Nowa szefowa fundacji ″Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie″: nie jesteśmy usługodawcą wypędzonych | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 02.03.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Nowa szefowa fundacji "Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie": nie jesteśmy usługodawcą wypędzonych

Związek Wypędzonych odegrał ważną rolę w zaistnieniu tego tematu w świadomości politycznej. Chcę jednak podkreślić, że nie jesteśmy usługodawcą wypędzonych, choć będziemy ze sobą współpracować – mówi Gundula Bavendamm*.

Deutschland Berlin Gundula Bavendamm, neue Direktorin der Stiftung Flucht, Vertreibung, Versöhnung

Gundula Bavendamm kierować będzie Fundacją Ucieczka Wypędzenie Pojednanie od 1 kwietnia 2016

DW: Fundacja "Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie" często jest w prasie nazywana „Centrum przeciwko Wypędzeniom“. Tak początkowo nazywała je pomysłodawczyni Erika Steinbach, Pani jednak od razu poprawia...

Gundula Bavendamm *: Fundacja "Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie" - w przeciwieństwie do „Centrum przeciwko Wypędzeniom“, które jest inicjatywą Związków Wypędzonych oraz ich byłej przewodniczącej Eriki Steinbach i mieści się w Wiesbaden - jest fundacją państwową i placówką ponad partiami. To są dwie różne rzeczy.

Fundacja jest traktowana w rządzie priorytetowo. Związek Wypędzonych odegrał ważną rolę w zaistnieniu tego tematu w świadomości politycznej i o tym wkładzie nie należy zapominać. Chcę jednak podkreślić, że nie jesteśmy usługodawcą wypędzonych, choć naturalnie będziemy ze sobą współpracować. Ziomkostwa dysponują niesamowitym materiałem archiwalnym, na przykład to z Siedmiogrodu posiada prawa do nagrań 600 godzin wywiadów z Siedmiogrodzianami w ich oryginalnym dialekcie. Takie zbiory chcemy wykorzystać w stałej wystawie fundacji.

DW: Przejmuje Pani nie tylko interesujące, nowe wyzwanie, ale także niemało problemów: spory merytoryczne, kadrowe. Długo nie można było znaleźć kandydata na to stanowisko. Co Panią przekonało?

GB: Otrzymałam tę ofertę i się nad nią zastanowiłam, ponieważ z natury jestem ciekawa. Jako historyk i intelektualistka wiem, jak trudna jest sytuacja wyjściowa. Teraz jednak jest szansa na nowy początek. Istnieje ustawa o działaniu fundacji oraz konkretna 40-stronicowa koncepcja stałej wystawy. Pracowały nad nią różne środowiska, które wypracowały mądry kompromis. Nie chcę nowych dyskusji na ten temat, ponieważ mamy dobre podstawy, na których można budować dalej.

DW: Ostatnia eskalacja niezadowolenia nastąpiła, gdy rada naukowa poczuła się przysłowiowym listkiem figowym dla dyrekcji fundacji. Jak chce Pani uniknąć takich sytuacji w przyszłości?

GB: Dotychczasowa rada naukowa rozwiązała się i dlatego chciałabym jak najszybciej powołać nowe gremium ekspertów-doradców. Nie wykluczam, że wręcz zaprosimy niektóre osoby, które opuściły tę grupę, do zajęcia miejsca w nowej radzie, ale nie ukrywam, że chciałabym również wnieść własne pomysły. Uważam, że możemy się bardziej otworzyć na zachodnich historyków, na przykład w Wielkiej Brytanii. Moim celem jest, aby rada naukowa była gremium służącym fundacji oraz działającym na jej korzyść.

DW: Jak bardzo zależy Pani na tym, by w radzie naukowej zasiedli także Polacy?

GB: Nasz cel się nie zmienia. Będziemy próbowali pozyskać jednego lub więcej ekspertów z Polski, podobnie zresztą jak z Czech. Minione problemy nie mogą nas zniechęcić. Ja w każdym razie zrobię wszystko, aby pozyskać dla fundacji międzynarodowe gremium historyków.

DW: Wspomina Pani o dobrym pomyśle na stałą ekspozycję, jednak ta koncepcja została wypracowana jeszcze przed kryzysem uchodźczym, z którym obecnie musimy sobie poradzić. Czy aktualny wymiar ucieczek i wypędzeń będzie obecny w pracy fundacji?

GB: Owszem. Koncepcja jest sformułowana w tak otwarty sposób, że nie trzeba nic zmieniać, aby móc podjąć aktualne tematy. Jest wręcz naturalne, że w przypadku takiej placówki opinia publiczna i goście będą się pytali, czy poświęcamy też uwagę problemowi uchodźców dziś. Byłoby niewiarygodne, gdyby tak nie było.

Współczesność jest przestrzenią, w której rezonuje historia, wybrzmiewają echa przeszłości, to dotyczy każdego muzeum lub miejsca pamięci. Fundacja Ucieczka Wypędzenie Pojednanie opiera się więc na trzech filarach. W stałej wystawie punktem ciężkości będzie historia ucieczki i wypędzenia Niemców po II wojnie światowej. Równocześnie temat ten będzie przedstawiany w kontekście nazistowskiej ekspansji, okupacji i polityki zagłady - to jest drugie nienaruszalne założenie. Trzecia kwestia to umieszczenie tego tematu w kontekście II wojny światowej i przymusowych przesiedleń XX wieku. Aktualny kryzys uchodźczy może być natomiast przedmiotem specjalnych wystaw i imprez, jakie fundacja będzie organizowała.

DW: Angela Merkel już dziś bardzo wyraźnie dostrzega w aktualnych wydarzeniach wymiar historyczny. Właśnie starała się uświadomić własnemu narodowi, że Niemcy znajdują się w bardzo ważnym momencie własnej historii.

GB: Z tym można się tylko zgodzić. Nie bez powodu wiele osób widzi podobieństwa między ogromną liczbą uchodźców, którzy musieli opuścić domy w wyniku II wojny światowej i teraz. Nasz sposób obchodzenia się z tym tematem dziś, i cały kształt niemieckiej polityki wobec uchodźców, jest także pochodną naszej historii, odczuwamy tę odpowiedzialność, która z niej wynika. Fundacja Ucieczka Wypędzenie Pojednanie nie będzie się jednak koncentrowała na Syrii, lecz na wydarzeniach historycznych. To jest naszym najważniejszym zadaniem jako historyków.

DW: Od czego chce pani zacząć po objęciu stanowiska 1 kwietnia?

GB: Najpierw muszę poznać swoją ekipę i zorientować się w sytuacji. A potem bardzo mi zależy na możliwie szybkim powołaniu rady naukowej, to byłby ważny sygnał. Może zdecyduję się zmniejszyć liczbę jej członków z 15 do 12. Z doświadczenia wiem, że im mniejsze grono, tym uważniej rozważa się argumenty.

DW: Niektórzy uważają, że zmniejszyć należy także skład rady fundacji, która liczy 21 członków, z tego aż 6 przedstawicieli Związku Wypędzonych.

GB: Rada fundacji nadzoruje naszą pracę i zmiana jej składu nie jest moim zadaniem. Jestem pod wrażeniem tego, jak odmienne środowiska zasiadają w tym gremium: obie duże partie, obydwa chrześcijańskie Kościoły, Centralna Rada Żydów, różne instytucje państwowe, jest także MSZ oraz Związek Wypędzonych, którego liczba przedstawicieli wynika z historii fundacji.

DW: Jak intensywnie chce Pani współpracować z Polską? To może teraz nie być łatwe.

GB: Najpierw chcę rozmawiać w radzie naukowej fundacji. To jest pierwsze forum, w którym taki dialog można prowadzić, co uważam za rzecz podstawową. Potrzebujemy wzajemnego zaufania. Sytuacja polityczna w Polsce nie jest łatwa, ale ja wierzę w siłę dialogu. Zebrałam już na tym polu doświadczenia we współpracy z Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Razem z kolegami z tej placówki rozmawialiśmy przy jednym stole o tym, jak opowiadać o ucieczce i wypędzeniu Niemców. Nie jest to łatwy dialog, ale nie ma do niego alternatywy. Fundacja będzie się z pewnością o to starała na płaszczyźnie międzynarodowej.

DW: Dziękuję za rozmowę.

rozmawiała Róża Romaniec

* Gundula Bavendamm, niemiecka historyk i manager ds. kultury. Obecnie kieruje Muzeum Aliantów w Berlinie. Od 1 kwietnia 2016 będzie nową dyrektor państwowej Fundacji "Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie".