Niemiecka prasa: ″Teraz grozi nam strajk lekarzy″ | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 04.09.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: "Teraz grozi nam strajk lekarzy"

Niemieccy lekarze są niezadowoleni z nowych rokowań płacowych z kasami chorych i grożą strajkiem.

In einer Arztpraxis in Frankfurt (Oder) liegt am Mittwoch (18.01.2006) an der Anmeldung ein Stetoskop auf einem Zettel mit der Aufschrift Streik!. Mehrere tausend Ärzte wollen am selben Tag aus Protest gegen schlechte Bezahlung und zu viel Bürokratie auf die Straße gehen. Bei einer zentralen Kundgebung in Berlin wollen die Mediziner zum Bundesgesundheitsministerium ziehen. Die Kassenärztliche Bundesvereinigung erwartet, dass die Hälfte der rund 100.000 deutschen Arztpraxen geschlossen bleibt. Patienten müssen zur Behandlung längere Wege in Kauf nehmen und sich auf Wartezeiten einstellen. Auch Zahnärzte wollen sich beteiligen. Foto: Patrick Pleul dpa/lbn +++(c) dpa - Bildfunk+++

Jak zauważa Frankfurter Allgemeine Zeitung:

"Teraz grozi nam strajk lekarzy zrzeszonych w kasach chorych, którzy domagają się od nich dodatkowo 3,5 mld euro z uwagi na wzrost kosztów własnych i inflację. Z kolei kasy chcą im zapłacić o 2,2 mld euro mniej. Trudno osądzić, kto ma rację w tym sporze".

Myśl tę rozwija Nordbayerischer Kurier z Bayreuth:

"Nikt chyba nie rozumie do końca niezwykle skomplikowanego systemu honorariów dla lekarzy. Tak gorąco obecnie dyskutowany system punktowy jest tylko elementem większej całości. Część lekarzy z trudem wiąże koniec z końcem, innym za to powodzi się doskonale. Każda próba wyrównania tych rozbieżności pogłębia tylko zamieszanie i prowadzi do powstania nowych niesprawiedliwości. W tym sporze pacjenci nie odgrywają żadnej roli. Gdyby tak było, wtedy należałoby zmienić parę rzeczy w systemie wynagradzania lekarzy, którzy dziś są karani finansowo za to, że poświęcają swym pacjentom trochę więcej czasu lub opiekują się ludźmi starszymi, słabszymi i bardziej schorowanymi niż inni. To, co w medycynie najważniejsze - człowiek, w obecnym sporze o honoraria w ogóle się nie liczy".

Monachijska Süddeutsche Zeitung jest tego samego zdania:

"W naszym systemie służby zdrowia od dawna obowiązuje zasada: mało pacjentów, dużo pieniędzy. Lekarze specjaliści mają do dyspozycji maszyny, które na nich pracują i jak ognia unikają kontaktów z chorymi. Tymczasem lekarze ogólni zarabiają maksymalnie do 21 euro za godzinę, jeśli pozwolą swym pacjentom dojść do głosu i chcą cierpliwie ich wysłuchać. Ale kardiolodzy, radiolodzy czy lekarze analizjący w laboratorium próbki pobrane przez ich kolegów, mają się doskonale i zarabiają krocie".

Hessische Niedersächsische Allgemeine z Kassel pisze:

"Nie ulega wątpliwości, że lekarze za swą wyjątkowo trudną i odpowiedzialną pracę powinni być należycie wynagradzani. Zwłaszcza lekarze wiejscy, którzy harują w pocie czoła. Na tym tle 0,9 procent podwyżki ich zarobków wypada raczej marnie. Tymczasem dyskusja na temat ich dochodów powinna przybrać inny obrót. Przede wszystkim należy odpowiedzieć na pytanie, czy lekarze nie są zawaleni papierkową robotą, która zabiera im czas, jaki mogliby poświęcić pacjentom".

Na inny aspekt całej sprawy zwraca uwagę Financial Times Deutschlend:

"W tym roku wzrost zarobków lekrzy był faktycznie niewielki, ale w ciągu ostatnich pięciu lat wyniósł on w sumie 6 mld euro, co oznacza wzrost o 22 procent. I to w okresie największej recesji w powojennej historii Niemiec. Przeciętny miesięczny zarobek statystycznego lekarza, na podstawie danych związku lekarzy zrzeszonych w kasach chorych, wynosi 5.500 euro. Nie ma zatem powodów do grożenia nam zamykaniem gabinetów lekarskich, żeby w ten sposób wymusić kolejne podwyżki".

Andrzej Pawlak

red. odp. Bartosz Dudek

Reklama