Nowa, niezwykła filharmonia w Hamburgu | Niemiecka kultura, polska kultura w Niemczech, wydarzenia | DW | 26.04.2008
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Kultura

Nowa, niezwykła filharmonia w Hamburgu

Od roku 2010 Hamburgowi przybędzie nowa atrakcja: filharmonia, która dzięki fascynującej architektonicznie sylwetce ma szanse stać się nowym symbolem tego miasta.

Model komputerowy przyszłej filharmonii w kształcie statku

Symulacja komputerowa budynku hamburskiej filharmonii

Otwarcie tego nowego prestiżowego obiektu nad Łabą ma nastąpić latem 2010 roku. Każdy statek zawijający do hamburskiego portu będzie mijał tę fascynującą budowlę Ambicją władz miasta jest przyciągnięcie każdego wieczora na koncerty trzech tysięcy ludzi, których zachwycić mają nie tylko artyści i wspaniała akustyka sal, lecz także wyjątkowy widok.

Za podstawę nowego budynku filharmonii posłuży stary spichlerz, w którym jeszcze przed 10 laty składowano kakao. Na kamienną podstawę nasadzona zostanie szklana bryła o śmiałych konturach - przypominających rozkołysane fale. Całość będzie miała 110 metrów wysokości, ale na razie na placu budowy jeszcze tego nie widać. Trzeba ba zadowolić się modelami i komputerową symulacją.

Dla realizacji tego projektu powołane zostało specjalne konsorcjum REGE, koordynujące pracami z ramienia hamburskiego senatu, któremu przewodzi Karl Olaf Petters. Cieszy go postęp prac na budowie

- Latem budowa wychyli się poza mury dawnego spichlerza i dopiero coś będzie widać z zewnątrz. W nadbudowie mieścić będą się sale koncertowe, hotel, mieszkania. W bryle spichlerza będą kryły się piętrowe parkingi i sekcja oświatowa filharmonii, gdzie do muzyki klasycznej będziemy chcieli zbliżyć dzieci i młodzież - mówi Petters.

Wnętrze sali koncertowej w kształcie winnicy

Tak wyglądać ma sala koncertowa przyszłej filharmonii

Stoki winnicy w sali koncertowej

Architektoniczny projekt Elbphilharmonie pochodzi z biura szwajcarskich architektów Jacques Herzog i Pierre de Meuron , którzy są twórcami między innymi nowego olimpijskiego stadionu w Pekinie. W wypadku hamburskiego projektu zdecydowali się oni zrezygnować z tradycyjnej struktury sali koncertowej na planie wydłużonego prostokąta ze sceną w głębi na rzecz tarasowego rozkładu audytorium w trzech czwartych okalającego scenę.

- Architektura ta przypomina trochę stoki winnicy. Scena leży u ich podnóża. W głównej sali nie ma w ogóle kątów prostych, co bardzo komplikuje rozwiązania akustyczne - informuje Peters.

Lecz żeby w każdym miejscu muzyka brzmiała perfekcyjnie zbudowano model sali w skali 1: 10, a opracowanie akustyki powierzono najlepszemu akustykowi świata, Japończykowi Jasuhisa Toyota.

Dyrekcję programowo-artystyczną złożono w ręce Christopha Lieben-Seuttera, która ma ambicję stworzenia placówki najwyższej światowej rangi. a jednocześnie dostępnej dla wszystkich.

- Musimy zarazić entuzjazmem całe miasto. Musimy pozyskiwać ludzi, zapraszać ich, trzeba ich zaskakiwać i zjednywać. Nie można filharmonii prowadzić tak, że organizuje się koncert, drukuje plakaty i czeka na publiczność. Ludziom trzeba wyjść naprzeciw - mówi Lieben-Seutter.

Christoph Lieben-Seutter, dyrektor filharmonii

Christoph Lieben-Seutter, dyrektor filharmonii

Dyrektor generalny chciałby zarazić ludzi miłością do muzyki klasycznej, lecz miejsce znajdzie się tu także dla jazzu i muzyki popularnej.

Pieniędzy ciągle mało

Budowa nowej filharmonii nad łabą kosztować ma ponad 240 milionów euro. Jak często się jednak zdarza przy tak gigantycznych projektach, główny wykonawca Hochtief wysuwa dodatkowe roszczenia? Senat wyasygnował już dodatkowe 10 milionów, ale to jeszcze za mało, jak przyznała senator do spraw kultury.

Burmistrz Hamburga, O le von Beust , broni jednak tego projektu:

- Taki projekt ma tylko sens, jeżeli uzyskamy najwyższy standard, jaki jest teraz osiągalny. Jeżeli sięgnie się by po tańsze rozwiązania nie będzie to już taką sensacją, jaka jest potrzebna żeby ściągnąć artystów najwyższej rangi z całego świata i hamburczykom, czy ludziom z regionu i z całych Niemiec oferować koncerty na najwyższym poziomie.

Naszym atutem musi być najwyższy poziom. Doświadczenia innych placówek tej rangi jak w Sydney czy Bilbao pokazują, że jest to właściwa droga. Owszem to kosztuje, ale w rezultacie opłaca się i pod względem ekonomicznym i kulturalnym. Taki obiekt przyciąga turystów, którzy przyjeżdżają z pieniędzmi - czyli w konsekwencji jest to opłacalne, nawet, jeżeli na początku boli - argumentuje burmistrz.

Reklama