Niemiecka prasa: zamienione zwłoki roznieciły na nowo polsko-rosyjski spór | Echa polskie | DW | 27.09.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Niemiecka prasa: zamienione zwłoki roznieciły na nowo polsko-rosyjski spór

Niemieckie gazety zajmują się nowymi szczegółami dotyczącymi katastrofy smoleńskiej oraz skarbami odkrytymi na dnie Wisły.

„Katastrofa lotnicza w Smoleńsku w kwietniu 2020 r., w której zginęli prezydent RP Lech Kaczyński i jego żona Maria oraz 94 inne osoby stała się znowu przedmiotem dyskusji w Polsce” - pisze Frankfurter Allgemeine Zeitung.

Lekarze medycyny sądowej po ekshumacji zwłok dwóch ofiar katastrofy stwierdzili, że w trumnach znajdują się ciała innych osób, niż pierwotnie przypuszczano. Badania genetyczne udowodniły, że zwłoki zamieniono.

„Odkrycie to wywołało w Warszawie nową falę przypuszczeń, że nie wszystko podczas badań okoliczności katastrofy odbyło się jak należy” – informuje FAZ. I pisze dalej, że przedstawiciele PiS, z przewodniczącym Jarosławem Kaczyńskim na czele, wciąż powtarzali, że podejrzewają, iż katastrofa lotnicza była skutkiem zamachu. Przy tym stale twierdzili, że „za tym stoi Rosja, natomiast premierowi Tuskowi zarzucali, że nie zrobił wystarczająco dużo, by wyjaśnić okoliczności wydarzeń. Tymczasem zdaniem polskiej i rosyjskiej komisji ds. badań katastrofy do tragedii doszło z winy załogi samolotu”.

Właściwa trumna, nie te zwłoki

„Po ekshumacji okazało się, że podmieniono ciało Anny Walentynowicz, jednej z głównych postaci strajków w stoczni gdańskiej latem 1980 roku. Zwolnienie Walentynowicz doprowadziło wtedy do historycznych protestów pod wodzą elektryka i późniejszego prezydenta Lecha Wałęsy. Oboje byli potem mocno powaśnieni, ponieważ Anna Walentynowicz uznała zachowawczy styl rządów Wałęsy za dowód na to, że jest on komunistycznym agentem. Tymczasem zamiast ciała Anny Walentynowicz w trumnie znaleziono ciało Teresy Walewskiej-Przyłakowskiej” - pisze frankfurcka gazeta. Prokuratura wojskowa poinformowała, że identyfikację zwłok po katastrofie przeprowadziły władze rosyjskie. Po czym trumny z ciałami ofiar przetransportowano do Polski, gdzie nie były już sprawdzane, bo nie było podstaw, by wątpić w pracę rosyjskich ekspertów.

„Przywódca polskiej opozycji Jarosław Kaczyński, który wciąż powtarzał, że doszło do zamachu, obecnie oznajmił, że postępowanie rosyjskich i polskich władz po katastrofie lotniczej to przykład ,gigantycznego skandalu’ oraz ,wprowadzenia w błąd opinii publicznej’ i odpowiedzialność za to ponoszą osobiście premier Tusk i prezydent Bronisław Komorowski” - informuje Frankfurter Allgemeine Zeitung

Niemiecka gazeta podkreśla jednocześnie, że Jarosław Kaczyński osobiście zidentyfikował ciało swego brata i nie ma żadnych wątpliwości, że w sarkofagu w krypcie wawelskiej pochowane są zwłoki prezydenta i jego małżonki.

Skarby na dnie Wisły

W artykule zatytułowanym „Na dnie rzeki” korespondent gazety Die Welt Gerhard Gnauck informuje o znaleziskach, jakie odkryto w korycie Wisły w Warszawie. Z powodu suszy odsłonięte miejscami dno rzeki ujawniło zagubione skarby kultury, przede wszytkim elementy z marmuru, posągi, fontannę, fragmenty arkad.

„Miastu przybyła nowa atrakcja i policyjne śmigłowce transportują znaleziska z koryta rzeki” - pisze gazeta, co, jak informuje dalej, wcale nie jest zaskoczeniem dla naukowców Uniwersytetu Warszawskiego. Okazuje się, że o znaleziskach takich donosiły już gazety w 1906 r. Wyłowione elementy marmuru pochodzą z warszawskiego Zamku Królewskiego oraz być może z Pałacu Kazimierzowskiego, w którym mieści się obecnie administracja uniwersytetu.

„Kiedy Szwedzi plądrowali w XVII wieku pałac, ładowali swoje łupy na łodzie na Wiśle transportując je do Morza Bałtyckiego. Jedna z łodzi zatonęła” - informuje Die Welt.

Odsłonięte skarby na dnie rzeki zauważył wędkarz, który powiadomił telewizję. „Pracowaliśmy w spokoju do momentu, gdy włączyła się telewizja i pojawili się poszukiwacze skarbów” - cytuje gazeta słowa archeologa Huberta Kowalskiego.

Przy tym teren jest niebezpieczny, bo znajdują się tam też bomby lotnicze z okresu II wojny światowej, które trzeba zdetonować. „Jednak znalezisko wynagradza cały wysiłek, przekazując obraz starych wnętrz Zamku Królewskiego, który niemieccy okupanci zrównali z ziemią” - pisze Die Welt.

Alexandra Jarecka

Red. odp. Bartosz Dudek

Reklama