Niemiecka prasa zachwycona. Polacy na Święcie Piwa w Monachium | Echa polskie | DW | 26.09.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Niemiecka prasa zachwycona. Polacy na Święcie Piwa w Monachium

Dziennik Süddeutsche Zeitung pisze m. in. o młodych mieszkańcach Niemiec manifestujących polskie korzenie.

SÜDDEUTSCHE ZEITUNG pisze w obszernym artykule pt. „Taneczny obrót po polsku” o polskich uczestnikach dorocznego Święta Piwa w Monachium, o monachijskiej grupie tanecznej „Polonia”, która razem z polonijną grupą taneczną z Hamburga uczestniczyła w uroczystym pochodzie otwierającym Oktoberfest. Artykuł w monachijskim dzienniku to przy okazji informacja o młodych mieszkańcach Niemiec o polskich korzeniach, których jeszcze mało. „Co może być lepszym symbolem porozumienia między narodami od tańca Polaków w drodze na błonia wśród uczestniczących w pochodzie grup w bawarskich strojach i mundurach bractw kurkowych, wozów zaprzężonych w konie i woły? W każdym razie, byłoby nudno bez tańców na tej siedmiokilometrowej trasie, kiedy pochód, co jakiś czas się zatrzymuje. Joanna Fryzowicz jest od roku członkiem grupy, a skłoniła ją do tego też chęć poprawy swojej polszczyzny. Po niemiecku mówi bezbłędnie, tymczasem jej polski musi poprawić”- pisze autor artykułu. Monachijski dziennik pisze, że Joanna miała tylko dwa i pół roku, kiedy przyjechała z rodzicami z Polski do Niemiec. Wzrastała w Dortmundzie, studiowała w Bielefeldzie i Oksfordzie, pracowała w Londynie, a teraz pracuje w Monachium w firmie jako doradca przedsiębiorstw. "W sobotę, ubrana w dirndl, oprowadzała jeszcze przyjaciół z Londynu po mieście, którego sama jeszcze dobrze nie zna”. Bohaterką artykułu w SZ jest też osiemnastoletnia Maja Sajkiewicz, która urodziła się w Monachium i „wzrastała w dwóch językach”. Autora artykułu interesuje, dlaczego młoda dziewczyna interesuje się tańcem ludowym? „Nie po raz pierwszy słyszy to pytanie, bo jej hobby nie jest odbierane jako trend, ale jej samej się podoba. To jest coś, co nie każdy robi. To jest taniec pod prąd, możnaby powiedzieć”. Trzy godziny polonijne grupy taneczne musiały czekać na trasie przemarszu, „ale potem ludzie stojący wzdłuż trasy często wiwatowali, kiedy tańczyli przed nimi Polacy w ludowych strojach”.

Tygodnik DER SPIEGEL donosi w elektronicznym wydaniu pod tytułem „Niemowlę zamiast bomby” o „znalezisku” w Afganistanie polskich żołnierzy. „Polscy żołnierze Międzynarodowych Sił Wspierania Bezpieczeństwa (ISAF) byli na rutynowym patrolu we wschodnim Afganistanie, kiedy na poboczu drogi odkryli zawiniątko. Myśleli najpierw, że to materiał wybuchowy, ale to był noworodek. Dziewczynka zawdzięcza żołnierzom życie – ma też już imię (...). Pracownicy lazaretu nazwali porzucone dziecko ‘Pola’ od nazwy swego kraju”.

Barbara Cöllen

red. odp. Bartosz Dudek

Reklama