Niemiecka prasa: Wowereit jest najmniejszym złem | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 11.01.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: Wowereit jest najmniejszym złem

Niemieckie gazety komentują w piątek (11.01.13) wniosek o wotum nieufności wobec rządzącego nadburmistrza (premiera) miasta-landu Berlina, Klausa Wowereita. Inny temat to rosnące spożycie mięsa na świecie.

Po ujawnieniu kolejnych kłopotów z otwarciem nowego lotniska w Berlinie, opozycyjna partia Piratów wspierana przez Lewicę złożyła w berlińskim parlamencie landowym (Izbie Deputowanych) wniosek o wotum nieufności wobec urzędującego nadburmistrza Berlina, Klausa Wowereita. Ten ustąpił wprawdzie z funkcji szefa rady nadzorczej lotniska BER, odmówił jednak dymisji jako burmistrz.

Frankfurter Allgemeine Zeitung komentuje:

„Są dwie rzeczy, dzięki którym Klaus Wowereit utrzymuje się na stanowisku: jego odporność i strach - zarówno przyjaciół, jak i wrogów - że po Wowereicie mogłoby być jeszcze gorzej. Obawy te dzieli też nawet znaczna część mieszczaństwa. Dla berlińskiej chadecji i jej zwolenników Wowereit jest najmniejszym złem z wielu możliwych. Największym złem byłby rozłam koalicji i nowe wybory władz Berlina, z których zwycięsko wyszedłby rząd czerwono-ciemnoczerwony-zielony (SPD/Partia Lewicy/Zieloni). To już lepiej niech rządzą ci, co dotychczas, trwając w nadziei, że za kilka lat wyborca zapomni, kto niósł tren za tym odczarowanym lwem salonowym. Jeżeli CDU miałoby się jednak ws. wotum nieufności przyłączyć do opozycji, ryzykuje, że wyląduje na ławce rezerwowych”.

Augsburger Allgemeine uważa, że:

„Klaus Wowereit jest ambitny, w razie potrzeby pozbawiony skrupułów, od czasu do czasu trochę szorstki w obejściu. Na pewno nie jest jednak głupi. Ktoś w jego położeniu oczywiście zastanawia się, czy dymisja nie byłaby wyzwoleniem – dla niego, ale i dla miasta, którym rządzi. To, że Wowereit nie wyświadcza opozycji tej przysługi, z jego perspektywy jest zrozumiałe. Ale przetrwanie wotum nieufności nie gwarantuje jeszcze zatrudnienia na resztę kadencji”.

Natomiast zdaniem Nürnberger Nachrichten:

„W miarę możliwości politycy powinni trzymać się z daleka od aktywności gospodarczych. Niejaki Stefan Mappus, który po kryjomu odkupił części akcji przedsiębiorstwa energetycznego EnBW, niejaki Kurt Beck, którego rząd utopił w Nuerburgring pieniądze podatników – to wszystko odstraszające przykłady. Odstraszające m.in. także dlatego, że w razie plajty, panowie systematycznie nie mają zamiaru wziąć na siebie odpowiedzialności. W przeciwieństwie więc do prawdziwych przedsiębiorców, prowadzą te interesy bez jakiegokolwiek osobistego ryzyka”.

"Najpierw żarcie, potem moralność"

Ukazujący się w Bambergu Fränkischer Tag komentuje spożycie mięsa na świecie:

„Najpierw żarcie, potem moralność – stary Brecht wiedział co mówi. Chcę tanio – tak da się streścić zachowanie ogółu sięgającego do sklepowej lodówki. Ale ta bezmyślna konsumpcja odbije się także na nas. Bo powoduje wyniszczanie naturalnych zasobów, bo zwiększa głód w krajach rozwijających się, bo masowa produkcja mięsa wymaga coraz to bardziej efektywnych, coraz to bardziej brutalnych metod. By zaspokoić nasz głód. Głód, który ciągle rośnie, bo też i inni chcą sięgać do światowych garów z mięsem. Chińczycy na przykład, których rosnąca zamożność kreuje też ich jadłospis".

Mięsożerni Niemcy. Najnowszy raport o spożyciu mięsa >>

Rhein-Zeitung z Koblencji i Moguncji konstatuje:

„Jako uświadomieni obywatele zamożnego świata musimy zadać sobie pytanie, z jakiej hodowli pochodzi zwierzę na naszym talerzu. (…) W końcu jest to kwestią szacunku: zapewnienie godnego życia stworzeniu, które trzymamy do produkcji mięsa. Jest też kwestią szacunku przynajmniej zjedzenie zwierząt, które dla jedzenia zabijamy”.

Elżbieta Stasik

red. odp. Bartosz Dudek

Reklama