Novum, ale nikogo nie dziwi. Bonn ma burmistrza o hinduskich korzeniach | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 16.09.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Novum, ale nikogo nie dziwi. Bonn ma burmistrza o hinduskich korzeniach

Ashok-Aleksander Sridharan jest pierwszym burmistrzem Bonn o cudzoziemskich korzeniach. To, że jest znany także w Indiach, kraju pochodzenia ojca, na pewno wzmocni na świecie markę Bonn, byłej stolicy Niemiec.

Ponad dwie dekady byłą stolicą Niemiec rządzili socjaldemokraci. Po wyborach komunalnych przyszła kolej na chadeków (CDU). Ashok-Aleksander Sridharan jest pierwszym burmistrzem w historii Bonn o cudzoziemskich korzeniach. Katolik Sridharan urodził się w 1965 roku w Bonn, gdzie spędził dzieciństwo, chodził do szkoły i studiował. W kampanii wyborczej podkreślał, że jest ojcem trójki dzieci i „Bönsche Jung” (w nadreńskim dialekcie: chłopakiem z Bonn). Jego ojciec, hinduski dyplomata przybył do Bonn w latach 50-tych. Tam pojął za żonę Niemkę, późniejszą matkę Sridharana.

Kampania wyborcza nowego burmistrza wzbudzała duże zainteresowanie w stronach rodzinnych jego ojca.

To może wyjść na korzyść Bonn, podkreślał w rozmowie z Deutsche Welle. – Podoba mi się oczywiście, że ludzie w Indiach interesują się tym, kto w Bonn będzie burmistrzem. Miasto stanie się teraz na pewno jeszcze bardziej znane na świecie. I to jest dobre dla nas. Mamy tutaj międzynarodowe przedsiębiorstwa, organizacje. I musimy zadbać, żeby było ich więcej.

Blisko administracji

Uzyskując 50,06 proc. głosów wyborców Ashok-Aleksander Sridharan osiągnął z niewielką przewagą absolutną większość. Nieprzyjazne komentarze pod adresem jego cudzoziemskich korzeni prawie nie pojawiały się na platformach społecznościowych. Jeden z wpisów brzmiał: „Imigranci to tylko 25 proc. niemieckiego społeczeństwa. Dlaczego CDU nie mogła wystawić niemieckiego kandydata?”. Takie i podobne komentarze można było na palcach policzyć, mówi nowo wybrany burmistrz Bonn. – Było ich naprawdę tylko kilka.

Po 14 latach na stanowisku kierownika wydziału finansowego miasta Königswinter na drugim brzegu Renu, Sridharan przygotowuje się do pełnienia obowiązków burmistrza. Jednakże jego miejscem pracy nie będzie, jak w przypadku jego poprzedników, przepiękny historyczny ratusz, lecz budynek bońskiej administracji - Stadthaus. – Jako szef administracji chciałbym po prostu urzędować blisko – wyjaśnia.

Cezura dla marki Bonn

Kiedy 21 października rozpocznie się pięcioletnia kadencja nowego burmistrza, będzie to też cezura dla miasta. Niemiecki chadek z cudzoziemskimi korzeniami pragnie dokonać pewnych zmian w dawnej stolicy Niemiec; tam, gdzie przez 21 lat rządów socjaldemokratów popełniano błędy. Na samej górze jego agendy znajduje się zwiększenie znaczenia politycznego, ekonomicznego i kulturalnego miasta na arenie międzynarodowej.

Szczególnie interesują Sridharana podpisana po upadku Muru berlińskiego przed 25 laty ustawa Bonn/Berlin z uzupełniającymi ją przepisami. Ustawa ta reguluje przeprowadzkę niemieckiego parlamentu (Bundestagu) i ministerstw do Berlina. Sridharan podkreśla, że Bonn nie może z tego tytułu ponieść żadnego uszczerbku. – Podejmowane w ostatnich tygodniach, miesiącach i latach działania były niekorzystne dla miasta. Musimy uważać, aby nie zmienił się sens tej ustawy, a także, aby nic nie zagrażało obecności instytucji, które w ramach wyrównania osiedliły się w Bonn – ostrzega nowy burmistrz. Zapowiedział już, że dyskusje na ten temat powinny się toczyć ponadregionalnie i ponadpartyjnie.

Nowy burmistrz ma też nadzieję na dalsze wzmocnienie miasta urodzenia Ludwiga van Beethovena jako marki. – To ważne. Chcę, aby Bonn rozwijało się dalej jako miasto Beethovena i stało się sławne na całym świecie.

Kate Brady / Barbara Cöllen

Reklama