Niemieckie media: ″To, co dzieje się w Polsce, dotyczy każdego obywatela UE″ | Echa polskie | DW | 21.07.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

Niemieckie media: "To, co dzieje się w Polsce, dotyczy każdego obywatela UE"

Internetowe portale dzienników i periodyków w Niemczech bardzo obszernie informują o wydarzniach w Polsce.szczegółach reformy sądownictwa i protestach w Polsce oraz o niepokojach w Brukseli.

„Focus Online“ na przykład pyta w tytule: Czy PiS chce zlikwidować państwo prawa? Autor artykułu na portalu popularnego hamburskiego tygodnika wylicza wszystkie zmiany zaprowadzane od miesięcy przez rządzące PiS w wymiarze sprawiedliwości i ostatnie zmiany w sądownictwie. Wskazuje też na „zaostrzający się spór” Polski z UE przypominając, że Komisja Europejska już na początku 2016 r. wszczęła tzw. procedurę kontroli praworządności, która „w świetle prawa unijnego postrzegana jest jako szczególnie surowy środek”. “Procedura unijna utknęła w martwym punkcie”, chociaż – jak przypomina „Focus Online” – „PiS wniósł poprawki do ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, które jednak w opinii Brukseli są niewystarczające”.

„Focus” pisze też o tysiącach ludzi, którzy w dziesiątkach polskich miast „demonstrują na rzecz praworządności w Polsce”. Informuje też o Polakach, którzy „ ze świecami w ręku utworzyli łańcuch świateł i domagali się od prezydenta Dudy, aby powstrzymał wetem plany rządu”.

Niemieccy czytelnicy dowiadują się ponadto, jak w wystąpieniu polska premier Beata Szydło „tłumaczy się” z postępowania rządu. „Fokus” wskazuje, że rząd „nie jest skłonny do ustępstw” i zamierza przeprowadzić reformę sądownictwa, gdyż ”po upadku komunizmu nie zostało ono zreformowane”, a – jak uzasadniała premier - ”dotychczasowi sędziowie służyli poprzedniemu rządowi”. Na samym końcu niemiecki czytelnik dowiaduje się, że przeciwnicy reformy pokładają nadzieję w prezydencie Andrzeju Dudzie, który mógłby zawetować ustawy o sądownictwie.

Na portalu hamburskiego „Die Zeit” autor relacji z Polski pisze, że „polski parlament, obojętny wobec gróźb Komisji Europejskiej dotyczących nałożenia sankcji i protestów opozycji, uchwalił kontrowersyjną rządową reformę sądownictwa”. Tygodnik wskazuje też na ekspresowe tempo prac sejmowej komisji sprawiedliwości, która w nocy wprowadzała poprawki zaproponowane przez prezydenta Dudę. „Die Zeit” w szczegółach informuje o celach reformy sądownictwa, krytyce opozycji, która mówiła o „czarnym dniu w polskiej historii”, a także o argumentach rządu, który przekonuje, że „dzięki reformie obywatele odzyskają kontrolę nad sądami”. Wskazuje też na prezesa PiS Kaczyńskiego, który „znów pomstuje na wymiar sprawiedliwości”.

Hamburski tygodnik przypomina chronologicznie działania PiS od 2015 r., „kiedy to prawicowy, konserwatywny rząd rozpoczął obejmowanie sądów kontrolą”. Wielu uważa, że „rzeczywistym motorem podejmowanych działań jest wieloletni prezes PiS i były premier” Jarosław Kaczyński. To on – podkreśla „Die Zeit” – „w rzeczywistości kieruje pracami rządu, a faktyczna premier Beata Szydło jest jedynie jego wasalką”. Sporo uwagi redakcja hamburskiego tygodnika poświęca odmowie prezydenta Dudy odbycia rozmowy z przewodniczącym Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem, który uważa, że „po przyjęciu planowanej ustawy o SN Polsce grozi marginalizacja”.

Ustawę o SN musi jeszcze zatwierdzić Senat i podpisać prezydent RP – pisze „Die Zeit” – i zaznacza, że „jest tzwykłą formalnością”, gdyż także w drugiej izbie PiS posiada większość. „A ponadto Duda, wg jego rzecznika, nie ma więcej żadnych zarzutów wobec ustawy i ma ją podpisać”. W artykule czytamy, że w opinii szefa polskiego państwa nie ma podstawy do interwencji szefa Rady Europejskiej, zaś Donald Tusk powinien ten temat poruszyć w Brukseli a nie w Warszawie. Jednak fakt, że to “nie jest już konieczne, pokazało ostatnie wystąpienie pierwszego wiceprzewodniczącego KE Fransa Timmermansa” – pisze „Die Zeit". Timmermans zaapelował do polskiego rządu o zaniechanie planowanej reformy i podjęcie dialogu z Brukselą o praworządności. Mówił też o możliwości użycia nawet „broni atomowej”, jak określa się art. 7 Traktatów unijnych.

Bardzo obszernie o wydarzeniach w Polsce donosi na swoim portalu największy niemiecki dziennik ekonomiczny „Handelsblatt”, który skupia się na szczegółach sporu między rządem PiS a Komisją Europejską od 2016 r. , a konkretnie z wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej Fransem Timmermansem, który zapowiedział przygotowanie wobec Polski procedury o naruszeniu prawa w UE.

Dziennik cytuje zarzut prezesa PiS wobec KE, której zarzuca on „nadużywanie władzy" podkreślając, że "jest to sprawa wewnętrzna” Polski, mówiąc też o „zorganizowanej, motywowanej politycznie akcji”.

„Handelsblatt" przytacza na zakończenie artykułu wypowiedzi Timmermansa, który podkreśla, że „nadal wyciąga rękę do rządzących w Polsce prosząc o dialog”, ale ubolewa, że „niektórzy polscy ministrowie wolą rozmawiać o nim niż z nim”. Ponadto w swoim wystąpieniu holenderski komisarz zwrócił uwagę na to, że „to, co dzieje się w Polsce dotyczy każdego obywatela UE”. A zapytany o zagrożenie Polexitem odpowiedział, że „nie ma nic ważniejszego w sferze politycznej jego życia, jak dbałość o przezwyciężanie europejskich podziałów”.

Tygodnik „Stern” z kolei obszernie informuje na swoim portalu o mnożących się głosach krytycznych na temat planowanej reformy polskiego sądownictwa. Oprócz komisarza Fransa Timmermansa, „Stern” wymienia takich krytyków ustawy jak pozarządowa organizacja zajmująca się ochroną praw człowieka Human Rights Watch (HRW) czy luksemburski minister spraw zagranicznych Jean Asselborn, który zaapelował do Francji i Niemiec, aby odniosły się do kwestii praworządności na forum Rady Europejskiej. Ponadto tygodnik cytuje szefa frakcji Europejskich Partii Ludowych w Parlamencie Europejskim Markusa Ferbera (CSU), który w rozmowie z kanałem MDR przypomniał o najsurowszej karze, jaką przewidują traktaty europejskie za naruszanie zasad praworządności – zamrożenie Polsce prawa głosu w Radzie Europejskiej. Jednocześnie polityk odrzuca pomysł nakładania na Polskę sankcji ekonomicznych. „Bardziej celowe jest zawieszenie wypłacania dotacji na projekty, które przyznano Polsce” - zauważa. Ale to – jak podkreśla w opublikowanej na portalu MDR rozmowie – jest stosowane jako narzędzie dopiero w drugiej fazie unijnej procedury.

Opr. Barbara Cöllen