Nord Streamowi 2 trochę trudniej, ale może budować się dalej | UE-Polska-Niemcy – Wiadomości po polsku | DW | 13.02.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Europa

Nord Streamowi 2 trochę trudniej, ale może budować się dalej

Europarlament i kraje UE uzgodniły kompromis co do reformy, która pierwotnie była wymierzona w Nord Stream 2. Trochę zaostrzono wersję wypromowaną przez Niemcy i Francję, która mocno nie zaszkodziłaby gazociągowi.

Negocjacje Parlamentu Europejskiego, Rady UE oraz Komisji Europejskiej (nazywanie „trilogiem” w żargonie unijnym) zakończyły się w nocy z wtorku na środę w Strasburgu, czyli po zaledwie dziewięciu godzinach rozmów. To zaskakująco szybkie tempo dla aż tak kontrowersyjnych reform, ale rokowania toczyły się pod ogromną presją czasu. Już w maju kończy się bowiem kadencja europarlamentu. I dlatego bez zawarcia wstępnej ugody co reformy, już w tych dniach cała reforma odsunęłaby się nawet na 2020 r. albo zostałaby w ogóle wycofana. Taką groźbę ostatniej nocy mieli regularnie przypominać europosłom przedstawiciele KE oraz Rumunii reprezentującej Radę UE.

– Jestem bardzo zadowolony, że porozumieliśmy się tak szybko. Projekt zapełnia luki w prawie unijnym w dziedzinie energii – powiedział dziś Anton Anton, minister energii Rumunii kierującej w tym półroczu pracami Rady UE. Szkopuł w tym, że „zapełnianie luk” jest o wiele słabsze, niż Komisja Europejska w 2017 r. zaproponowała w swym pierwotnym projekcie nowelizacji dyrektywy gazowej z 2017 r., który był wymierzony w Nord Stream 2, choć bez wymieniania go z nazwy.

Ostatniej nocy tekstem wyjściowym dla europarlamentu (jego delegacji szefował Jerzy Buzek) był projekt całkowicie rozszerzający reguły UE na gazociągi wiodące spoza Unii (jak Nord Stream 2). Te reguły nakazują m.in. rozdzielenie roli dostawcy gazu oraz operatora rurociągów, czyli przesył gazu przez Bałtyk do Niemiec musiałby całkowicie znaleźć się w rękach firmy niezależnej od Gazpromu i zarazem udostępniającej możliwości przesyłowe na warunkach wolnorynkowych. To uczyniłoby inwestycję w Nord Stream 2 radykalnie mniej opłacalną dla Rosjan. Natomiast delegacja Rady UE przyszła na trilog z tekstem opartym na kompromisie niemiecko-francuskim, bezpiecznym dla Nord Stream 2. Ta propozycja Berlina i Paryża stała się w zeszłym tygodniu podstawą dla wersji reformy, którą zatwierdzili ambasadorzy krajów Unii przy sprzeciwie tylko Bułgarii i Cypru.

Dyrektywa czy rura. Kto pierwszy?

Jeśli cały Parlament Europejski oraz ministrowie energii w Radzie UE przegłosują w najbliższych tygodniach kompromis z trilogu, to reforma zostanie sfinalizowana już tej wiosny. Tyle, że kraje Unii dostaną potem aż dziewięć miesięcy na przeniesienie znowelizowanej dyrektywy do swych przepisów krajowych. Uczestnicy trilogu potwierdzili niemiecko-francuską poprawkę, która ogranicza pełne stosowanie unijnych przepisów energetycznych do wód terytorialnych Niemiec, czyli – choć taka była pierwotna wersja reformy – bez wód duńskich oraz bez wyłącznych stref ekonomicznych Szwecji i Finlandii. Jeśli zatem przepisy dyrektywy (po przeniesieniu do prawa Niemiec) wejdą w życie po zakończeniu budowy Nord Stream 2 (inwestorzy twierdzą, że jest już na półmetku), to jednostronnie do regulatora niemieckiego będzie należeć objęcie Nord Stream 2 wyłączeniami spod niewygodnego dla tej rury nowego prawa.

Natomiast jeśli Gazprom nie zdąży dokończyć Nord Stream 2 przed rozpoczęciem obowiązywania nowych przepisów, to na Niemcy spadnie obowiązek dwustronnego  negocjowania z Rosją sposobów, jak stosować przepisy UE na wodach międzynarodowych.

Ale europarlament podczas trilogu – to jego główne osiągnięcie ostatniej nocy – zdołał zaostrzyć nadzór Komisji Europejskiej nad wynikami takich dwustronnych, w tym przypadku niemiecko-rosyjskich, negocjacji. – I udzielanie zgody na wyjątki od stosowania unijnego prawa będzie objęte ścisłymi procedurami z kluczową rolą Komisji Europejskiej – zapewniał komisarz UE ds. energii Miguel Canete.

Negocjacje Berlina i Moskwy

A jednak dwustronne negocjacje międzynarodowe Niemiec z Rosją, która w żaden sposób nie jest objęta prawem Unii, to droga do znacznego rozwadniania reguł UE zastosowanych dla Nord Stream 2. Sporo może zależeć także od politycznej determinacji Komisji Europejskiej (zapewne już w nowym składzie od jesieni tego roku) w forsowaniu unijnych reguł w uzgodnieniach niemiecko-rosyjskich. Co będzie, jeśli Rosja w ogóle się nie zgodzi na żadne ustalenia międzynarodowe? – Efektem będzie niepewność prawna dla inwestorów. Ale raczej nie zatrzymanie budowy rury – tłumaczy nam unijny dyplomata. W finansowaniu Nord Stream 2 uczestniczą niemieckie koncerny Uniper i Wintershall oraz francuski Engie, austriacki OMV i brytyjsko-holenderski Royal Dutch Shell (zagraniczne koncerny zamierzają pokryć połowę szacowanych na 9,5 mld euro kosztów projektu).

Jerzy Buzek (PO) po zakończeniu trilogu podkreślał plusy – rozszerzenie działania prawa UE w kwestii energii. Ale Zdzisław Krasnodębski (PiS), także uczestniczący w trilogu, ogłosił na Twitterze, że jego frakcja europarlamentarna (konserwatyści) nie może zaakceptować reformy w wersji wynegocjowanej z Radą UE.

Redakcja poleca

Reklama