1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Prasa: W przyszłości wojny będzie wygrywać się w kosmosie

4 stycznia 2019

Komentatorzy prasowi z uznaniem wypowiadają się o lądowaniu chińskiej sondy na niewidocznej z Ziemi półkuli Księżyca.

https://p.dw.com/p/3B0rq
Chwile napięcia w Centrum Kontroli Lotów Kosmicznych przy lądowaniu Chang'e 4
Chwile napięcia w Centrum Kontroli Lotów Kosmicznych przy lądowaniu Chang'e 4Zdjęcie: picture-alliance/dpa/XinHua/J. Liwang

„Chiny rozmawiają jak równy z równym ze ‘starymi' potęgami kosmosu” – uważa „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. „Jest to logicznym następstwem polityki, która ma ustawić Chiny w światowej czołówce we wszystkich dziedzinach. Atrybutem prawdziwej światowej potęgi jest w dzisiejszych czasach także obecność w kosmosie. I jak widać do niej właśnie dążą Chiny w formie stacji kosmicznej, jakie już od dawna mają Europejczycy, Amerykanie i Rosjanie. Ta trójka prawdopodobnie nie miałaby nic przeciwko także chińskiemu udziałowi w ich projekcie, ale to byłoby nie do pogodzenia z postawą chińskich przywódców, którzy w swoim kraju hołdują coraz bardziej agresywnemu nacjonalizmowi, a na zewnątrz mają chętnie solowe występy. Jeżeli Chiny z kimkolwiek weszłyby w jakiś wspólny projekt to tylko pod warunkiem, że to w ich rękach pozostaną stery”.

„Frankfurter Rundschau” podkreśla: „Chińska misja udowadnia, że Chiny - czego wielu przypuszczalnie nie zauważyło - dogoniły wielkie agencje kosmiczne USA, Rosji i Europy, i wręcz po części je nawet prześcignęły. W zawrotnym jak na astronautykę tempie Chińczycy chcą iść dalej i już wkrótce tajkonauci mają polecieć na Księżyc, a potem nawet na Marsa. Także w NASA, ESA i Roskosmosie dyskutowane są podobne plany, ale nie w takim tempie. Nie wynika to tylko z braku politycznej woli czy finansowych i technicznych środków, ale przede wszystkim ze względu na niedopuszczalne ryzyka dla zdrowia załóg. Jak do tej pory nie udało się znaleźć zadowalających rozwiązań wielu problemów. Ich znalezienie będzie wymagało ogromnych starań i dopiąć będzie można ich tylko wspólnie. Chinom należy się uznanie za sukces. Lecz przyszłość szczególnie załogowych wypraw w kosmos będzie opierać się na międzynarodowej współpracy”.

„Fuldaer Zeitung” twierdzi, że „w przyszłości wojny będzie wygrywać się w kosmosie. Wiedzą o tym i podkreślają to chińscy eksperci wojskowi, nawet nie pytani o zdanie. W roku Ziemskiej Świni wysłanie nasion na Księżyc wedle chińskiego horoskopu wróży szczęście i bogactwo. Wątpliwe jest jednak, czy Księżyc będzie nadawał się na lukratywne uprawy warzyw. Jednak dla Chińczyków władza ważniejsza jest jeszcze od bogactwa, a przy jej zdobywaniu nie polegają oni tylko na łucie szczęścia. Perfekcyjna państwowa kontrola, którą Chiny chętnie objęłyby także inne kraje, jest ciemną stroną Księżyca w Kraju Uśmiechu. Niestety nie ma ona uroku muzyki Pink Floyd czy powieści Martina Sutera”.

„Straubinger Tagblatt / Landshuter Zeitung” podkreśla, że „Chiny z producenta tandety stały się wiodącym krajem innowacji i technologicznego postępu. Chińska sonda, która lądowała na niewidocznej z Ziemi półkuli Księżyca udowadnia, że za strategią Xi Jinpinga kryje się coś więcej niż propaganda na kongresie ludowym. Chińczycy chcieli dogonić świat w kosmosie, lecz w ubiegłym roku udało się im prześciągnąć Stany Zjednoczone i Rosję przynajmniej pod względem liczby wystrzelonych rakiet. Skomplikowane lądowanie Chang'e 4 jest ostatnim punktem kulminacyjnym niesłychanie ambitnego programu astronautycznego. Do roku 2030 pierwszy Chińczyk ma się przespacerować po Księżycu”.