Niemiecki ekonomista o nowych kredytach dla Grecji: ″To nie rozwiąże problemu″ | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 11.07.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Gospodarka

Niemiecki ekonomista o nowych kredytach dla Grecji: "To nie rozwiąże problemu"

Profesor ekonomii Niklas Potrafke przestrzega przed udzieleniem Grecji nowych kredytów. Propozycje reform z Aten opierają się na błędnych przesłankach i nie rozwiązują właściwych problemów tego kraju - twierdzi.

DW: Panie profesorze, rząd Grecji przedłożył nowy dokument zawierający propozycje reform. Czy różni się on czymś od poprzednich?

Niklas Potrafke: Tak. Dokument ten rzeczywiście zawiera kilka nowych propozycji, które sprawiają wrażenie, że Cipras wyszedł naprzeciw oczekiwaniom wierzycieli. Tak to przynajmniej wygląda na papierze. Mimo to uważam nowe greckie propozycje za mało wiarygodne i zalecam wierzycielom, aby nie wdawali się w tę grę i nie próbowali skakać przez kijek, który im podsuwa grecki premier.

Zacznijmy w takim razie od pozytywów. Gdzie dostrzega Pan postępy w tym nowym dokumencie?

Prof. Dr. Niklas Potrafke

Prof. dr Niklas Potrafke

Niektóre jego punkty wyglądają na ustępstwa. Dotyczy to na przykład prywatyzacji, która ma być kontynuowana. Jeśli weźmiemy to za dobrą monetę, to Cipras w tej sprawie chyba pokonał opory stawiane przez lewe skrzydło jego partii. To samo dotyczy redukcji wydatków na cele wojskowe. Początkowo Cipras zamierzał zaoszczędzić w roku 2016 sumę 200 mln euro. Teraz deklaruje, że w tym roku zaoszczędzi 100 mln, a w przyszłym kolejne 200 mln euro. Wygląda to na ustępstwo wobec wierzycieli. Zauważmy jednak, że żądali oni od Grecji zmniejszenia budżetu wojskowego o 400 mln euro. Innymi słowy, rzekome ustępstwa Ciprasa, zawarte w przedłożonym przez niego nowym dokumencie, nie spełniają żądań wierzycieli.

A jak to wygląda w innych punktach?

Ważną sprawą wydaje mi się podniesienie podatku VAT. Dotyczy to zwłaszcza zniesienia specjalnych uregulowań dotyczących podatku obrotowego obowiązujących na greckich wyspach. Jeśli jednak uważniej przyjrzeć się tej propozycji, dostrzeżemy, że Grecy próbują tu trochę lawirować. Wierzyciele domagali się zniesienia obniżonej stawki VAT-u na wyspach już od lipca tego roku. Cipras pozornie spełnił ten warunek oświadczając, że zniesie go grecki parlament, ale - jak się okazuje - nie dotyczy to wszystkich wysp, tylko tych o najwyższych dochodach. Niewykluczone również, że zniesienie takich stawek zacznie się od jednej wyspy, a to już zakrawa na manipulację.

A jak ocenia Pan główny kierunek, w którym idą nowe propozycje reform?

Mam wrażenie, że zmierzają one w kierunku uzdrowienia budżetu państwa poprzez podniesienie podatków, a nie ograniczenie wydatków publicznych. Uważam to za błąd. Po pierwsze dlatego, że doświadczenia z przeszłości pokazały jasno, jak wygląda ściąganie podatków w Grecji. Wygląda tak, że ich się w ogóle nie daje ściągnąć. Po drugie zaś uzdrowienie budżetu powinno opierać się raczej na ograniczeniu wydatków z kasy państwowej (takich jak dopłaty do systemu emerytalnego) i na zmniejszeniu wydatków w bardzo rozbudowanym w Grecji sektorze służb publicznych. To byłaby właściwa droga.

Na początku rozmowy wyraził Pan wątpliwość w przeprowadzenie w Grecji reform. Na czym opiera Pan tę opinię? Czy Grecja nie jest zdolna jako państwo uporać się z reformami czy też brakuje jej woli politycznej?

Na jednym i drugim. W Grecji nie ma odpowiednich instytucji, takich jak np. urzędowy rejestr nieruchomości, co w praktyce uniemożliwia ściąganie podatku katastralnego. Brakuje wykwalifikowanych urzędników podatkowych, za to szerzy się korupcja. Wszystko to razem utrudnia reformy i trzeba to jak najszybciej zmienić. Dopóki to nie następi, dopóty żadne, naprawdę ważne, zmiany na lepsze w tym kraju nie nastąpią.

Sprawą kluczową jest jednak niewystarczająca konkurencyjność tego kraju. Grecja jest za droga i dlatego nie może dotrzymać kroku rywalom. Grecja za dużo importuje, w tym także takie artykuły jak pomidory z Holandii, choć sama była dawniej przecież krajem rolniczym i pomidory doskonale tam rosną. Ich importowanie jest absurdem i to musi się skończyć. Grecja musi być tańsza. Tylko to może rozwiązać jej problemy. Tymczasem nowe propozycje reform rządu w Atenach w ogóle nie dotykają tego podstawowego problemu.

A jak ocenia Pan propozycję udzielenia Grecji nowego kredytu w wysokości 53 mld euro?

Jako wyrzucanie pieniędzy w błoto. Wierzyciele Grecji nie powinni udzielać jej żadnych nowych pożyczek. Rozwiązaniem właściwym byłoby opuszczenie przez nią strefy euro i wprowadzenie własnej waluty, na przykład drachmy. Ta straciłaby bardzo na wartości, ale Grecja stałaby się przez to ponownie konkurencyjna. Musiałaby sama zacząć więcej produkować i ograniczyć import. To z kolei wpłynęłoby na zmniejszenie bezrobocia. W tej chwili średnia stopa bezrobocia wynosi w Grecji 26 procent, a wśród młodzieży sięga nawet 50 procent. Te liczby można zmniejszyć tylko poprzez zwiększenie produkcji własnej.

A czy Grecja mogłaby zapłacić drachmą za takie dobra importowane jak np. energia?

Na pewno nie mogłaby zapłacić drachmą za niektóre dobra i artykuły. I tu potrzebna jest jej pomoc ze strony innych państw członkowskich UE. Dotyczy to energii oraz takich towarów jak np. lekarstwa. Ale te mogłaby otrzymać także w postaci darów, a więc nie musiałaby za nie płacić.

A teraz załóżmy, że wierzyciele Grecji zaaprobują przedłożone przez nią propozycje reform i udzielą jej pomocy w formie nowych kredytów. Jakie, Pańskim zdaniem, miałoby to skutki polityczne?

Dokładnie takie same, jak do tej pory. Ciężar zadłużenia wzrośnie dodatkowo i będziemy mogli wyglądać następnego kryzysu. Posłużę się takim przykładem: jeśli komuś wbije się drzazga w palec, to jeśli lekarz jej nie usunie - a rozumiem przez to "grexit" - tylko przepisze temu komuś środki przeciwbólowe, to nie rozwiąże tym problemu swego pacjenta, tylko wydłuży jego cierpienia.

Prof. Niklas Potrafke jest wykładowcą ekonomii na Uniwersytecie w Monachium i dziekanem Instytutu Finansów Publicznych i Ekonomii Politycznej.

Z Niklasem Potrafke rozmawiał Kersten Knipp

tłum.: Andrzej Pawlak

Reklama