1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Nowa antyukraińska kampania na Węgrzech. Kijów ma już dość

29 stycznia 2026

Wykorzystując propagandowe kłamstwa i bezprecedensowy cynizm, premier Węgier czyni Ukrainę głównym tematem kampanii wyborczej. Ukraińskie władze tracą cierpliwość.

https://p.dw.com/p/57haq
Petycja rządu węgierskiego przeciwko finansowaniu przez UE obrony UkrainyZdjęcie: kormany.hu

Uśmiechnięty Wołodymyr Zełenski wyciąga rękę, jakby prosił o pieniądze. Obok niego stoją przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen i przewodniczący frakcji konserwatywnej Europejskiej Partii Ludowej (EPL) Manfred Weber. Z surowymi minami, jakby chcieli wydać rozkaz, wskazują na otwartą dłoń prezydenta Ukrainy. Obok widnieje czerwony znak stopu z napisem: „Powiedzmy Brukseli: nie zapłacimy!”.

List z takim fotomontażem otrzymują obecnie wszystkie węgierskie gospodarstwa domowe. Jest to tak zwana „petycja narodowa” rządu premiera Viktora Orbana. W tekście znajdują się całkowicie zmyślone twierdzenia. Bruksela rzekomo planuje przyjęcie Ukrainy do UE w ciągu najbliższych czterech lat i wypłacenie temu krajowi 800 miliardów dolarów.

Aby sfinansować ten projekt, Komisja Europejska chce rzekomo zlikwidować 13. i 14. emeryturę na Węgrzech, podnieść podatki i znieść obniżkę kosztów mieszkaniowych. „Dla Brukseli nie ma już nic innego znaczenia, tylko Ukraina” – czytamy w petycji.

Nic z tego nie jest prawdą. Niemniej jednak można zaznaczyć trzy odpowiedzi „nie”: nie dla finansowania „wojny rosyjsko-ukraińskiej”, nie dla „finansowania państwa ukraińskiego” i nie dla „podwyższenia kosztów utrzymania mieszkania z powodu wojny”.

Kijów ma dość

Petycja, która nie ma żadnych skutków prawnych, jest częścią najnowszej antyukraińskiej kampanii rządu Orbana – zorganizowano ją w samym środku węgierskiej kampanii wyborczej, opłacono z węgierskich podatków. Ale to nie wszystko: jest ona również przyczyną nowej eskalacji dyplomatycznej między Węgrami a Ukrainą, która tym razem weszła na nowy poziom. Różnica w stosunku do poprzednich antyukraińskich kampanii na Węgrzech polega na tym, że ukraińskie władze dotychczas reagowały krytycznie, ale powściągliwie, teraz Kijów wydaje się mieć już dość.

Petycja skłoniła prezydenta Ukrainy do wygłoszenia kontrowersyjnych uwag podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. – Każdy Wiktor, który żyje z europejskich pieniędzy, ale sprzedaje europejskie interesy, zasługuje na policzek – powiedział Zełenski. W ubiegłym tygodniu ukraiński minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha zarzucił Orbanowi, że zrobił z Węgier wspólnika Kremla i działa jak niegdyś „pomocnik Hitlera Ferenc Szalasi”.

Viktor Orban mówi do mikrofonów
Viktor Orban w BrukseliZdjęcie: Omar Havana/AP/picture alliance

Orban sięga po wulgarny wiersz

Ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wezwało ambasadora Węgier na rozmowę w związku z petycją. W tym tygodniu Węgry zareagowały tym samym gestem i przekazały przedstawicielowi Ukrainy w stolicy Węgier protest przeciwko rzekomej ingerencji jego kraju w węgierską kampanię wyborczą. Węgierski minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto i Andrij Sybiha stoczyli również słowną potyczkę na platformie X.

Ze swojej strony Orban opublikował na Facebooku cytat z wulgarnego wiersza węgierskiego poety narodowego Sandora Petofiego, skierowany do Zełenskiego i ukraińskich władz. W tym antyhabsburskim wierszu z 1848 roku Petofi zwraca się do potencjalnych okupantów Węgier z niezwykle obraźliwą i obsceniczną przekleństwem dotyczącym ich matek.

„Tylko rządy narodowe gwarantują pokój”

Powodem obecnej nowej antyukraińskiej kampanii rządu Orbana są wybory parlamentarne, które odbędą się 12 kwietnia 2026 r. Od miesięcy Orban i jego partia Fidesz desperacko poszukują tematu do kampanii wyborczej, dzięki któremu mogliby odebrać prowadzenie w sondażach liderowi opozycji Peterowi Magyarowi i jego partii Tisza. Jak dotąd bezskutecznie.

Antyukraińska kampania, która rozpoczęła się wiosną 2025 r. i w której Ukraina była przedstawiana jako państwo mafijne, handlarzy narkotyków i oszustów, nie przyniosła żadnych rezultatów, ponieważ wielu Węgrów uznało ją za zbyt prymitywną.

Teraz Orban próbuje ponownie, choć inaczej rozkładając akcenty. Coraz częściej odwołuje się do strachu przed wojną i pragnienia pokoju wśród Węgrów, a także do strachu o los ich portfeli. Narracja brzmi następująco: Bruksela i Kijów chcą doprowadzić do przejęcia władzy na Węgrzech przez opozycyjną partię Tisza, aby zwerbować węgierskich żołnierzy do wojny z Rosją i wyciągnąć z kieszeni Węgrów pieniądze na sfinansowanie wojny w Ukrainie. Przekonuje, że tylko „rząd narodowy” pod przewodnictwem Orbana gwarantuje Węgrom pokój.

Lider opozycji węgierskiej Peter Magyar podczas przemówienia w Budapeszcie
Lider opozycji węgierskiej Peter Magyar podczas przemówienia w BudapeszcieZdjęcie: Bernadett Szabo/REUTERS

Nieznajomość geografii

Premier twierdzi również, że UE podjęła decyzję o przyjęciu Ukrainy do swoich szeregów już w 2027 roku. Przekonuje, że oprócz 800 miliardów dolarów, w ciągu najbliższych dziesięciu lat wypłacone zostanie kolejnych 700 miliardów dolarów pomocy wojskowej. W ubiegłym tygodniu powiedział dziennikarzom w Brukseli: – Myślę, że w ciągu najbliższych 100 lat żaden węgierski parlament nie zagłosuje za przystąpieniem Ukrainy do UE.

W minioną sobotę (24.01.2026) Orban przedstawił swoją koncepcję przyszłości Ukrainy z bezprecedensowym cynizmem, ignorując fakty geograficzne i zaprzeczając własnej „polityce suwerenności”. – Musimy pogodzić się z tym, że NATO i UE nie mogą rozszerzać się bezpośrednio do granic Rosji. Rosjanie zawsze będą reagować na to wojną – powiedział podczas wiecu wyborczego.

Jego zdaniem Rosja dała NATO jasno do zrozumienia, że musi istnieć strefa buforowa między nią a zachodnim sojuszem. – Do wojny w 2022 r. była to Ukraina. Wojna wybuchła, ponieważ Ukraina chciała przystąpić do NATO. Teraz należy zrobić wszystko, aby terytorium zwane obecnie Ukrainą ponownie stało się pokojowym państwem buforowym – mówił. Orban powiedział, że można to porównać do małżeństwa: – Czasami pokój jest ważniejszy niż sprawiedliwość.

Rosyjski ambasador nie został wezwany

Opozycyjna partia Tisza dotychczas reagowała raczej powściągliwie na nową antyukraińską kampanię rządu Orbana. Opowiada się ona za humanitarną, niewojskową pomocą dla Ukrainy i sceptycznie odnosi się do członkostwa sąsiedniego kraju w UE. Domaga się jednak radykalnego odejścia od prorosyjskiego kursu Orbana i powrotu do roli niezawodnego, przewidywalnego partnera europejskiego.

Wezwanie ambasadora Ukrainy do węgierskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych skomentowała na Facebooku Anita Orban (niespokrewniona z szefem rządu Węgier),  zajmująca się polityką zagraniczną z partii Tisza: „Dlaczego minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto zapomniał wezwać ambasadora Rosji, gdy rosyjska rakieta uderzyła w Munkacs?” - pytała.

Była to aluzja do rosyjskiego ataku rakietowego na miasto Mukaczewo (węgierski: Munkacs) w zachodniej Ukrainie w sierpniu 2025 roku. W regionie tym mieszka mniejszość węgierska Ukrainy. Chociaż rząd Orbana uważa się za opiekuna mniejszości węgierskich w sąsiednich krajach, nie potępił tego ataku. Prezydent Węgier Tamas Sulyok w swoim pisemnym oświadczeniu później usunął przymiotnik „rosyjski” przed słowem „atak rakietowy”.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>