Niemiecka prasa: „Trudne momenty z polskimi przyjaciółmi” | Echa polskie | DW | 10.12.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Niemiecka prasa: „Trudne momenty z polskimi przyjaciółmi”

Niemiecka prasa pisze w poniedziałek (10.12.12) o Polsce głównie w kontekście zakończonego szczytu klimatycznego w Dausze.

Niewiele brakowało, a szczyt klimatyczny w Dausze stałby się wielkim fiaskiem, uważają niemieckie gazety. Zgodnie stwierdzają, że o osiągniętym kompromisie zadecydowała twarda postawa przewodniczącego obradom wicepremiera Kataru Abdullaha bina Hamad al-Attiyaha, który zignorował Rosję, rzekomo nie słysząc jej zgłoszenia. Jak pisze Süddeutsche Zeitung: „Godzinami panował marazm, którego powodem był relikt z przeszłości: hot air z Protokołu z Kioto; przysługujące państwom wschodnioeuropejskim gigantyczne nadwyżki prawa do emisji gazów cieplarnianych, które bazują na błędzie Protokołu z Kioto. Przez dziesięć dni wschodni Europejczycy zębami i pazurami bronili tych bonusów, w ostatniej chwili mała klauzula zagroziła całemu szczytowi. Po przyjęciu pewnych warunków bonusy te mogły zniknąć. Nagle akurat Europejczycy stali się problemem, ponieważ Polska nie chciała podpisać klauzuli, rzekomo ze względów prawnych”. Kiedy UE znalazła w końcu rozwiązanie, pisze gazeta: „obrusza się Rosja, rzekomo rzeczniczka Białorusi i Ukrainy. W tym momencie al-Attiyah chwyta za młotek”. Peter Altmaier, minister środowiska RFN, jest zadowolony z wyniku szczytu, nawet, jeżeli „było kilka trudnych momentów z polskimi przyjaciółmi”, cytuje słowa ministra gazeta. „Głupio tylko, że po naftowym księstwie Kataru, gdzie znakomicie słyszący, ale w odpowiednim momencie głuchy, al-Attiyah przynajmniej zapewnił wynik szczytu, następna w kolejce jest akurat węglowa Polska. Są też już ponoć inni zainteresowani organizacją kolejnej konferencji, ostatniej przed rozstrzygającym 13 grudnia 2015 roku. Jednym z nich jest bogate w ropę naftową królestwo osobliwego prezydenta Hugo Cháveza: Wenezuela”, komentuje monachijski dziennik.

Sednem kompromisu przyjętego w Dausze jest przedłużenie Protokołu z Kioto do 2020 roku, pisze na ten sam temat FAZ. Kompromis ten był zagrożony jeszcze w ostatnim dniu i tak już przedłużonych obrad przez spór, w który uwikłała europejskie delegacje Polska, zauważa dziennik: „Podobnie jak Rosji chodziło im ostatecznie o to, by redukcja emisji gazów cieplarnianych osiągnięta dzięki upadkowi gospodarki na Wschodzie (w procesie posocjalistycznej transformacji – przyp. red.), została im zaliczona na poczet następcy Protokolu z Kioto”.

„To hańba, że także Unia Europejska nie mówiła jednym głosem” - podsumowuje szczyt berliński Der Tagesspiegel. Dziennik przytacza krytykę krajów rozwijających się, których zdaniem cel przyjęty przez UE jest całkowicie niewystarczający – redukcja emisji CO2o 20 procent, co z już przyjętymi przez UE zobowiązaniami może być osiągnięte najpóźniej w 2014 roku. „Już po konferencji w Cancúnie w 2010 r. ówcześni ministrowie ochrony środowiska Wielkiej Brytanii, Niemiec i Francji domagali się od UE, by podwyższyła cel klimatyczny do przynajmniej 30 procent. Do dzisiaj blokuje go jednak weto Polski. (...) Teraz ma się udać to, co taką klęskę poniosło w Kopenhadze. Następny przystanek jest w 2013 roku, akurat w Polsce”, komentuje Der Tagespiegel.

Elżbieta Stasik

red.odp.: Bartosz Dudek

Reklama