Niemiecka prasa: taktyczne zabiegi przed szczytem i oszukani rosyjscy wyborcy | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 08.12.2011
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Niemiecka prasa: taktyczne zabiegi przed szczytem i oszukani rosyjscy wyborcy

Komentatorzy prasy wyjaśniają pozycje i taktykę państw UE przed zbliżającym się szczytem i porównują sytuację w Moskwie do początków "arabskiej wiosny".

default

Frankfurter Allgemeine Zeitung zaznacza, że: "Przyjęło się , że - ze względów taktycznych - przed europejskimi spotkaniami na szczycie wszyscy stawiają maksymalne żądania. Tylko tym można wytłumaczyć, że zaledwie w parę dni po niemiecko-francuskim "przełomie" w Berlinie teraz panują minorowe nastroje i słyszy się narzekania, że państwa członkowskie nie zdają sobie sprawy z powagi sytuacji. (...) Lecz właściwym problemem szczytu jest to, że trzeba pogodzić zupełnie różne perspektywy. Nie dość, że są różnice zdań między samymi członkami eurogrupy, to jeszcze jest pozostała dziesiątka. I do tego jeszcze są dwie zupełnie odrębne sprawy: to, co trzeba osiągnąć długofalowo - unia fiskalna o działaniu stabilizującym - i to, co jest konieczne natychmiast, aby uspokoić rynki finansowe."

Tagesspiegel z Berlina zastanawia się: "Nikt nie jest w stanie przewidzieć, co się stanie, jeżeli nie uzyska się zgody na zmianę traktatu europejskiego i na przyjęcie kursu na unię fiskalną z ujednoliconą polityką finansową. Dramat, jaki rozgrywa się w Europie, ma co prawda początek - brak dyscypliny budżetowej niektórych państw eurogrupy - ale nie ma jeszcze ustalonego zakończenia. Albo w poniedziałek wspólny dom zjednoczonej Europy wzmocni fundamenty i ściany nośne, albo legnie w gruzach. Tym razem gra toczy się chyba naprawdę o wszystko."

Landeszeitung z Lüneburga pisze, że: "W mgle najróżniejszych, niekiedy sprzecznych opinii ekspertów i przeciwstawnych interesów partyjnych, powoli zarysowują się kontury struktur świata po kryzysie euro. Jeżeli staremu kontynentowi uda się uratować skórę, to w przyszłości na przykład nie tylko jakaś chińska agencja ratingowa mogłaby obniżać wiarygodność kredytową Stanów Zjednoczonych, lecz także agencja europejska. Ich głos znajdowałby posłuch u inwestorów, ponieważ kryzys miałby na Europę działanie oczyszczające. Przy obecnym zadyszanym kryzysowym staccato nie zauważa się podziemnych, tektonicznych przesunięć w układach sił: Europa i USA zmagają się z tym, czyj upadek ma być łagodny, a czyj apokaliptyczny."

Moskwa jak Kair

Münchner Merkur twierdzi, że: "Być może porównanie to jest przesadne - ale mimo wszystko w obliczu moskiewskich protestów na myśl przychodzi kairski plac Tahrir. Bo i w Moskwie czuje się nagle ten powiew zmian, a brutalna reakcja systemu na publiczną krytykę jest sygnałem alarmowym, napawającym obawami. Pałowanie spokojnych demonstrantów i milczenie ze strony władz na zarzut manipulacji wyborczych demaskują Putina jako pozornego demokratę, zafiksowanego na utrzymanie się przy władzy, który liczy się ze wolą narodu tylko tak długo, jak nie zwraca się on przeciwko niemu. Jeżeli niepokoje w społeczeństwie będą dalej rosły, a Kreml nie wpadnie na żaden inny pomysł, niż wysłanie specjalnych oddziałów na ulice Moskwy, to Rosję czeka wewnątrzpolityczna eskalacja."

Rhein-Zeitung z Koblencji pisze, że: "Rosyjscy wyborcy czują się obrażeni. Wystrychnięci na dudka i oszukani przez przywódców, którzy w samozachwycie tracą poczucie realizmu. Bezczelny sposób, w jaki podrasowano wyniki wyborów, doprowadza ludzi do wściekłości. Kreml tłumi te protesty brutalną przemocą. I popełnia następny wielki błąd. Taka bowiem histeryczna reakcja zamyka mu drogę do podjęcia dialogu z ludźmi o odmiennych poglądach. I tym samym jeszcze tylko bardziej wzmaga opór."

Małgorzata Matzke

red. odp.: Andrzej Paprzyca

Reklama