Niemiecki minister obrony o dronach: zachowajmy spokój
5 października 2025
Nieznane drony nad lotniskiem, elektrownią czy portem – w ostatnim czasie w Niemczech mnożą się tego rodzaju incydenty, budząc coraz większe zaniepokojenie. Minister obrony Niemiec Boris Pistorius zapewnia jednak, że jak dotąd konkretnego zagrożenia nie było. „Oczywiście rozumiem niepokój” – powiedział Pistorius w opublikowanym w niedzielę (5.10.2025) wywiadzie dla gazety „Handelsblatt”. Jednak – jak dodał – w świetle toczącej się debaty na tem temat „tym ważniejsze jest, aby spojrzeć na sytuację trzeźwo i spokojnie”. Zaznaczył, że jak dotąd zaobserwowane drony „nie stanowiły konkretnego zagrożenia”.
„Mamy możliwości, aby na to zareagować – choć nie dysponujemy jeszcze wszystkimi zdolnościami, które chcielibyśmy mieć, aby z nimi walczyć” – zapewnił Pistorius.
Wojsko nie może być wszędzie
Minister obrony zasadniczo popiera proponowaną ustawę o obronie przed dronami autorstwa niemieckiego ministra spraw wewnętrznych Alexandra Dobrindta, który chce współdziałania wojska i policji w tej dziedzinie. „W przyszłości Bundeswehrze powinno się umożliwić odpieranie obiektów latających również poza obszarem swojej lokalnej jurysdykcji, jeśli policja zwróci się do niej o pomoc w szczególnych przypadkach – powiedział Pistorius. – A więc rozszerzenie obszaru geograficznego, na którym można odpierać pociski – i tym samym zgodne z konstytucją”.
Jednocześnie Pistorius stłumił oczekiwania dotyczące możliwości armii w zakresie obrony przed dronami, na przykład choćby w razie takich incydentów, jak ostatni na lotnisku w Monachium. „Bundeswehra nie może być wszędzie w Niemczech, gdzie pojawiają się drony, i zestrzeliwać je z nieba” – powiedział. Znacznie ważniejsze jest, „aby policja krajowa i federalna rozwinęła umiejętności potrzebne do działania na określonej wysokości”. W przypadku obrony infrastruktury krytycznej, takiej jak lotniska lub elektrownie, wymagane jest – zdaniem ministra – również zaangażowanie samych operatorów obiektów.
Gotowi na najgorszy scenariusz
Komentując ostatnie przypadki naruszenia przestrzeni powietrznej krajów NATO – Polski, Rumunii i Estonii – przez rosyjskie drony i myśliwce, Pistorius porównał obecną sytuację do zimnej wojny. „Nie pada żaden strzał, ale są prowokacje” – powiedział, dodając, że obecnie mamy do czynienia z „atakami hybrydowymi”. Minister obarczył Rosję odpowiedzialnością za ostatnie incydenty z udziałem dronów. „Nikt inny nie ma interesu w wysyłaniu dużej liczby dronów do Danii lub Polski” – powiedział.
Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >>
„Chodzi o prowokowanie, wywoływanie strachu, wywoływanie kontrowersyjnych debat. (Władimir) Putin bardzo dobrze zna Niemcy, jak wszyscy wiemy. Zna również niemieckie odruchy i reakcje” – ocenił.
Niemiecki minister zaleca tez ostrożność w interpretowaniu różnych analiz, zgodnie z którymi Rosja może być w stanie zaatakować terytorium NATO w 2029 r. „Należy zachować ostrożność, ponieważ często jest to źle rozumiane” – ocenił. Według Federalnej Służby Wywiadowczej (BND) oraz niemieckiego Ministerstwa Obrony Rosja „około 2029 roku zrekonstruuje swoje siły zbrojne” do takiego stopnia, że „będzie w stanie zaatakować terytorium NATO”.
„Nie oznacza to, że Putin faktycznie podejmie taki krok, ale mógłby to zrobić” – wyjaśnił Pistorius. Dlatego też „nie można liczyć tylko na najkorzystniejszy scenariusz, ale trzeba przygotować się również na najgorszy” – dodał.
AFP, DPA/ widz