Niemiecka prasa: Utalentowany Martin Schulz rozpoznał, jak dotrzeć do własnej partii | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 21.02.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: Utalentowany Martin Schulz rozpoznał, jak dotrzeć do własnej partii

Wtorkowe wydania gazet komentują zapowiedź kandydata na kanclerza Martina Schulza (SPD) przeprowadzenia korekty reformy rynku pracy - Agendy 2010.

Dziennik „Handelsblatt” z Duesseldorfu komentuje:

„Schulz organizuje ucieczkę SPD z więzienia Wielkiej Koalicji w sposób, na jaki Sigmar Gabriel - akuszerka sojuszu CDU/CSU/SPD - nigdy nie mógłby sobie pozwolić: bezkompromisowo, walecznie bez obaw przed populistycznymi tezami. Liczba ofiar rośnie. Schulz zaorywa najpierw wszystkich tych socjaldemokratów, którzy byli ojcami Agendy 2010. Nie wiele mają do powiedzenia i tak pozostanie. Kto chciałby na serio blokować maszynę wyborczą Schulza, która napędza partii SPD nowych członków i wyborców? Latami SPD narzekała na reformy Gerharda Schroedera. Teraz towarzysze kładą kres sporom i w dalszej perspektywie ryzykują marginalizację własnej partii”.

Opiniotwórcza „Frankfurter Allgemeine Zeitung” stwierdza:

„Schulz może robić, co chce, ale musi pogodzić się z widmem koalicji SPD/Lewicy/ Zielonych. Dlaczego więc nie przypuścić natychmiast ataku, kiedy jest on lepszy od każdej obrony? Agenda 2010 wisi SPD od lat jak kula u nogi. Sigmar Gabriel zabiegał stale o pojednanie, ale udało mu się to wyłącznie zrealizować ze związkami zawodowymi, ale nie w swojej własnej partii. Część elektoratu socjaldemokratów wylądowała w partii Lewica i w międzyczasie także u Alternatywy dla Niemiec (AfD). Korekta Agendy 2010 jest nie tylko balsamem na rany lewicowych dogmatyków, lecz także znakiem tego, że SPD pojęła, że nie może pozostawić samej sobie zagrożonej degradacją klasy średniej. Co może zaoferować w tej kwestii CDU, CSU i Angela Merkel? Na korzyść SPD przemawia też, że Martin Schulz jest trudny do uchwycenia”.

„Pforzheimer Zeitung”pisze:” Jeszcze nie do końca jest jasne, co chce nam oznajmić Martin Schulz jako kandydat SPD na kanclerza. Jednak już po pierwszych sugestiach można wnioskować, w jakim kierunku socjaldemokrata zamierza podążać w następnych miesiącach: wyraźnie na lewo. To logiczne, bo politycznym centrum w Niemczech stało się ciasno. Chadecka Unia z Angelą Merkel od dawna podąża za głosami, które domagają się zaostrzenia konserwatywnego profilu partii.

A SPD- no cóż, spiera się od 15 lat o znienawidzoną Agendę 2010. Zapowiedź przeprowadzenia korekty była, zatem do przewidzenia. Czy ma to jednak sens? Jako taktyczna zagrywka partyjna na pewno, z punktu widzenia kompetencji, niekoniecznie”.

„Münchener Merkur” konstatuje: „Utalentowany Martin Schulz dokładnie rozpoznał, jak dotrzeć do własnej partii. Jako przedstawiciel konserwatywnego skrzydła SPD nie należy on do romantycznych społeczników, ale jednak jako osoba, która weszła z boku, wskazując na zasiłek dla bezrobotnych powyżej 50 lat lub na wykorzystywane przez przedsiębiorstwa umowy na czas ograniczony (dla młodszych) może wykorzystać lęki klasy średniej przed degradacją, którymi żywi się także po części sukces populistów. Jeśli z Brexitu i wyboru Trumpa wynika jakaś nauka, to może właśnie ta, by jako pragmatyczny polityk pokazać kły wynaturzeniom zglobalizowanego kapitalizmu”.  

Opr. Alexandra Jarecka

 

Reklama