowiedzialność za wyzysk ponosi nie tylko mafia. „Wszystkim znane są tutejsze realia i wciąż są oni zainteresowani tym, by tak zostało. Gdyż zapewnia to tanią siłę roboczą oraz większy zysk dla tych, którzy bogacą się na wyzysku biednych – uważa Falcone.

Winne są też częściowo przystępne ceny dla konsumentów. Podobnie jak włoscy plantatorzy i przedsiębiorcy, również oni popierają tym samym nowoczesne niewolnictwo na polach południowych Włoch.

tagesschau / jar

 

Redakcja poleca