Nowa dyrektor PNWM: nie spodziewam się politycznych zmian | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 21.05.2018
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Nowa dyrektor PNWM: nie spodziewam się politycznych zmian

W Polsce nie zawsze jesteśmy tego świadomi, jak bardzo pojednanie polsko-niemieckie może służyć za przykład. Możemy być dumni z naszych dokonań –  mówi Ewa Nocoń*.

Uczestnicy niemiecko-polskiej wymiany młodzieży (18.04.2018)

Uczestnicy niemiecko-polskiej wymiany młodzieży (18.04.2018)

Deutsche Welle: w kwietniu objęła Pani stanowisko dyrektora zrządzającego Polsko-Niemieckiej Współpracy Młodzieży (PNWM), instytucji powołanej w 1991 roku, dzięki której co roku 100 tys. młodych Polaków i Niemców poznaje kraj sąsiadów.

Czy ta nominacja jest zapowiedzią politycznych zmian w działalności Jugendwerku, czy raczej rutynowym przekazaniem pałeczki po zakończeniu w sumie 10-letniej kadencji Pani poprzednika Pawła Morasa?   

Ewa Nocoń: Z mojej perspektywy to nawet coś więcej, niż tylko rutynowe (przekazanie pałeczki), bo podczas wysłuchania jako kandydata na dyrektora zarządzającego przez Radę – najwyższe gremium PNWM – doświadczyłam niezwykle ciepłego i życzliwego przyjęcia, zarówno przez niemiecką, jak i przez polską stronę. Otrzymałam też wiele wsparcia od ustępującego Pawła Morasa.

Nie spodziewam się politycznych zmian. Uczestniczyłam w wielu rozmowach na najwyższym szczeblu, podczas których podejmowano temat Jugendwerku i zaręczam, że zawsze traktowany był priorytetowo.

Ja organizację znam dobrze, ponieważ przez niemal dekadę z ramienia Kancelarii Prezydenta RP byłam członkiem Rady, posiadam pamięć instytucjonalną i zawsze blisko współpracowałam z zarządem, więc nie spodziewam się zmian, raczej bardziej spodziewałabym się kontynuacji wraz ze wsłuchiwaniem się w nowe tendencje czy oczekiwania ze strony młodzieży.

DW: Jakimi argumentami przekonała Pani do siebie Radę?

– Życzyłabym sobie, żeby PNWM docierała do nowych grup docelowych, zarówno do młodych ludzi, jak i do organizatorów wymiany. I żeby w wymianie brała udział także młodzież, dla której spotkania międzynarodowe nie są oczywistością – ze względów finansowych, społecznych lub też ze względu na niesprawność.

DW: Jakie konkretne grupy ma Pani na myśli?  

– Muszę zastrzec, że zgodnie z umową założycielską z 1991 r. dyrektorzy zarządzający (polski i niemiecki) reprezentują PNWM łącznie, co oznacza, że zarząd kieruje organizacją wspólnie, wspólnie wyznacza też priorytety działalności, na zasadzie konsensusu.  Ja mam pomysły autorskie, ale na poziomie realizacji są to nasze wspólne inicjatywy.

Mówiąc o nowych grupach docelowych, mam na myśli dzieci, młodzież i nauczycieli, ale także obszary tematyczne. Ciekawym wzbogaceniem wymiany mógłby stać się MINT / STEM, czyli obszar tematyczny obejmujący matematykę, informatykę, nauki przyrodnicze i technikę.  W ten sposób można by pozyskać do wymiany polsko-niemieckiej pedagogów spoza kręgu germanistów, anglistów i historyków. 

Matematyka i informatyka są językami uniwersalnymi i mogą stać się nową interesującą platformą komunikacyjną dla młodzieży.  Można by też pomyśleć o dzieciach niedosłyszących, dla których taki wyjazd jest trudniejszy do realizacji.

DW: Porozmawiajmy o pieniądzach. W finansowaniu PNWM istnieje dysproporcja. Rząd RFN przeznacza na Jugendwerk 5 mln euro rocznie, Polska ok. 4 mln euro. Czy to się zmieni? I czy ta kwota jest wystarczająca?  

– Budżet PNWM zawsze będzie za mały i zawsze będę ten temat podnosić. Na pewno będę o to zabiegać. Proszę trzymać za mnie kciuki. Mamy nadzieję, że oba kraje podwyższą swój wkład. Parytet osiągnęliśmy w 2006 roku, gdy Polska podwyższyła składkę. Potem, chyba w 2008 roku, pomógł nam korzystny przelicznik. Faktycznie, dziś wkład rządu Republiki Federalnej Niemiec jest wyższy. Będę o to (zrównanie poziomów) zabiegała.

Ale może to dobry moment, żeby o tym wspomnieć, że oprócz składek rządowych, od niedawna PNWM stara się też o pozyskanie środków ze źródeł trzecich. Jeżeli ten wywiad przeczytają potencjalni sponsorzy spotkań młodzieży, to zachęcam ich do nawiązania z nami kontaktu.     

DW: Widzę dwa zagrożenia na przyszłość dla Jugendwerku. Pierwszy problem związany jest z odchodzeniem pokolenia nauczycieli - pasjonatów  porozumienia, którzy od początku lat 90. z pobudek moralnych angażowali się na rzecz wymiany młodzieży. To pokolenie odchodzi. Czy młodsi będą w stanie ich zastąpić?

– Strasznie smutne perspektywy roztacza Pan tutaj przed nami. W rzeczywistości sytuacja wygląda troszkę inaczej. Rotacja wśród nauczycieli i innych organizatorów wymiany polsko-niemieckiej istniała zawsze. Wymiana dzieli się na szkolną i pozaszkolną. Między szkołami opiera się na partnerstwach, często sformalizowanych, między szkołami czy też gminami lub powiatami. Jeśli nauczyciel odchodzi, łatwiej jest go zastąpić. Nie ma aż takich obaw. 

DW: A co z gimnazjami? Były przecież fundamentem wymiany młodzieży, a obecnie, w związku z reformą, znikają, a kadra nauczycielska przechodzi do innych szkół.

– Pytałam o to rozpoczynając pracę i otrzymałam odpowiedź, że do tej pory nie dostaliśmy żadnych sygnałów od szkół niemieckich o utracie z tego powodu polskiego partnera. Współpracę kontynuują szkoły, które przejęły gimnazja, albo same wygaszane gimnazja. Natomiast wiemy, że reforma jest wyzwaniem dla szkolnictwa i przyglądamy się bacznie jej skutkom. Będziemy pomagać, jeżeli pojawią się negatywne informacje. 

DW: Relacje polsko-niemieckie nie były w ostatnich latach najlepsze. Czy napięcia na szczeblu rządowym czy parlamentarnym miały wpływ na kontakty między szkołami? Czy widać negatywne skutki tych zawirowań? 

– Należy rozróżnić dwa światy – ten medialny i ten rzeczywisty. One są często od siebie odległe, zauważyłam to w mojej dotychczasowej pracy i w życiu. Nie ma takich sygnałów. Dużą wartością partnerstw szkół czy instytucji jest to, że opierają się często na długoletnich przyjacielskich relacjach i nie ulegają tak łatwo wpływom z zewnątrz, są silniejsze niż polityczne podmuchy.

Nawet gdyby tak było, choć chcę mocno podkreślić, że tak nie jest, to wymiana młodzieży nabiera w trudnych czasach jeszcze większego znaczenia niż w tych łatwych. 

DW: Aktualnym hasłem przewodnim Jugendwerku jest różnorodność. Jak ocenia Pani realizację tego programu?  W Polsce od różnorodności bardziej ceni się chyba jedność.

– Jestem zadowolona z wyboru tego hasła. Myślę, że świadome obchodzenie się z tematyką różnorodności jest ważne dla każdego człowieka, niezależnie od narodowości. Usiłując domyślić się intencji ukrytej w Pańskim pytaniu myślę, że społeczeństwo polskie jest bardziej homogeniczne niż niemieckie. To nie znaczy jednak, że w społeczeństwie polskim nie występują różnice. PNWM chciałby pokazywać i uczyć, jak pięknie można się różnic.

Różnorodność niejedno ma imię, różnorodność to kwintesencja wymiany. Ten program uczy wrażliwości, otwiera na odmienność, uczy akceptacji potrzebnej w zasadzie w każdej społeczności, w klasie szkolnej też, niezależnie od tego, czy dotyczy dzieci pochodzących z odmiennych krajów i kultur, czy na przykład tych, które cierpią na dysleksję albo są ścisłymi umysłami i tym różnią się od większości. 

DW: Jugendwerk nie ogranicza się do współpracy polsko-niemieckiej, choć to ona jest głównym celem działania tej organizacji. Pamiętam projekty organizowane wspólnie z Ukraińcami czy Francuzami. A może warto byłoby wciągnąć do współpracy młodzież izraelską?

– PNWM ma duże doświadczenie w prowadzeniu projektów historycznych. Te projekty są prowadzone w sposób bardzo umiejętny i przemyślany. To doświadczenie na pewno mogłoby pomóc w wymianie niemiecko-polsko-izraelskiej, Myślę, że polsko-niemiecko-izraelska wymiana mogłaby, jeśli byłaby z właściwym wyczuciem i mądrze prowadzona, wnieść bardzo mocne przesłanie. Na razie rozmawiamy o tym, czy i w jaki sposób tę wymianę trójstronną ożywić. Jestem pewna, że byłaby to bardzo wartościowa inicjatywa. Bardzo bym chciała, żeby doszła do skutku.

DW: Polsko-Niemiecki Jugendwerk w początkowym okresie wzorował się na istniejącej od lat 60. współpracy francusko-niemieckiej. Po tylu latach może chyba sam służyć doświadczeniem innym krajom i instytucjom. Czy inne kraje chcą korzystać z doświadczeń Polaków i Niemców?

– PNWM jest najbardziej doświadczoną tego typu organizacją w Polsce. Możemy i bardzo byśmy chcieli służyć naszym doświadczeniem polsko-ukraińskiej czy polsko-litewskiej wymianie młodzieży, jeśliby te organizacje chciały z tego korzystać.

W Polsce nie zawsze jesteśmy tego świadomi, jak bardzo pojednanie polsko-niemieckie może służyć za przykład. Stało się ono wzorem dla Japończyków i Koreańczyków. Możemy być dumni z naszych dokonań. Sami nie doceniamy tego, jaką drogę przeszliśmy, ale faktycznie Niemcy i Polska są wzorem dla innych, i to nawet dość odległych krajów.

rozmawiał Jacek Lepiarz, Berlin       

*Ewa Nocoń jest germanistką. W latach 2006-2017 pracowała w kancelarii prezydenta RP jako ekspert ds. stosunków polsko-niemieckich. 1 kwietnia 2018 roku została nowym dyrektorem zarządzającym Polsko-Niemieckiej Współpracy Młodzieży.  W dwuosobowym zarządzie organizacji zasiadła jako polska dyrektor. Dyrektorem ze strony niemieckiej pozostał Stephan Erb.    

 

 

Redakcja poleca

Reklama