Niespokojny duch - uparty adwokat Polski z Berlina | Echa polskie | DW | 04.01.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Niespokojny duch - uparty adwokat Polski z Berlina

Tam, gdzie coś zagraża znaczeniu Polski, gdzie Polacy czują się deptani przez Niemców, tam pojawia się Stefan Hambura - pisze "Spiegel" przedstawiając postać polsko-niemieckiego adwokata.

Polnische Partei in Berlin. Zu sehen Stefan Hambura. Berlin. 17.06.2011. Foto: Rosalia Romaniec

Stefan Hambura

"Katastrofa samolotowa pod Smoleńskiem jest czymś wyjątkowo polskim - i jest wielu Polaków, którzy nie chcą się z nią pogodzić" - pisze Jan Puhl w obszernym artykule, który ukazał się w internetowym wydaniu Spiegla.

"Należy do nich Stefan Hambura. Adwokat z polskim i niemieckim paszportem i dobrze prosperującą kancelarią w Berlinie, który występuje w imieniu kilku rodzin ofiar smoleńskiej katastrofy. Także jego uporowi jest do zawdzięczenia, że katastrofa z 10 kwietnia 2010 r. wciąż jeszcze jest na polskim porządku dziennym, i że premier Donald Tusk ma problem". (...)

Autor artykułu ze Spiegla pisze o ekshumacjach zwłok ofiar katastrofy, jakie już miały miejsce za sprawą mecenasa Hambury, i jakie są jeszcze planowane ze względu na omyłkowe przyporządkowanie zwłok przez rosyjskie władze.

"Dla Hambury te pomyłki to coś więcej niż tylko makabryczne niedbalstwo. To deptanie polskiego honoru. Kraj gnębiony niegdyś politycznie jest poniżany przez Rosjan i zostawiony na lodzie przez resztę Europy, uważa Hambura. 'Jeżeli zginęliby Amerykanie czy Brytyjczycy, krzyk podniósłby cały świat, przypomnijmy tylko Lockerbie'. Ale Bruksela swego czasu odmówiła, by katastrofę smoleńską zbadała międzynarodowa komisja". (...)

Problem z przynależnością

Hambura urodził się w 1961 r. w Gliwicach, w 1979 przeprowadził się z rodzicami do RFN. 'W komunistycznej Polsce byliśmy dyskryminowani jako członkowie niemieckiej mniejszości - przyznaje, - w Niemczech byłem nagle Polakiem, który musiał zadać sobie pytanie: Czego tu szukasz?'.

Być może właśnie te doświadczenia sprawiają, że swój mandat jako adwokat wykłada bardzo politycznie: Tam, gdzie coś zagraża znaczeniu Polski, gdzie Polacy czują się deptani przez Niemców, tam pojawia się Hambura. Prowadzi także swoje prywatne wojny, kiedy tak jak obecnie w Rostoku, broni interesów polskiej firmy importowej przed niemieckimi władzami celnymi.

'Niemcy nie wiedzą nic o swych najbliższych sąsiadach i kiedy mają wątpliwości, wolą zawsze pokazać swoją wyższość. (...) I nic się nie zmieniło w tym względzie nawet po ponad ośmiu latach członkowstwa Polski w UE'.

W Niemczech Hambura wyrobił sobie opinię adwokata polskich narodowych konserwatystów, przewodzonych przez Jarosława Kaczyńskiego - pisze Spiegel, i wyjaśnia, jak Hambura współtworzył "Polskie Powiernictwo", jako odpowiednik "Pruskiego Powiernictwa" domagającego się zwrotu majątku wypędzonych.

Adwokat na barykadzie

"Reprezentował także interesy polskich rodziców, którzy po rozwodzie z niemieckim współmałżonkiem czuli się pokrzywdzeni przez niemieckie urzędy ds. młodzieży. PiS Kaczyńskiego jest jeszcze dziś przekonany, że niemieckie władze w takich przypadkach prowadzą bezwzględną 'politykę germanizacji', z reguły przyznając niemieckiej stronie prawo do opieki nad dziećmi.

Od lat Hambura zabiega o nadanie 1,1 mln mieszkańców Niemiec polskiego pochodzenia statusu 'mniejszości narodowej'. Jego ostatnim pomysłem było stworzenie partii Polaków w Niemczech. Ale projekt nie ruszył z miejsca, bo nikt go nie popiera.

Poza tym w pełni absorbuje Hamburę afera smoleńska. Co prawda dwie komisje śledcze doszły do wniosku, że cały szereg błędów polskich pilotów i rosyjskich kontrolerów lotów doprowadził do katastrofy. Ale dla Kaczyńskiego i jego obozu jest jasne, że był to zamach Rosjan.

Hambura jest zbyt sprytny, by podpisać się pod teoriami spiskowymi: 'Ja tylko zadaję pytania'. Na przykład, dlaczego po dziś dzień czarna skrzynka i wrak samolotu są w rosyjskich rękach, dlaczego Prokuratura Wojskowa w Warszawie raz dementuje informację o śladach TNT we wraku, a za kilka tygodni informację tę potwierdza. Albo, jak mogło dojść do pomyłki ze zwłokami ofiar. (...)

Odpowiadając na pytanie, czy bardziej czuje się Polakiem czy Niemcem, Hambura najpierw się długo zastanawia, a potem mówi po polsku: 'Siedzę na barykadzie, a to czasami bardzo boli'".

Małgorzata Matzke

Reklama