Niemiecki minister ochrony środowiska o przyszłości Protokołu z Kioto | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 03.12.2011
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Niemiecki minister ochrony środowiska o przyszłości Protokołu z Kioto

Konferencja Klimatyczna ONZ w Durbanie wchodzi w decydującą fazę. W poniedziałek (05.12) do RPA udaje się niemiecki minister środowiska Norbert Röttgen. W wywiadzie dla DW-World.de mówi o przyszłości Protokołu z Kioto.

Norbert Röttgen

Norbert Röttgen

Rozmowa Deutsche Welle

DW-WORLD.DE: Panie ministrze, emisje CO2 wzrosły w tym roku, jak nigdy dotąd. Czy w tej sytuacji w ogóle opłaca się Panu wyjeżdżać do Durbanu?

Norbert Röttgen: W każdym razie nie możemy sobie pozwolić na bezczynność. Tym bardziej, że nie wiemy, na ile skuteczne są nasze dotychczasowe sukcesy w walce z ociepleniem klimatu, ani, tym bardziej, nie możemy ocenić przyszłych skutków niepowodzeń w tym zakresie. Sytuację zaostrza dodatkowo stale rosnąca rozbieżność pomiędzy tym, co robimy dla ograniczenia emisji dwutlenku węgla i ich wyraźne zwiększenie w niektórych krajach. Dlatego też musimy koniecznie wypracować globalną odpowiedź na globalne wyzwania. Wobec tego nie ma żadnej alternatywy, choć walka z niekorzystnymi zmianami klimatycznymi jest trudna i żmudna.

DW-WORLD.DE: Wielu obserwatorów dotychczasowych konferencji klimatycznych jest zdania, że także w Durbanie nie zapadną żadne, istotne decyzje. Czy udaje się pan do RPA z przełomowymi pomysłami, czy też będzie się Pan tam starał osiągnąć minimum tego, co jeszcze możliwe?

Norbert Röttgen: Myślę, że należy stwierdzić, co następuje: prawdą jest, że wspólnota międzynarodowa nie znalazła do tej pory zadowalającej odpowiedzi na ocieplenie klimatu, ale, na całe szczęście, nieprawdą jest, że do tej pory nic w tej materii nie zrobiono. Na konferencji w Cancun jej uczestnicy po raz pierwszy zobowiązali się do ograniczenia ocieplenia do dwóch stopni Celsjusza w porównaniu do epoki przedindustrialnej. Poza tym wiele krajów zainicjowało wiele własnych posunięć służących ochronie klimatu. W Europie należały do nich przede wszystkim Niemcy, ale inne państwa też nie były bezczynne. Korzystne zmiany zaszły także w Chinach, w niektórych państwach afrykańskich oraz innych, na innych kontynentach. A więc coś się zmienia na lepsze. Uruchomiliśmy finansowanie programu ochrony lasów, mamy do swej dyspozycji nowe, przyjazne dla środowiska technologie, staramy się wypracować większą przejrzystość w działaniach na rzecz ochrony klimatu.

DW-WORLD.DE: Mimo to odnosi się wrażenie, że przegrywamy walkę z czasem...

Norbert Röttgen: Ta sprawa nie jest jeszcze rozstrzygnięta. Kiedyś, za parę lat, najpóźniej za dekadę, znajdziemy się w punkcie bez powrotu w tym sensie, że do tego czasu będziemy mogli przeciwdziałać niekorzystnym przemianom, a potem sytuacja wymknie się nam spod kontroli. Na razie wciąż jeszcze możemy walczyć z globalnym ociepleniem. Faktem jest jednak także, że poziom emisji wzrasta, a równocześnie słabnie chęć do działania ze strony międzynarodowej polityki.

DW-WORLD.DE: Z wielu różnych powodów kraje takie jak USA, Chiny i Indie są przeciwne zawarciu nowej umowy klimatycznej. Czy widzi Pan szansę przezwyciężenia ich oporu przed zobowiązaniem się do konkretnych ustaleń redukcyjnych?

Norbert Röttgen: Co się tyczy nowej umowy klimatycznej, to nie widzę takiej szansy, przynajmniej w najbliższej przyszłości. Tym niemniej chcemy w Durbanie skłonić USA i Chiny, które produkują prawie połowę wszystkich szkodliwych emisji, do zaakceptowania tymczasowego planu działania i terminu, w którym powinien on wejść w życie. Na tym właśnie zamierzamy się skoncentrować w Durbanie.

DW-WORLD.DE: W Chinach możliwe są zmiany wprowadzane odgórnie, ale amerykańska polityka wewnętrzna wydaje się być obecnie zupełnie sparaliżowana. Czy Pana zdaniem możemy liczyć na coś pozytywnego ze strony Waszyngtonu?

Norbert Röttgen: Wydaje mi się, że problem polega nie tyle na odmiennym spojrzeniu rządu w USA na znaczenie ekologii, różnym od tego, które dostrzegamy w postawie Niemiec czy UE, tylko na tym, że odgrywa ona inną rolę w amerykańskiej polityce wewnętrznej. Szermując hasłami ekologicznymi w USA nie da się wygrać wyborów, łatwo za to można je przegrać. Republikanie w ogóle nie chcą się tym zajmować, podobnie jak znaczna część Demokratów, a to przenosi się na postawy wyborców. (...)

DW-WORLD.DE: Niemcy, zapewnie słusznie, postrzega się w świecie jako prekursora zielonych technologii. Czy z tego powodu głos Niemiec liczy się w szczególny sposób na takich konferencjach, jak Konferencja Klimatyczna w Durbanie?

Norbert Röttgen: Na pewno obserwuje się nas na nich ze wzmożoną uwagą. Wydaje mi się ponadto, że cieszymy się dobrą reputacją. Niemiecki głos się liczy, ponieważ jesteśmy wiarygodni. Wiadomo, że mamy znaczny potencjał przemysłowy, naukowy i technologiczny, i że nasza polityka ekologiczna jest stała, niezależnie od tego, kto akurat u nas rządzi, a to jest bardzo ważne, to jest naszą siłą.

DW-WORLD.DE: Niemcy, jako pierwszy duży kraj wysokouprzemysłowiony, zrezygnowały z rozwijania energetyki jądrowej. Czy ma to znaczenie dla poprawy klimatu na świecie?

Norbert Röttgen: Z całą pewnością jest to szansa zmian na lepsze.Tym bardziej, że rezygnacja z elektrowni oznacza przestawienie się na energie odnawialne, które w roku 2050 pokryją aż 80 procent naszego zapotrzebowania na energię elektryczną. (...) Nasza decyzja wpływa poza tym zachęcająco na innych, żeby inwestować w nowe, zielone technologie. (...)

DW-WORLD.DE: Panie ministrze, na Konferencji Klimatycznej w Kopenhadze zapadła decyzja o ustanowieniu 100-miliardowego budżetu dla krajów rozwijających się, które miałyby przy jego pomocy poprawić swój bilans redukcyjny po roku 2020. Czy w czasach kryzysu finansowego i gospodarczego jest to jeszcze realne?

Norbert Röttgen: Myślę, że tak, ponieważ kryzys finansowy stanowi sygnał alarmowy i dotyczy całego kompleksu problemów: nieprzestrzegania zasad polityki zrównoważonego rozwoju, krótkowzroczności w podejmowaniu decyzji i nastawieniu się na szybki, ryzykowny zysk. Dotyczy to nie tylko rynków finansowych, ale i innych obszarów gospodarki. Tymczasem nie ma mowy o długofalowym wzroście gospodarczym jeśli nie będziemy chronić naturalnych podstaw życia zbiorowego, jeśli nie będziemy chronić klimatu na Ziemi i nie będziemy rozwijać nowych, przyjaznych dla środowiska technologii. Życie na kredyt prędzej czy później skończy się zbiorową katastrofą. Nie możemy żyć dłużej na koszt przyszłych pokoleń.

DW-WORLD.DE: Czy chce Pan przez to powiedzieć, że niezależnie od ostatecznych wyników konferencji w Durbanie zamierza Pan na niej optować za nową polityką przemysłową i gospodarczą, opartą na zasadach zrównoważonego rozwoju?

Norbert Röttgen: Tak, właśnie o to nam chodzi, i to w jak najszerszym zakresie! Zależy nam na takiej strategii wzrostu, która nie tylko harmonijnie połączy wymogi ekonomii i ekologii, ale także poprawi szanse godnego i wygodnego życia przyszłych pokoleń, zamiast je im odbierać. Za paradoks naszych czasów uważam przyjęcie takiej strategii działania, w której bieżące sukcesy gospodarcze są zarazem główną przyczyną naszych klęsk w przyszłości. Musimy przyjąć nowe paradygmaty rozwoju, wzrostu i dobrobytu. (...) Jestem przekonany, że pytanie "jakiego wzrostu chcemy, jak ma wyglądać nasze życie w przyszłości" - ale nie na koszt przyszłych pokoleń - jest najważniejszym pytaniem, przed którym stanęła obecnie ludzkość.

Wywiad przeprowadził Alexander Kudascheff

Przekład (z niewielkimi skrótami): Andrzej Pawlak

Red. odp.: Aleksandra Jarecka