Niemiecka prasa: wybory w Dusseldorfie są bardzo ważne także dla rządu w Berlinie | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 15.05.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: wybory w Dusseldorfie są bardzo ważne także dla rządu w Berlinie

Dzisiejsze gazety zastanawiają się, jak wybory w Nadrenii wpłyną na wybory powszechne w 2013 roku.

Jak zauważa stołeczny Der Tagesspiegel:

"Do wyborów do Bundestagu zostało jeszcze 16 miesięcy, a w tym czasie wiele się jeszcze może zmienić. Parę miesięcy temu wydawało się, że Zieloni są trzecią siłą polityczną w państwie, ale w wyborczą niedzielę jakoś trudno było to dostrzec. Podobnie ma się sprawa z partią FDP: kto osiem tygodni temu liczył się z uśmiechniętymi minami liberałów?" I dalej: "Klęska Angeli Merkel i jej CDU w Nadrenii Północnej-Westfalii rzuca ostre światło na wyraźne słabości macierzystej partii pani kanclerz."

W opinii Landeszeitung z Lüneburga:

"Comeback SPD/Zieloni w Nadrenii Północnej-Westfalii może stać się zapowiedzią upadku Angeli Merkel. Jeśli w 2013 roku Niemcy odczują na własnej skórze skutki kryzysu euro, kanclerz może podzielić los tych europejskich szefów rządów, którzy padli jego ofiarą. Jeśli Merkel liczy na wzrost znaczenia liberałów, którzy być może wkrótce pozbędą się swego niefortunnego przewodniczącego, to może się przeliczyć, gdyż FDP rośnie w siłę przede wszystkim kosztem CDU."

Na inny problem tej partii zwraca uwagę Eßlinger Zeitung:

"Niezależnie od tego, czy Angeli Merkel uda się utrzymać chwiejną koalicję z FDP do chwili wyborów powszechnych w przyszłym roku, prędzej czy później będzie musiała zająć się kwestią następstwa tronu. Dotkliwa porażka wyborcza Norberta Röttgena ujawniła, że w szeregach CDU nie ma nikogo, kto mógłby ją zastąpić. Partyjna kołderka kadrowa jest w tej chwili tak krótka, jak wśród SPD kiedy parta ta rządziła krajem w koalicji z Zielonymi. Praktykowana długo przez Angelę Merkel strategia pozbawiania się w porę ewentualnych rywali dla unii CDU/CSU okazała się brzemieniem, z którym nie potrafi się ona uporać."

Myśl tę rozwija Westfälischer Anzeiger:

"W polityce personalnej unia CDU/CSU tak bardzo skoncentrowała się na osobie Angeli Merkel, że wokół niej powstała próżnia. Po wyborach Röttgen przestał się liczyć jako jej następca. Inni albo sami od niej uciekli, albo ujawnili rażącą niekompetencję, albo ponieśli równie spektakularną co Röttgen porażkę, albo też zostali w porę odsunięci przez kanclerz. Merkel nie ma w tej chwili w CDU nikogo, kto mógłby jej w jakiś sposób zagrozić, ale jej partia nie ma też ani wyraźnego profilu, ani myśli przewodniej, ani pomysłu na samą siebie."

Przysłowiową kropkę nad i stawia komentator Stuttgarter Zeitung:

"Wyborczej klęski CDU w Nadrenii Pónocnej - Westfalii nie da się wytłumaczyć tylko błędami jej kandydata na premiera, Norberta Röttgena. Czy w tym landzie nie głosowano także za lub przeciw polityce pani kanclerz? Czy mieszkańcy nie ucierpieli wskutek stałego nawoływania do oszczędzania, zaciskania pasa i dyscypliny budżetowej? Czy nie dali wyrazu swemu zaniepokojeniu wobec dotychczasowej strategii walki z kryzysem euro? Te pytania ciążą także nad dzisiejszym, wieczornym spotkaniem Angeli Merkel z nowym prezydentem Francji, Francoisem Hollandem. Od kanclerz oczekuje się, że potrafi udzielić na nie nowych opowiedzi, o ile nie chce wystawić swej polityki i wiarygodności na jeszcze większą próbę."

Andrzej Pawlak

red. odp.: Andrzej Paprzyca

Reklama