Niemiecki ksiądz z kryminalną przeszłością wykorzystywał nieletnich w Ukrainie | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 14.05.2022
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Niemiecki ksiądz z kryminalną przeszłością wykorzystywał nieletnich w Ukrainie

O sprawie księdza oskarżonego o pedofilię, który wykorzystywał nieletnich w Ukrainie, zrobiło się głośno na krótko przed rozpoczęciem kampanii zbierania funduszy na Renovabis – organizacji, z którą współpracował.

Weltspiegel 19.03.2021 | Deutschland Köln | Gutachten sexueller Missbrauch | Kritik, Protest

Protest przeciw tuszowani skandali w kościele: fragment pochodu karnawałowego w Kolonii, 18.03.2021

Dawne przestępstwa zostały osądzone lub uległy przedawnieniu, a ostatnio emerytowany ksiądz został nawet usunięty z urzędu przez Watykan, co jest uważane za maksymalną karę kościelną. Mimo to sprawa, którą w piątek (13.05.) opublikował w swoim wydaniu internetowym dziennik „Süddeutsche Zeitung", nie może zostać tak po prostu odłożona na bok. Po ujawnieniu serii nadużyć na poziomie diecezji i zgromadzeń zakonnych, pojawiają się pytania o rolę agencji pomocowych w tych skandalach  – a także o nadużycia, których dopuścili się niemieccy duchowni za granicą.

Dyrektor zarządzający organizacji Renovabis, Thomas Schwartz, który pełni swoją funkcję zaledwie od ośmiu miesięcy, ucieka się do drastycznych słów: „Brak wrażliwości na problem nadużyć i nieistniejące mechanizmy kontroli w wysyłaniu księży za granicę pokazują, że system zawiódł". I to nie po raz pierwszy.

Nadużycia podczas misji zagranicznych

We wrześniu 2021 roku pojawiły się zarzuty wobec byłego dyrektora zarządzającego organizacji pomocowej Adveniat, biskupa Emila Stehle (1926-2017). Początkowo chodziło o to, że wyjeżdżając za granicę, chronił innego księdza przed oskarżeniem o nadużycia. Kilka miesięcy później sam Stehle stał się celem ataku z powodu podejrzeń o napaści na na kobiety na tle seksualnym.

Konferencja Episkopatu Niemiec, w porozumieniu z organizacją Adveniat, zleciła przeprowadzenie niezależnego dochodzenia. Przeanalizowana zostanie praca misyjna niemieckich duchownych koordynowana w tym czasie przez Stehlego, głównie w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach. Wyniki powinny być dostępne w połowie roku.

Tuszowanie przestępstw

Teraz w centrum uwagi znajduje się również Europa Wschodnia. Obecna sprawa: W 1994 r. ksiądz diecezjalny z Trewiru, V., został skazany na karę w zawieszeniu za 28 przypadków wykorzystywania seksualnego w Saarbrücken. Diecezja już wcześniej zawiesiła go w pełnieniu obowiązków. Udaje się do Bad Kohlgrub w Górnej Bawarii, zamieszkuje na tamtejszej plebanii i wkrótce znów zaczyna pracować w swoim zawodzie. Według Ordynariatu Monachijskiego, w tamtym czasie nic nie było wiadomo o jego wcześniejszej historii. Dzisiaj diecezja trewirska przyznaje się do „poważnego zaniedbania” w swojej polityce informacyjnej.

Z bawarskiego Oberlandu V. nawiązuje kontakt z dyrekcją organizacji Renovabis we Fryzyndze. Przez kilka miesięcy od 1995 r. pracuje tam codziennie, na zasadzie wolontariatu. O jego przeszłości - i to nie drogą oficjalną - dowiaduje się jedynie jezuita Eugen Hillengass, który w tym czasie jest przełożonym Renovabis. Według Renovabis, Hillengass zachował swoją wiedzę dla siebie.

V. zdaje się sprawdzać jako tymczasowy proboszcz w Bad Kohlgrub, a w styczniu 1996 r. zostaje mianowany przez arcybiskupa Monachium przewodniczącym stowarzyszenia parafialnego. Sześć miesięcy później jego macierzysta diecezja wysyła go do Ukrainy. Rzeczniczka diecezji trewirskiej mówi: „Nie da się już zrozumieć, dlaczego tak się stało, ale z dzisiejszego punktu widzenia należy to zdecydowanie potępić".

Ponowne nadużycia księdza pedofila

Diecezja kamieniecko-podolska nie ma informacji o przeszłości V. Nie można zatem zapobiec popełnieniu przez V. kolejnego przestępstwa na szkodę dwóch młodych ludzi. W 1998 r. V. został wycofany z Ukrainy. Renovabis twierdzi, że Hillengass został w tym czasie poinformowany przez dziennikarzy Bayerischer Rundfunk o skazaniu V. w Saarbrücken i w związku z tym nalegał na odwołanie go. O zarzutach nadużyć na Ukrainie prokuratura dowiedziała się dopiero w 2012 roku - dzięki samozgłoszeniu księdza. Do tego czasu przestępstwa uległy przedawnieniu.

W kilku kościelnych postępowaniach karnych pojawiły się nowe oskarżenia, a ksiądz został ukarany. Uprzedził jednak ostateczny wyrok, prosząc o zwolnienie ze stanu duchownego. 22 kwietnia papież Franciszek przychylił się do jego prośby, o czym poinformowała w piątek (13.05.) diecezja trewirska.

Pod względem prawnym Renovabis nie uważa się za współodpowiedzialną, ale pod względem moralnym tak. Z powodu „niedbalstwa i łatwowierności osób odpowiedzialnych” ofiarami księdza  padli inni nieletni – ubolewa dyrektor Schwartz. „Jest mi niezmiernie przykro z tego powodu. Za to proszę ofiary - na tyle, na ile mam do tego prawo - o przebaczenie”. Oraz: „Zapewniam, że będziemy teraz sprawdzać wszystkie akta osobowe w Renovabis”.

„Nikt się nie skontaktował z poszkodowanymi”

Przepisy interwencyjne i prewencyjne Konferencji Episkopatu Niemiec obowiązują obecnie także w pracy Kościoła za granicą. Partnerzy projektowi agencji pomocowych muszą zobowiązać się na piśmie do przestrzegania standardów ochrony. Jeśli nie są one przestrzegane, kościelne pieniądze przestają płynąć.

Inaczej wygląda sytuacja, gdy chodzi o radzenie sobie z przeszłością. Na przykład rada poszkodowanych diecezji Mainz, Limburg i Fulda nadal oczekuje na odpowiedzi na pytania, które pod koniec lutego skierowała do Konferencji Episkopatu Niemiec i Centralnego Komitetu Katolików Niemieckich. Rada chce się między innymi dowiedzieć od dwóch sponsorów Eastern European Relief Organisation, czy ofiarom nadużyć na Ukrainie udzielono „jakiejkolwiek formy wsparcia”. Na razie na to nie wygląda.

„Renovabis nie skontaktował się z poszkodowanymi ani z ich rodzinami” –czytamy w informacji od dyrekcji tej organizacji. Osoby zatrudnione w tamtym czasie „nie dostrzegały” swojej odpowiedzialności. „Z dzisiejszego punktu widzenia nasza organizacja powinna była jednak wykazać się wrażliwością moralną i wspólnie z odpowiedzialną diecezją zatroszczyć się o ofiary, których to dotyczy” – twierdzi dyrektor.

KNA/sier

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>