″Nikt nie będzie padał przed Grecją na kolana″, ″Może dojść do katastrofy humanitarnej″... Niemieccy eksperci | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 06.07.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

"Nikt nie będzie padał przed Grecją na kolana", "Może dojść do katastrofy humanitarnej"... Niemieccy eksperci

Po referendum grecki premier Cipras będzie jechał pewny siebie na rozmowy do Brukseli. Co tam ugra, nie wiadomo, ale eksperci mają kilka scenariuszy dalszego rozwoju sytuacji.

Alexander Kritikos, dyrektor ds. badań naukowych instytutu DIW:

"Zdecydowana większość Greków opowiedziała się przeciwko ostatniej propozycji reform, jakich domagają się wierzyciele. W ten sposób model reform forsowany przez ostatanie pięć lat definitywnie spalił na panewce. Premier Grecji obiecał, że w przeciągu 48 godzin doprowadzi do porozumienia z wierzycielami. Pierwszym krokiem w tym kierunku było przyjęcie przez niego dymisji ministra finansów Warufakisa".

Hans-Werner Sinn, dyrektor instytutu Ifo:

"Według oficjalnych kryteriów programu pomocowego EFSF greckie państwo jest bankrutem, a ponieważ jest niewypłacalne, niewypłacalne są także banki, z którymi ma powiązania. Grecja powinna zdobyć się na przywrócenie własnej waluty. Drachmę należałoby wprowadzić natychmiast jako walutę wirtualną, na którą powinny zostać przewalutowane wszystkie zaagraniczne kredyty. To przywróciłoby wypłacalność greckiego państwa i greckich banków".

Isabel Schnabel, członek rady ekspertów ekonomicznych rządu RFN (Wirtschaftsweise):

"To było pyrrusowe zwycięstwo, które grozi zawaleniem się greckiej gospodarki i katastrofą humanitarną. Oczywiście, trzeba zakceptować wynik greckiego referendum, ale Grecy nie będą decydować o pieniądzach podatników eurostrefy. Pozycja Grecji w negocjacjach wcale się nie poprawiła. Wręcz przeciwnie: trzeba liczyć się ze żmudnymi rokowaniami".

Michahel Heise, naczelny ekonomista koncernu Allianz:

"Wznowienie rokowań będzie bardzo trudne. Teraz to grecki rząd musi się ruszyć i przedstawić własne propozycje. Z punktu widzenia kredytodawców niezbywalnym warunkiem nowych negocjacji musi być rzeczywista perspektywa osiągnięcia przez Grecję w niedługim czasie zrównoważonego budżetu i przedstawienie sposobów modernizacji struktur państwowych i gospodarki. Jeżeli Grecja nie przedstawi przekonującej koncepcji, czeka nas grexit".

Marcel Fraatzscher, dyrektor DIW:

"Grecka gospodarka wpadnie w następnych miesiącach w jeszcze głębszą depresję, bezrobocie będzie dalej rosło i zaostrzą się problemy socjalne. Po referendum znacznie osłabiły się widoki na nowy program pomocowy. W najbliższych tygodniach należy obawiać się kompletnego załamania się greckiego systemu bankowego i emisji obligacji, czyli waluty równoległej z euro".

Thomas Gitzel, VP Bank:

"Eurostrefę czekają ciężkie czasy. Rząd Aleksisa Ciprasa wybiera się bardzo pewny siebie do Brukseli, by tam przedstawić swoje żądania. Ale eurogrupa nie ma zamiaru padać przed Grecją na kolana. Po obu stronach fronty są jeszcze bardziej zapiekłe".

Nikolaus Heinen, Deutsche Bank:

"Referendum zablokowało drogę dla nowej pomocy finansowej dla Grecji - eurogrupa nie wyjdzie ani kroku naprzeciw rządowi Ciprasa, jeżeli nie będzie chciała podważyć swojej wiarygodności. Najbliższe tygodnie będą w Grecji nacechowane wielką niepewnością - właściwie niemożliwe jest sformułowanie jakichkolwiek prognoz".

Juergen Michels, naczelny ekonomista Bayern LB:

"Eurogrupa z pewnością nie będzie odmawiała przystąpienia do negocjacji. Pozostaje jedynie kwestia: czego chcą dopiąć Grecy? Jaką wielkość miałby mieć umorzenie długów, do którego dążą? Cipras przystąpi do negocjacji przepełniony dumą i pewny siebie. Eurogrupa ma wybór: albo utraci twarz i pójdzie na ustępstwa, albo zaryzykuje grexit, wchodząc na zupełnie nieznany obszar".

Holger Schmieding, Berenberg Bank:

"Znacznie wzrosło ryzyko grexitu. Ale możliwe, że skończy się koszmar. Będzie jednak bardzo trudno wypracować w eurostrefie jakiś kompromis z tym rządem. Rząd Grecji tak sparaliżował gospodarkę, że państwo potrzebuje z tygodnia na tydzień coraz więcej pieniędzy. To powoduje, że kredytodawcom bardzo trudno zaoferować cokolwiek, co byłoby wystarczające. Rosną potrzeby finansowe i rząd, który odrzucił wcześniejsze propozycje, nie ma właściwie liczyć na jakiś nowy pakiet pomocowy, który byłby do przyjęcia i dla Greków i dla wierzycieli".

Dennis J. Snower, dyrektor Instytutu Gospodarki Świtaowej:

"To NIE Greków jest bardzo groźne. Istnieje niebezpieczeństwo, że przez ekonomiczną niezgodę Grecja zostanie zmuszona do opuszczenia eurogrupy czy nawet Unii Europejskiej. To uczyniłoby z Grecji ewentualny punkt zapalny na zewnętrznej granicy UE - na przykład w odniesieniu do NATO, polityki ws. uchodźców czy wielu innych zagadnień. Tego jednak nikt nie chce . Dlatego musi znów dojść do negocjacji - nawet jeżeli miałyby być bardzo trudne. Pomimo wyniku referendum grecki rząd musi pojąć, że bez utraty części suwerenności i bez woli reform w kraju nie nadejdzie żadna pomoc".

Reuters / Małgorzata Matzke

Reklama